Jasna cholera, trochę przejść miałem z tym wywiadem. Najpierw posłałem go przez Mike’a z Old Death Metal Webzine. Po kilku miesiącach oczekiwania, sam zgłosiłem się do Vlada, głównodowodzącego Necrowretch, z zapytaniem co tak długo. Dowiedziałem się, że wywiad jest nieaktualny i on na niego nie odpowie. Kurwa, pomyślałem i stwierdziłem, ze nie odpuszczę kolejnego wywiadu, przerobiłem pytania, by były bardziej na czasie i dalej ślę do Vlada. Co prawda miał wątpliwości co do pewnych pytań, część z nich pominął i nie odpowiedział w ogóle, ale koniec końców – wywiad jest. Czy wyszło dobrze – oceńcie sami. Dla mnie Necrowretch jest jedną z lepszych młodych kapel death metalowych, a ich ostatnie wydawnictwo „Now You’re In Hell” to potwierdziło. Zapraszam do wywiadu.

 

Oracle: Bonour! Czy raczej powinienem powiedzieć „Arrrgh!!!”, bo Wasz ostatni materiał to iście mordercza rzecz! Powiedz proszę coś o odezwie, z jakim spotkało się „Now You’re In Hell”, tak na rozgrzewkę…

Vlad: Pozdrowienia z grobu i od razu dzięki za Twoje nieświęte słowa! Nasza EPka to nasz pierwszy materiał z porządnym perkusistą, a także pierwszy raz, kiedy jesteśmy w 100% usatysfakcjonowani z miksu. Zawiera to jeden nowy numer oraz cover „Zombie Ritual” Death.

O.: No, ale to o odezwie miało być. Okej, a powiedz mi jak to wszystko się zaczęło, że postanowiłeś grać? O ile wiem, jednym z pierwszych zespołów death metalowych, których słuchałeś było Decapitated, prawda to?

V.: Tak, odkryłem death metal dzięki pierwszemu krążkowi Decapitated, akurat wówczas wydali oni „Winds Of Creation”. Wówczas był to niechybnie totalny blast dla mojego gówniarskiego rozumku! Później odkryłem Death, Carcass, Bolt Thrower, Nihilist, Autopsy… Obsesyjnie chciałem grać coś w stylu „Scream Bloody Gore”, więc samodzielnie zacząłem pisać muzykę i nagrywać demówki.

O.: Właśnie, początkowo szarpałeś bass, dlaczego więc zmieniłeś później instrument i chwyciłeś gitarę? Nie „czułeś” basu czy może jakieś inne okoliczności na to wpłynęły?

V.: Bas był zdecydowanie nie dla mnie, ale nauczyła mnie kilku tricków pomocnych później przy gitarze. A na pierwszej demówce grałem na basie, bo nie mieliśmy wówczas prawdziwego basisty.

O.: Okej, o ile mi wiadomo obecnie Necrowretch składa się jedynie z dwóch osób – Blasphemator opuścił Was z powodu braku aktywności, czy tak? Wiesz, może się mylę, ale granie w podziemnej kapeli to nie to samo, co bycie członkiem takiego Slayera, z miesiącami tras, odpowiadania na wywiady od rana do wieczora i tak dalej… Jakich to więc obowiązków nie mógł on udźwignąć, haha?

V.: Ten pedał nie umiał nawet nauczyć się poprawnie linii perkusji, które dla niego napisałem. Straciliśmy przez niego setki godzin, by pomimo jego pierdolonego lenistwa wbić mu te gary do łba. Poza tym nie zjawiał się na próbach, a ostatni koncert z nim był tragiczny. Był jebanym pasożytem, niczym więcej…

O.: Czyli podziękowań we wkładce nie będzie, hehe. Ale pomijając ten fakt, Ty i Amphycion jesteście raczej aktywni koncertowo, musicie więc mieć jakiegoś sesyjnego pałkera – uchyl rąbka tajemnicy, kto to taki?

V.: To Desecrator (który jest również sesyjnym pałkerem dla Assaulter) bębni z nami na koncertach. Natomiast na albumach gary obija Morkk. Jednak to tylko czasowe rozwiązanie, na pewno nie będzie trwało wiecznie.

O.: Dobrze słyszeć. A co sądzisz o francuskiej scenie death metalowej? Twoje państwo na pewno nie jest światową stolicą tego gatunku, tak jak Szwecja na przykład… Jak wiele młodych kapel para się tą odmianą, tak jak na przykład Necrowretch?

