Orcultus: „Nie sądzę, że line up jest ważny. Niech muzyka mówi sama za siebie.”

No to mi się zachciało robić wywiad z nową, tajemniczą kapelą. Nie podają składu, nie grają koncertów. Jutro ukaże się ich EPka. I szczęśliwie – muzycznie to oni się bronią, bo w kwestii udzielania wywiadów chyba chodzili na nauki do Revenge. A może to Revenge? Nie chyba, bo ponoć są ze Szwecji. Orcultus się zowią i ci, którzy przeczytali recenzję wiedzą, że ich celem jest szerzenie Raw Black Metalu. Ja wiem, że wywiad chujowy, ale nie zrażajcie się tym przy sięganiu po ich muzykę. Odpalcie ćmika i czytajcie – gwarantuję, że przeczytacie ten wywiad szybciej niż skurzycie peta.

 

Oracle! Hail! Jakiś czas temu dostałem promówkę Waszej nadchodzącej EPki. Jestem pod wrażeniem, naprawdę jestem pod wrażeniem. Tak właśnie powinien brzmieć surowy, klasyczny black metal. Ale, że piszę te słowa jeszcze przed premierą niniejszego krążka – jak uważasz, jak ludzie przyjmą „Orcultus”?

orcultusOrcultus: Cieszę się, że tak uważasz, ale wybacz mi – nie rozumiem pytania.

O.: Ech… Ja wiem, że mój angielski nie jest perfect, ale pytanie sformułowałem dość jasno… To może zacznijmy od historii Orcultus. Jak dawno temu założony został zespół? Wiem, że skład kapeli chcecie utrzymać w tajemnicy – ale po co? Niektórzy powiedzą, że w ten sposób dodajecie sobie punktów do kultu, bez większego powodu. Sam nawet nie wiem, czy Orcultus to zespół, czy raczej jednoosobowy hord?

O.: Nie sądzę, że line up jest ważny. Niech muzyka mówi sama za siebie.

O.: Będzie musiała, bo od Ciebie widzę nie dowiem się wiele. Skąd w takim razie zaczerpnęliście nazwę Orcultus? I co ona oznacza?

O.: To zabawa słowami. Krótko rzecz ujmując oznacza ona nienawiść skierowaną w stronę ludzkości.

O.: Faktycznie, krótko to ująłeś. Przed „Orcultus” nagraliście EPkę zatytułowaną „Endless Hate & Misantrophy”, ale do dziś oficjalnie się ona nie ukazała. Jest jednak udostępniona do zassania za free – i bardzo dobrze, bo to dobry materiał. Są jakieś szanse na wypuszczenie jej w formie fizycznej?

O.: Tak. Ukaże się na kasecie dzięki Forever Plagued Records.

O.: Również „Orcultus” ujrzy światło mroźnego księżyca już wkrótce. Cóż mogę rzec – ścieżka, którą podążał zespół na wcześniejszej EPce została utrzymana – zgodzisz się ze mną? Może jedynie brzmienie jest lepsze. Nagrywaliście ją w tym samym miejscu co poprzedni materiał?

orcultusO.: Nagrane były w tym samym miejscu, a jedynie zmiksowane w inny sposób.

O.: Jak już wspomniałem, Wasza muzyka może być opisana jako raw black metal, głęboko zakorzeniony w tradycji Skandynawii. Zapytam więc w ten sposób – myślisz, że ludzie wciąż będą chcieli słuchać Waszej muzyki, skoro w domu mają na przykład pełne dyskografie Mayhem, Burzum, Graveland i tak dalej…?

O.: Wiem, że będą.

O.: Nie podajecie line-up’u, więc pewnie i na Wasze koncerty nie ma co liczyć? W Polsce jest taki zespół co zowie się Plaga. Otóż oni opierali swoją działalność na tych samych zasadach co Wy (Ty?) – bez koncertów, bez podawania składu. Ale jakiś czas temu zagrali swój pierwszy koncert w Finlandii i cały sekret prysnął – jakkolwiek grają naprawdę dobrą muzykę. Czy coś takiego będzie miało miejsce również i w przypadku Orcultus?

