Szczerze? Jest to jeden z gorszych wywiadów jakie zrobiłem. Może poniekąd z mojej winy. Miałem odpytać Origin na żywca na ich katowickim koncercie, jednak ja do klubu wpadłem opóźniony, chłopaki już gotowali się do wejścia na deski. Podesłałem więc pytania mailem. No i cóż… Chwilami jest OK, ale większość odpowiedzi Paula mnie nie satysfakcjonuje, zaś pod koniec to już w ogóle nie nadajemy na tych samych falach…

Oracle: To nie będzie długi wywiad, więc się nie obawiajcie, heh! Na początku – dobrzy było Was zobaczyć w Polsce na żywca? Liczyliście może, który to już raz? Ja niestety nie, bo to pierwszy raz, gdy widziałem Was na deskach…

Paul: Poza tymi koncertami w 2016 roku graliśmy u Was tylko dwa razy, w 2014 roku.

O.: I jak ogólnie podobała się Wam ta trasa? Polskie daty były ostatnimi w rozpisce – co czujecie wracając z takich wojaży do domu?

P.: Trasa była świetna! Marduk, Immolation, Origin i BioCancer to świetny zestaw! To był zaszczyt dzielić z nimi scenę.

O.: No to się kurwa rozpisałeś o trasie złożonej z kilkudziesięciu koncertów. A który polski występ był lepszy w Twojej opinii – katowicki czy warszawski? W Katowicach z tego co widziałem mieliście na początku trochę problemów z niemrawą publiką, która nie chciała zacząć młynu, ale wszystko się zmieniło po „gatunkowej ścianie śmierci” hehe – to był bardzo dobry pomysł…

P.: Ciężko porównać. Oba były dobre. Czasem tłum woli tylko patrzeć, czasem chce napierdalać w młynie. Death metalowo – black metalowa ściana śmierci zazwyczaj jednak sprawia, że wszyscy szaleją.

O.: Skoro już rozmawiamy o koncercie, Jason odpierdolił kupę zajebistej roboty, jest z niego świetny frontman! O ile się nie mylę, to czwarty z Waszych wokalistów, ale mam nadzieję, że to w końcu TEN? I jak uważasz – dlaczego ludzie tak często przychodzili i odchodzili z Origin na początku Waszej działalności?

P.: Tak, Jason jest z nami od 2011 roku, pierwszy raz pojawił się na „Omnipresent”. Bycie w zespole jest trudne, do tego nie każdy ma wyobrażenie jak taki zespół jak nasz działa. Kolektywnie trzeba wypracować sposób na stawanie się coraz lepszym. Jeśli nie nadajesz na tych samych falach co pozostali członkowie kapeli to znaczy, że nie musisz być częścią zespołu.

O.: No właśnie, „Omnipresent” – lubię ten krążek, ale widziałem też kilka mniej przychylnych recenzji. Jak myślisz, co niektórym możę przeszkadzać w tym albumie? Czy sam umiesz odnieść się krytycznie względem „Omnipresent”?

P.: Wielu ludzi utknęło na pierwszym przesłuchanym krążku danego zespołu i wszystkie inne poza nim już się dla nich nie liczą. To fajne, możesz przecież wcisnąć „repeat” i słuchać go w kółko. Jeśli ja musiałbym się krytycznie odnieść do „Omnipresent”, konieczne byłoby kolejne odsłuchanie.

O.: „Omnipresent” ukazało się w Agonia Records, natomiast wcześniej mieliście kontrakt z Nuclear Blast Records. Duży label. Jakie są Wasze odczucia odnośnie tamtej kooperacji. Podejrzewam, że nie ma żadnej złej krwi, bo oni nadal wydają Wasze krążki w USA…

P.: Agonia Records wydaje nas w Europie bo Nuclear Blast Records było zainteresowane raczej rykiem retro w tej części. Jednak w USA nadal nas reprezentuje Nuclear Blast Records, który jest tutaj najbrutalniejszym labelem.

O.: Pamiętam gdy ukazywały się Wasze krążki „Informis, Infinitas, Inhumanitas” i „Echoes of Decimation” – moim zdaniem oba te albumy były świeżym oddechem na death metalowej scenie początku XXI wieku. Czułeś, że stworzyłeś wówczas rzecz oryginalną i tak naprawdę nową?

P.: Myślę, że Origin wnosi coś nowego do tego gatunku wraz z każdym albumem.

O.: Skromnie. Uważasz, że „Omnipresent” jest albumem dość różnorodnym? Mamy tutaj szybkie, połamane numery, mamy wolniejsze, zgniatające słuchacza, mamy w końcu dość oldskulowe strzały jak w „Redistribution of Filth”…

P.: Na tym krążku, jak sama nazwa wskazuje wszechobecne są wszelkie wpływy… Przez grind do blacka, dalej do death metalu, do technicznego metalu, do brutalnego metalu…

O.: Toś poleciał z tym black metalem. Szkoda, że nie rozwinąłęś się bardziej. Muzyka Origin jest bardzo techniczna, połamana – są więc jakieś numery, które skomponowałeś a dziś już nie potrafiłbyś ich zagrać, hehe? Słuchasz sobie danego utworu i myślisz „jak mi się to kurwa udało zagrać?”…

P.: Nieeee… Jesteśmy profesjonalistami jeśli chodzi o nasze gigi… Jeśli chcemy zagrać jakiś numer to katujemy to dopóki nie będzie idealnie i fani będą zadowoleni.

O.: Wkrótce startuje Wasza trasa z Belpheghor. Na pewno widziałeś video z Helmutem, gdy został „zaatakowany” przez jakiegoś ortodoksyjnego prawosławnego oszołoma. Nie wiem, co Ty o tym sądzisz, ale dla mnie cała ta afera nie jest niczym niezwykłym i bardziej zastanawia mnie fakt, że obecnie scena przypomina jakiś zasrany mainstream rodem z Mtv, gdzie dywaguje się kto co powiedział i dlaczego i rozdmuchuje się wszystko nie wiadomo po co… Przecież ta sytuacja nie była nawet jakoś szczególnie niebezpieczna…

P.: Gdy przyjeżdżasz do jakiegoś kraju jesteś gościem, oczekujesz więc jak najlepszego zachowania. Wierzę, że jeśli zachowałby się inaczej, w sposób w jaki zamierzał, zostałby ukarany i aresztowany. Czasem ważniejsze jest, by nie brać odwetu.

O.: Nie o to pytałem, ale widać nie zrozumieliśmy się… Ok… gdzieś przeczytałem, że sporo rzeczy, które zarejestrowałeś na przykład podczas prób zostają w Twoim prywatnym archiwum, nie widzą światła dziennego. Nie chcesz rozprzestrzeniać żadnej muzyki, z której nie będziesz w pełni usatysfakcjonowany?

P.: Osobiście nie interesuje mnie to, że inni chcieliby żyć życiem innych, każdym ich najmniejszym fragmentem, podłączeni do telefonów i social media. Przez to stałe przebywanie w sieci wśród ludzi zanika umiejętność wypowiedzi i działania. Nie chcę być częścią tego wszystkiego.

O.: Kurwa, ja o niebie Ty o chlebie. Chodziło mi o materiały zarejestrowane na próbach i tak dalej… OK… jest połowa roku 2016, jakieś albumy zrobiły na Tobie silniejsze wrażenie? A może czekasz jeszcze na jakieś?

P.: Niecierpliwie wyczekuję krążka Unmerciful, który ukaże się 22 lipca.

O.: Ok, jak obiecałem wywiad nie był długi. Dzięki i do zobaczenia.

P.: Dzięki za wywiad! Nowy album będzie w 2017 roku!