V.: Nie ma tutaj niczego takiego jak francuska scena death metalowa, tak jak ma to na przykład miejsce w przypadku Szwecji. Tutaj za death metal bierze się deathcore lub jakiś gówniany brutalny death metal. Niemniej jednak mamy kilka niezłych kapel, na przykład Ritualization, Necroblood, Affliction Gate czy Herpes – wspieraj lub giń!

O.: Ok, a teraz trochę o historii – wasze pierwsze demo ukazało się dzięki Skeleton Plague Records z USA oraz nieznanej mi bliżej Adzove Vrbe Records z Czarnogóry. Jak załapałeś z nimi kontakt? „Rising From Purulence” najpierw ukazało się zresztą na taśmie, więc podejrzewam, że takie było zamierzenie, by wypuścić to w starym stylu…

V.: Milovan Novakovic (czyli nasz człowiek od okładek) jest właścicielem Adzove Vrbe Records i to on był również w kontakcie z szefem Skeleton Plague Records. Każdy z nich wypuścił więc po sto sztuk taśmy, by wypromować trochę nasz zespół. No a kaseta to najlepszy format, jeśli chodzi o demo.

O.: Tak jest! W zeszłym roku obydwie wasze demówki zostały wznowione przez Detest Records, jako „Ripping Souls Of Sinners” – i ponownie na taśmie! Doprawdy, doceniam ten krok! I o ile się nie mylę, chyba jeszcze żaden Wasz materiał nie został wtłoczony na CD?

V.: Cóż, istnieje wersja kompaktowa CD promo naszej pierwszej demówki, ale to bardzo rzadka rzecz, wyszło tego może z trzydzieści sztuk. Ale pierwszym prawdziwym CD będzie dopiero nasz debiutancki krążek, który ukaże się początkiem 2013 roku dzięki Century Media.

O.: Właśnie, wywołałeś temat Century Media – nie tak dawno podpisaliście z nimi kontrakt, myślę, że to wspaniała nowina, choć szczerze mówiąc – zdziwiłem się, że zawarliście umowę z takim majorsem! Nie zrozum mnie źle, jesteście tego totalnie warci, ale zawsze myślałem o Was, jak o całkowicie podziemnym zespołem, który nie jest zainteresowany współpracą z takimi gigantami, haha!

V.: My nigdy nie chcieliśmy być podziemnym zespołem, ani kapelą z wysokiej półki, ani żadnym innym chujostwem! Century Media dało nam szansę pracy w pełni profesjonalnej oraz możliwość przedstawienia naszej muzyki szerszemu gronu odbiorców. My gramy death metal, nic poza tym…

O.: W sumie zdrowe podejście. Niedawno wypuściliście swoją nową siedmiocalówkę, ale o tym już mówiliśmy. Release party miało miejsce natomiast podczas koncertu, kiedy to Necrowretch otwierało koncert Asphyx, byliście więc pewnie nieźle podekscytowani, co?

V.: Tak, to był nasz największy gig jak dotychczas, a także pierwszy gig z Desecratorem za bębnami, który jest dziesięciokrotnie lepszym pałkerem niż nasz ostatni gówniany perkusista. Było kurewsko intensywnie, a otwieranie koncertu dla Asphyx to zaszczyt dla każdego death metalowego zespołu i można być z tego dumnym jak cholera!

O.: Mówiąc o koncertach, widzę, że jesteście i byliście cały czas aktywni pod tym względem. Na Waszej stronie można znaleźć sporo plakatów, między innymi kurewsko zajebisty gig w Danii z 2010 roku – z takim składem nie mogło być inaczej! Jak wspominasz ten gig? Chłopie, przecież tam było creme de la creme całej podziemnej death metalowej sceny!!!

V.: Tak, to było naprawdę wspaniałą rzeczą, spotkać wszystkich tych ludzi z całego świata! Typów z takich kapel jak Burial Invocation, Maim czy Anatomia! Sam koncert odbył się w jakimś dziwnym i totalnie surowym miejscu, które prowadzili jacyś popieprzeni ludzie, ale całość imprezy była totalnie porąbana!

O.: Okej, pogadajmy chwilę o samej muzyce – naprawdę ją lubię, bo nie wzoruje się ona w 100% na żadnej znanej kapeli, tak jak w przypadku większości młodych kapel, które kopiują Autopsy, Entombed czy Grave niemal toczka w toczkę, hehe. I choć nie mówię, że to źle, to jednak u Necrowretch trudno jest znaleźć bezpośrednie odniesienia do tych zespołów…

V.: Przede wszystkim myślę, że Necrowretch jest bliżej do Merciless czy Death niż do Entombed czy Autopsy. Na naszych demówkach szwedzkie wzorce były dość dobrze słyszalne, zwłaszcza w strukturze utworów, jednak już nasza pierwsza EPka nagrana jest wedle naszych własnych zapatrywań na death metal.

O.: Współpracowaliście z wieloma dobrymi podziemnymi wytwórniami, zastanawiam się więc, jakie widzisz różnice pomiędzy nimi? Czy jest wśród nich jakaś wytwórnia, z którą nie będziecie już pracować, bo jesteście nią rozczarowani?

V.: Nasze najlepsze odczucia idą w stronę Detest Records, bo współpraca z nimi była więcej niż profesjonalna, zwłaszcza na tle innych labeli. Ale również i rzeczy, które ukazały się dzięki Skeleton Plague Records/ Adzove Vrbe Records czy Aural Offerngs również są bardzo przyzwoite, więc i tutaj nie mam na co narzekać.

O.: W jednym wywiadzie stwierdziłeś, że nie będziecie współpracować z żadnymi znanymi artystami w kwestii okładek. Dlaczego? Oczywiście bardzo lubię Wasze okładki, a zwłaszcza MLP zabija, zastanawiam się jednak, skąd ta decyzja? A może nie chcecie być kojarzeni z innymi kapelami, dla których taki czy inny artysta zrobił okładkę?

V.: Jak już powiedziałem wcześniej: Necrowretch gra swój własny styl death metalu, naturalne jest więc dla nas, by współpracować z undergroundowymi artystami, którzy wykonają dla nas „necro-okładkę”, a nie „okładkę znanego artysty”.

O.: W ostatnich latach spotkać można się z trendem na ponowne nagrywanie materiałów, starych albumów i tak dalej. Oczywiście mówię tutaj głównie o thrash metalu, ale czy według Ciebie i w death metalu znajdują się jakieś płyty, które powinno nagrać się jeszcze raz? Osobiście uważam taki proceder za chuja wart, ale jestem ciekaw Twojego zdania.

V.: Tak, to jest totalnie do dupy, rzecz raz nagrana powinna taką pozostać już na zawsze. To w sumie normalne, że nagrywa się czasem jakiś kawałek z lepszym brzmieniem, ale ponowne nagrywanie albumu sprzed dziesięciu czy dwudziestu lat jest jakimś jebanym idiotyzmem. Pomimo tego, byłbym niezmiernie szczęśliwy, gdyby Necrophagia ponownie nagrała „Seasons Of The Dead”.

O.: Ha, a jednak. A co w death metalu jest według Ciebie czynnikiem sine qua non – bez którego danej kapeli nie można nazwać death metalową? Mnie na przykład trafia chuj, gdy widzę, że jakaś kapela mówi o sobie „death metalowa”, a tak po prawdzie to ich muzyka jest niczym więcej jak słodkimi melodyjkami dla niegrzecznych dzieciaków...

V.: Z death metalem powinny być powiązane: śmierć, chorobliwość, gnicie, nieświętość, ból, szaleństwo, opętanie… jeśli nie czujesz tego w tekstach czy muzyce, to znak, że nie masz do czynienia z death metalem!

O.: Racja kurwa! Wkrótce rozpoczniecie pisanie materiału na swój nadchodzący debiut – czy może już zaczęliście? Czy możesz w obecnej chwili podać jakieś konkrety odnośnie tej płyty? Mam nadzieję, że muzyka się nie zmieni?

V.: Cały album jest już napisany, teraz czekamy jedynie do lata, by móc zarejestrować ten krążek w Blackoutmultimedia Studios w Brukseli, w Belgii. Muzyka wciąż jest zgniła jak sam chuj, pełna bestialskich hymnów, śmierci i horroru wprost z krypty zmieszanych w jebane nekro-gusła!

O.: A które albumy zrobiły na Tobie największe wrażenie ostatnimi czasy? Dla mnie z jednej strony było to „Macabre Eternal”, a z drugiej „Sleepers In The Rift”, ale jest tego o wiele więcej.

V.: Byłoby to prawdopodbnie „Sleepers In The Rift” i „Krypts” EP.

O.: O tak, to ostatnie też bardzo dobre… Dobra, dzięki za krótki wywiad, powiedz jeszcze czego słuchałeś odpowiadając na moje pytania?

V.: Dzięki za wspieranie Necrowretch! Słuchałem Dissection „Strom Of The Light’s Bane”.