O.: Jak na razie nie planujemy żadnych koncertów. Ale może w przyszłości.

O.: A jak to się stało, że podpisaliście kontrakt ze wspomnianą wcześniej Forever Plagued Records? Myślę, że to dla Was bardzo dobry label…

O.: Myślę to samo, że bardzo do nas pasują. Cóż, dostali od nas demo i się im spodobało.

O.: A ważna jest dla Was promocja nowego materiału? Widzę, że Forever Plagued Records zapewnia Wam promocję, ja jednak zastanawiam się, czy zespół, który ukrywa swój line-up potrzebuje w ogóle promocji – a jeśli tak, to po co?

O.: Orcultus ma swój profil na Facebook’u. I to by było na tyle. Jak widzisz, promocja nie jest naszym priorytetem. Forever Plagued Records zapewnia jej tyle ile potrzeba.

O.: „Orcultus” ukaże się w ilości 300 sztuk – nie sądzisz, że to trochę za mało? Dochodzę do takiego wniosku słuchając tego materiału. Chyba, że planujecie wypuścić również i kompaktową wersję?

O.: Żadna kompaktowa wersja nie jest planowana, chyba że w przyszłości.

O.: Jako, że dysponuję jedynie cyfrowym promo Waszej EPki, nie mam tekstów i zastanawiam się nad tematyką Waszych utworów. Nawet tytuły niewiele mi mówią – mógłbyś opisać tekstową stronę Orcultus?

Orcultus OrcultusO.: Na EPce też nie ma liryków. Ogólnie są one antyludzkie i mizantropijne.

O.: Na początkach Black Metal miał bardzo silne podłoże ideologiczne, nie brakuje Wam tego dzisiaj? Co prawda młodzież zawsze chce się buntować przeciwko społeczeństwu, jednak ruch black metalowy był o wiele bardziej ekstremanlny… Dziś wygląda to bardzo lekko, tak jakby mówili „Hej, społeczeństwo, nie lubię Cię…”, zaś wówczas w Black Metalu mówiono – „Nienawidzimy Was, dajcie nam kurwa zapałki i pokażemy Wam jak bardzo jesteśmy wkurwieni!”, hehe… Zgodzisz się z tym?

O.: Wciąż jest sporo świetnych zespołów. Ale te najbardziej znane to jakieś żarty. Więc tak, brakuje mi tamtych dni.

O.: Ciekawe co będzie, jak się kiedyś okaże, iż mój rozmówca jest młodszy ode mnie, heh… OK, ostatnio widziałem flejersy o mniej więcej takiej treści – „black metal jest przeciwko jarzmu narkotyków oraz pełzającej zniewieściałości i zanieczyszczeniu sceny” – czyli ogólnie przeciwko dragom, alkoholowi, ale też samobójczym i depresyjnym odłamom w Black Metalu. Jaka jest Twoja opinia na ten temat?

O.: Lubię niektóre depresyjno – black metalowe zespoły. Ale zespoły, które śpiewają tylko o narkotykach i mentalnej ułomności nie mają nic wspólnego z black metalem.

O.: Skandynawia była zawsze pełna świetnych zepsołów – mógłbyś polecić nam jakieś niezbyt znane jeszcze zespoły z Twojej okolicy?

O.: Nie słucham ostatnio zbyt wiele szwedzkiego Black Metalu. Ale myślę, że moimi ulubionymi kapelami ze Szwecji są obecnie Pest i Kill. No i ostatni krążek Craft jest bardzo dobry. Najlepszy od czasu „Total Soul Rape”.

O.: Taka długa wypowiedź, szkoda, że to już koniec. Powiedz proszę jeszcze, jaki krążek sobie ostatnio kupiłeś i puszczam Cię wolno.

O.: Ostatnio kupiłem sobie Toxic Holocaust „Chemistry of Consciousness”. Nie black metal, ale bardo dobry.

Autor

11354 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *