Pantheist: „Wszystko zaczyna się od emocji…”

Mimo, że w Polsce doom metal jest mniej popularny niż gra w rugby i polo razem wzięte to myślę, że warto zwrócić uwagę ten gatunek muzyczny. A na pewno warto zwrócić uwagę na Pantheist i ich najnowsze wydawnictwo pod tym samym tytułem. No i oczywiście warto przeczytać wywiad z Kostasem.

Pathologist: Witam! Z racji faktu, że Doom metal w Polsce nie jest za bardzo popularny czy mógłbyś w pierwszych słowach powiedzieć, co jest dla ciebie najważniejsze w doom metalu?

Kostas: Myślę, że w Doom metalu najważniejsze są pierwotne surowe emocje, które każdy z nas odczuwa od czasu do czasu. Doom jest to muzyka bardzo emocjonalną, szczerą i przemawiającą prosto do serca.

P: Wszyscy chyba znają definicje słowa „pantheist”, ale co ona znaczy dla ciebie? Dlaczego słowem opisującym Boga we wszystkim nazwałeś zespół?

K: Lubię filozoficzny wymiar słowa „pantheist”, ale głównym powodem, dla którego wybrałem taką a nie inna nazwę dla zespołu była jego elastyczność. W Pantheist łączę wiele stylów muzycznych i elementów, które lubię, bo tak naprawdę jest tylko jeden gatunek muzyki, który ma znaczenie a jest to szeroko pojęta „dobra muzyka”. Wiec, jeśli „dobra muzyka” jest jak Bóg topantheist” oznacza, że ​​każdy element muzyczny może być używany do wyrażania ludzkich emocji. W zasadzie to powinienem nazwać zespół „politeist”, ale to słowo nie ma tak mistycznej i duchowej wymowy, a te elementy również są bardzo ważne w twórczości zespołu.

P: Czy droga, którą podążasz w zespole pokrywa się z drogą, która idziesz przez życie?

K: Jeśli masz na myśli, czy muzyka odzwierciedla moje emocje, to z całą pewnością tak. Jak już wcześniej powiedziałem, uważam, że Doom metal jest o uczciwość i myślę, że jest jej dużo w Pantheist.

P: Wydaliście świetną płytę w 2011 roku a jakie zarekomendowałbyś inne Doom metalowe wydawnictwa z tego roku?

K: Proponuję posłuchać 40 Watt Sun, bo ma w sobie tą emocjonalna bezpośredniość, o których mówiłem wcześniej. Drugim albumem, który polecam to ostatni album Murkrat: bardzo oryginalny surowców Funeral Doom z Anglii z wokalami, które brzmią jak obłąkany Dead Can Dance.

P: 40 Watt Sun znam i bardzo mi się podoba, ale z Murkrat musze się zapozna. Co cie inspiruje, skąd bierzesz pomysły, czy jakieś inne zespoły maja wpływ na tworzoną przez ciebie muzykę, jeśli tak to, jakie?

K: Inspiracje czerpię z wielu źródeł i często są to źródła niezwiązane z muzyką. Wszystko zaczyna się od emocji, którą staram się uchwycić za pomocą muzyki. Czasem jest odwrotnie: gdy usłyszę jakiś świetny fragment muzyczny to inspiruje mnie on do tego stopnia ze chce przesłać podobne emocje za pomocą swojej muzyki.

P: „Pantheist” to świetny album. Gdybyś mógł w kilku słowach go zarekomendować. Jak opisałbyś proces pracy nad „Panthesit”? Jakieś ciekawe historie związane z procesem tworzenia?

K: Myślę, że na „Pantheist” udało mi się najlepiej zintegrować różne elementy, które są charakterystyczne dla naszej muzyki. Ta płyta jest trochę jak emocjonalny rollercoaster zapewniający nie tylko chwile smutku i rozpaczy, ale także nadziei i tęsknoty.

Praca nad tym albumem była trudna z kilku powodów. Mieliśmy problemy z Firebox Records ponieważ nie dbali o zespół i trzeba było wielu miesięcy negocjacji i nerwów żeby dojść do porozumienia. Przechodząc do Grau Records byliśmy bardzo zadowoleni, ale nasz budżet był mniejszy wiec przy nagrywaniu płyty trzeba było zacisnąć pasa. Poza tym w trakcie nagrywania „Pantheist” odeszło z zespołu dwóch członków: jeden niespodziewania a drugi po prostu przeprowadził się do Norwegii. Wszystko to stworzyło dziwne napięcie, które można usłyszeć na tym albumie.

P: Koncepcja waszej muzyki ciągle się rozwija. Jak porównał byś poprzednie wydawnictwa do nowego materiału.

K: Myślę, że każdy, kto śledzi poczynania zespołu od początku wie, że zmieniamy się z albumu na album. Na pierwszych dwóch płytach byliśmy bliżej stylu, który ludzie nazywają funeral doom. Potem na ‚Journey Through Lands Unknown’ zaczęliśmy sie uwalniać od tej definicji zachowując jednocześnie charakterystyczne cechy zespołu. Myślę, że to, co wyróżniało ‚Journey Through Lands Unknown’ był fakt, że tym albumem chcieliśmy zaszokować słuchaczy. Czuliśmy, że tak zwana scena doom stała się zbyt spokojna i bezpieczna. ‚Journey Through Lands Unknown’ miała być pobudką.

Teraz słuchamy tylko tego, co płynie z serca i szukamy balansu w tym, co chcemy robić.

P: Na jednej płycie idziecie bardziej w kierunku funeral doom na innej w stronę death /doom metalu a kiedy indziej wychodzicie daleko poza szeroko pojętą muzykę metalową. A w jakiej stylistyce ty czujesz się najlepiej? Skąd takie różnorodne pomysły?

K: Nie uważam, że jeden styl jest lepszy a inny gorszy. Jak powiedziałem wcześniej: określenie „dobra muzyka” pasuje do tego, co nagrywamy. Niemniej wydaje mi się, że wcześniej nie udawało ma się komunikować na takim poziomie jak teraz, ale kiedy staliśmy się starsi i ośmielę się powiedzieć mądrzejsi lepiej wiemy, co chcemy tworzyć i jak wyrażać nasze emocje. To dużo ważniejsze niż zadawanie sobie pytania: „co będziemy grać?”

P: Na waszym demo i pierwszej płycie znalazł się mały polski akcent – utwór inspirowany twórczością Fryderyka Chopina? Jesteś melomanem? Chodzisz na koncerty muzyki klasycznej?

K: Masz racje. To jedno z preludiów Chopina ‚Envy Us’. Bardzo lubię muzykę klasyczną, kształciłem się w teorii i historii muzyki oraz uczyłem się gry na pianinie. Słuchałem muzyki klasycznej na długo przed tym jak odkryłem metal. Nie często chodzę na koncerty muzyki klasycznej i trochę mi wstyd z tego powodu. Muzyka klasyczna jest wręcz nieskończonym źródłem inspiracji i zawsze będzie miała specjalne miejsce w moim sercu.

P: Wasz drugi album „Amartia” inspirowany jest koncepcja siedmiu grzechów głównych i według mnie jest najbardziej ponury w całej twojej dyskografii. Dlaczego akurat taki pomysł?

K: Po pierwsze nie sadzę, że jest ponury, po prostu uważam ze odzwierciedla to wszystko, kim byliśmy wcześniej i jest to fragment ogromnej układanki o nazwie Pantheist.

Co do płyty to jest to egzystencjalna historia na temat człowieka, który popełnia siedem grzechów głównych alby szydzić z Boga. Chce żeby go ukarał, co dowiedzie jego istnienia. Ta płyta skupia się bardziej na odkryciu indywidualnej koncepcji boga niż za siedmiu grzechach głównych.

P: Na waszym ostatnim albumie słychać sporo inspiracji Anathemą. Mam racje? Jeśli tak to, dlaczego tym razem poszliście w tą stronę? Słyszałeś ich poprzedni wydawnictwo? Podoba ci się?

K: Nie inspirujemy się bezpośrednio Anathemą, ale to świetny zespół. Wspaniałe jest w nich to, że potrafią przenieść do muzyki tak wiele emocji bez oskarżenia o bycie „emo”. Co do ich albumów to uwielbiam ich ostatnie wydawnictwo, ale chyba najbardziej podoba mi się ‚The Silent Enigma’. To niesamowite, jaką ten zespół ma zdolność do ponownego definiowania swojej muzyki z albumu na album (my również staramy się to robić).

P: Czy masz już jakiś pomysł na następcę „Pantheist”? Czy mógłbyś ujawnić, w jakim kierunku pójdzie wasza muzyka?

K: Trochę, za wcześnie żeby o tym mówić, ale myślę ze będzie to kontynuacja tego, co robimy obecnie, chociaż pewnie będzie to muzyka nieco trudniejsza w odbiorze i bardziej pompatyczna.

P: W przeciągu tych 11 lat waszej działalności dość często następowały rotacje w składzie. Jak współpracuje ci się z obecnymi muzykami? Jesteś głównym kompozytorem w, Pantheist ale czy obecni członkowie zespołu maja wpływ na to, co znajduje się na płycie?

K: Każdy muzyk ma coś do powiedzenia w zespole, jeśli by mi się to nie podobało po prostu zacząłbym swój własny projekt. Kiedy pracujemy nad piosenką trwa to tak długo aż wszyscy jesteśmy z niej zadowoleni. Ponieważ ja jestem najstarszym członkiem zespołu, głównym kompozytorem i mam najwięcej doświadczenia mam najbardziej jasną wizję drogi, którą podąża Pantheist. Ale E.G. Ilia skomponował trzy utwory na nasz ostatni album zanim odszedł wiec tak jak mówiłem – każdy ma wpływ na muzykę Pantheist i jeśli ma coś do powiedzenia to może to wyrazić.

P: Jak wygląda sprawa grania koncertów. Czym dla ciebie jest granie na żywo? Jakie plany koncertowe macie w tym roku?

K: Jesteśmy chętni do grania na żywo. Myślę, że nasze występy to intensywne i interesujące doświadczenie. Jednak to frustrujące ze organizatorzy nie są zainteresowani organizacją doom metalowych koncertów. Mimo to zagraliśmy niedawno w Holandii a w planach mamy trzy koncerty w Wielkiej Brytanii i trzy w Finlandii.

P: Apropos koncertów. Czy są jakieś szanse, że uda się was zobaczyć na polskiej ziemi? Może znasz jakieś polskie doom metalowe kapele?

K: Bardzo chcielibyśmy zagrać w Polsce ponownie. Byliśmy u was nie tak dawno temu (w listopadzie 2009 roku) na Brania Fest dzięki zaproszeniu naszych przyjaciół z polski z zespołu Gallileus. To świetny zespół i poza nimi mogę wymienić jeszcze kilka innych, które lubię np.: Source of Deep Shadows, Nightly Gale i Cemetery of Scream

P: Na koniec mógłbyś powiedzieć kilka słów dla polskich przyszłych i obecnych fanów doom metalu.

K: Pozdrowienia dla polskich fanów doom. Spotkałem kilku z was na Brania Fest i wspominam was bardzo mile. Jesteście świetną publicznością. Mam, nadzieję odwiedzić was niedługo a w miedzy czasie, jeśli macie ochotę na trochę mrocznego, emocjonalnego doom metalu zapoznajcie się z naszym ostatnim materiałem!

P: Dzięki wielkie za rozmowę i powodzenia.

K: Dzięki za trudna pytania.

Autor

688 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *