Miasmal obserwuję sobie mniej więcej od ich debiutanckiej płyty, skoro więc nadarzyła się okazja odpytania kapeli przy okazji ich trzeciego albumu, „Tides of Omniscience” – nie omieszkałem ułożyć kilku pytań. Pontus, odpowiadający w kapeli za gitary i wokale ciała nie dał – odpowiedzi są na jako takim poziomie. Widać, że typ jest zajawiony death metalem jak na Szweda przystało. Żeby więc nie przedłużać…

Oracle: Hailz Pontus! Na początek – szybka rozgrzewka. „Tides of Omniscience” jest dostępne od miesiąca (no, zanim odpowiedziałeś to od trzech, hehe). Jak ma się jego odbiór – jak na razie dobrze, czy już jakiś pismak wrzucił Wam kamyczek do ogródka?

MiasmalPontus: Witaj! Feedback jest naprawdę dobry, jak na razie widziałem same pozytywne recenzje, ludziom zdaje się ta płyta podobać, nie jest więc źle.

O.: OK, to teraz może powiedz mi, dlaczego zespół z Gothenburga, znanego jako wylęgarnia zespołów kroczących ścieżką melodyjnego death metalu nawet nie chciał wejść na ten trakt tylko od razu wybrał… żeby użyć dobrego porównania… ścieżkę death metalu lewej ręki?

P.: Tak naprawdę to ja nigdy nie słuchałem zespołów brzmiących po gothenbursku, nie myślę też, że tutaj są popularniejsze niż gdzieś indziej. Nie jestem przeciwko melodyjnym fragmentom w naszych utworach, ale ja po prostu chcę grać taką muzykę, jaką sam chciałbym słuchać.

O.: Pierwsze trzy wydawnictwa Miasmal były zatytułowane po prostu „Miasmal”, dopiero potem dostaliście nagłego przypływu inwencji, hehe… Ale dlaczego nie dodawaliście do tych wydawnictw numerów, jak to zwykle się dzieje, na zasadzie „Miasmal I”, „Miasmal II” i tak dalej to już nie wiem, hehe…

P.: Hahaha! Powodem, dla którego nazywaliśmy je wszystkie po prostu „Miasmal” była ich różna długość. Najpierw było demo, potem EPka a następnie debiut. Tak więc nie mieliśmy na przykład dwóch albumów pod tytułem „Miasmal”. Dlatego też dwa następne albumy nazwaliśmy już w inny sposób – gdybyśmy je nazywali „Miasmal II” i „Miasmal III” ludzie pomyśleliby, że rżniemy całkowicie z Led Zeppelin.

miasmalO.: Jest to myśl. Ja szczęśliwie posiadam te wszystkie materiały, o których wspomniałem, na jednym CD. Fajna sprawa, zwłaszcza jeśli ktoś przegapił te wczesne wydawnictwa lub po prostu nie znał wtedy jeszcze nazwy Miasmal. Czyj więc był to pomysł: Wasz czy Dark Descent Records?

P.: Myślę, że to był nasz pomysł. Były wówczas prowadzone jakieś rozmowy z Detest Records na wydanie demo i Epki na jednym kompakcie, ale potem pomyśleliśmy, że może wrzucić to na nasz pełnowymiarowy krążek, który miał ukazać się nakładem Dark Descent Records. Może i to za wiele, by wysłuchać to naraz, ale z drugiej strony wygodniej mieć to wszystko na jednym dysku, przynajmniej tak mi się wydaje. Pamiętam jednak jakąś recenzję, gdzie recenzujący nie zorientował się, że na tym krążku są różne materiały i narzekał strasznie, że płyta jest za długa.

O.: Co za osioł. Ok. Zaraz po tym albumie nastąpiła zmiana labelu, dla mnie dość niespodziewana. Zawsze uważałem Was za typowo podziemny zespół a tu nagle bam! – jesteście w Century Media Records. No ale dla mnie to tylko znaczy, że pomimo tego, iż są tak zwanym „majorsem” to wciąż mają dobry gust, nie sądzisz?

miasmal1P.: Zdecydowanie! To, że podpisaliśmy z nimi kontrakt, to po części była zasługa Jerry’ego z naszego wcześniejszego labelu Detest Records. Pracował dla Century Media Records przez jakiś czas i to on zwrócił na nas ich uwagę. Teraz jest naprawdę dobrze – wydajemy takie albumy jak chcemy, a cały czas mamy za sobą promocję i wsparcie profesjonalnej wytwórni.

O.: No właśnie miałem o to pytać – czyli rozumiem, że mimo podpisania dealu z Century Media Records nie czujecie się jak kapela z mainstreamu? A tak calkiem poza tematem – czy miałbyś coś przeciwko temu, by zarabiać pieniądze na muzyce, którą gracie i lubicie?

P.: Nie kojarzę żadnych negatywnych opinii odnośnie tego tematu. Podpisaliśmy deal z Century Media Records bazując na tym, jacy jesteśmy, a oni nigdy nie naciskali, abyśmy się w jakiś sposób zmienili. Jasne, jeśli mógłbym utrzymywać się wyłącznie z grania muzyki, to byłoby bezsprzecznie wspaniałą sprawą.

O.: Wytwórnia ta ma pod swoimi skrzydłami sporo zajebistych kapel, zarówno starych weteranów jak i młodych grup. Czy wśród tych zespołów są i Wasi osobiści faworyci? Może herosi z lat Waszej młodości? Jakie to uczucie być w jednym labelu? A może w ogóle tego nie odczuwacie?

P.: Oczywiście wspaniale jest być w tak świetnym muzycznie towarzystwie. A jeśli chodzi o moich osobistych faworytów z lat młodości to na przykład wczesne albumy Grave! A dziś mają olbrzymie ilości świetnych kapel, że wspomnę tylko dla przykładu High on Fire czy Napalm Death.

O.: W Waszej dyskografii znajduje się split z zespołem Vempire, całkiem interesującą grupą. Ale dziwna rzecz – po okresie ekscytacji tak nimi jak i na przykład poruszającymi się w podobnych rejonach Tribulation dziś coraz częściej słychać narzekanie – że to nie jest death metal. Co najmniej, bo słyszałem również i gorsze określenia na ich muzykę. Co więc sądzisz o zespołach jak wspomniane Vampire czy Tribulation – czy są oni jakąś nową jakością na konserwatywnej death metalowej scenie? Zwłaszcza, że większość ludzi i tak przede wszystkim mówi o ich image’u niż muzyce…

P.: Jeśli chodzi o mnie to Vampire jest typowym zespołem death metalowym, natomiast Tribulation obecnie rzeczywiście pcha swoją muzykę w trochę odrębne rejony niż death metal, ale ja nie mam z tym problemu! Czyli mniej więcej tak, jak Morbus Chron na swojej ostatniej płycie. Osobiście uważam, że fajnie jest szukać i kombinować, a nie powtarzać cały czas to samo. Jeśli jednak ktoś uważa, że dany zespół traci na tym, że obecnie brzmi odmiennie od swojego oryginalnego soundu, jestem pewien, że w ich miejsce znajdzie wiele innych kapel wartych sprawdzenia.

O.: Słuchając Miasmal nie jestem w stanie uciec od porównywania Waszej muzyki do Entombed. O ile może nie w przypadku debiutu – tamjest klasyczny szwedzki death metal, o tyle już nowy krążek ma w sobie sporo death’n’rollowego pierdolnięcia. Czyli idealnie jak w przypadku Entombed właśnie, hehe. Zgodzisz się ze mną, czy raczej jesteś odmiennego zdania?

P.: Tak, zgadzam się – „Cursed Redeemer” miał ten dekadencki, pijacki death’n’rollowy feeling! Ale nasz nowy album… cóż, wydaje mi się, że jednak odeszliśmy od tego trochę. O ile faktycznie Entombed miało na nas spory wpływ na początku, zresztą podobnie jak Autopsy, Bolt Thrower czy Discharge, o tyle na najnowszym „Tides of Omniscience” czuć wpływy innych kapel, niż rzeczone Entombed.

O.: Ja tam dalej uważam, że sporo u Was Entombed… Ok, inny temat – odwiedziłem ostatnio Waszą stronę (fajnie, że macie takową, pomimo że nie jest może najaktualniejszą stroną w internetach). Możemy tam znaleźć między innymi linki do Waszej obecnej wytwórni, ale również do wcześniejszych labeli, jak Me Saco Un Ojo, Dark Descent Records i Detest Records. To fajnie, że nie zapominacie o swoich korzeniach…

miasmal2P.: Nie no, oczywiście! Nasze debiutanckie CD jest wciąż dostępne w Dark Descent Records, więc nie chodzi tu tylko o nostalgię, haha! W sumie rzeczywiście powinienem zaktualizować tę stronę, dobrze że mi o tym przypomniałeś!

O.: Do usług. Wracając do najnowszej płyty – przestudiowałem teksty i dochodzę do wniosku, że jeśli ktoś spodziewa się klasycznych opowieści o trupach i krwi, może się przeliczyć. Sporo tu na przykład miejsca dla religijnej kontroli czy dla dość futurystycznych tematów. A więc – myślisz, że teksty w takiej muzyce jak Wasza mają znaczenie?

P.: Oczywiście. Zwłaszcza, gdy musisz je zaśpiewać! Jak dla mnie kiepski tekst może zniszczyć cały utwór. Jednak w Miasmal teksty przede wszystkim mają służyć danemu utworowi – to jest najważniejsze. Podkreślić jakoś feeling samej muzyki. Lubię, gdy teksty są lekko abstrakcyjne, pozostawiając pole do interpretacji [kurwa, jaki truizm… – przyp. Oracle]. Nie siedzę jakoś wybitnie w trupach i krwi, dlatego też nie pisz tekstów na ten temat. Życie ma wiele mrocznych aspektów o których można pisać, jest więc w czym wybierać.

O.: OK, nie lubię okładki do „Cursed Redemeer”, ale ta do nowej płyty jest już lepsza. Ale równocześnie jest też intrygująca. Rozumiem, że istnieje jakieś powiązanie między nią a tekstami?

P.: Miałem pomysł na podstawę okładki dla tego albumu. Miała dla mnie wtedy sens, zwłaszcza gdy pracowałem nad muzyką i teksami równocześnie. Rozmawiałem na jej temat z Matthiasem Friskiem, facetem który zajmował się naszymi artworkami, no i on na podstawie muzyki i tekstów wymyślił coś takiego. Nie mieliśmy jednak tytułu dla naszej płyty – ten pojawił się dopiero gdy zobaczyliśmy okładkę. Patrzyłem na nią i zastanawiałem się, jaka historia czai się za tymi postaciami – skąd przychodzą i dokąd zmierzają? Pomyślałem, że mogą one być metaforą dla ludzkości, dla jej ciągłych poszukiwań wiedzy, by „ewoluować”. Bez myślenia o konsekwencjach, jakie mogą nastąpić. Ale to tylko jedna z interpretacji.

O.: Ok, przywykło się określenia Waszego zespołu jako oldskulowego, wobec czego mam pytanie – czy chciałbyś zaczynać ze swoim zespołem dwadzieścia pięć lat temu wraz z wszelkimi okolicznościami z tamtego okresu, gdy death metal dopiero raczkował, a młodzi muzycy mieli problem z dostępem do wszystkiego – od muzyki, przez instrumenty i sale do prób? A może jednak tamte czasy były lepsze?

miasmal4P.: Trudno powiedzieć. Wydaje mi się, że kiedyś muzyka wymagała większego oddania. I to było dobrą rzeczą. Ludzie wkładali w to więcej energii: musiałeś udać się do studio, napisać własnoręcznie list, wymieniać się taśmami i tak dalej. Dziś wszystko jest inne, łatwiejsze – komunikacja jest szybsza i tańsza. Łatwo jest samemu nagrać demo dobrej jakości. Lubię jednak myśleć, że ludzie wciąż są oddani i jestem pewien, że masa ludzi aktywnych w tamtych czasach wolałaby mieć dzisiejsze możliwości.

O.: Pomimo tego, że nie istniejecie od jakiegoś bardzo długiego czasu, macie już za sobą sporo tras i pojedynczych koncertów. Rozmawiałem z wieloma muzykami i spora część z nich podkreślała fakt, że gdyby nie muzyka nie mieliby oni szansy na zwiedzenie dużego kawałka świata. A czy widzisz jakieś inne zalety grania death metalu?

P.: Granie muzyki czy słuchanie muzyki po prostu dobrze działa na duszę. Bez muzyki prawdopodobnie byłbym całkiem inną osobą. To prawda, widziałem sporo rzeczy, których prawdopodobnie bym nie doświadczył, gdyby nie moje zaangażowanie w muzykę, w trasy i tak dalej. Ale to jaki jestem zależy też od ludzi, jakich poznaję, od moich przyjaciół. Nie mogę sobie wyobrazić życia bez tego.

O.: Skoro o koncertach – graliście w Polsce dwa lata temu z Aborted, Exhumed i Origin. Bardzo fajny skład, ale niestety nie było mi dane Was zobaczyć. Pamiętacie coś z tych koncertów? Przypomnę, że graliście w Krakowie i Wrocławiu…

P.: To była długa trasa, ale pamiętam te występy nieźle, zwłaszcza Wrocław – poza tym to fajne miasto na zwiedzanie i plątanie się po nim. Krakowa nie widzieliśmy wiele, ale sam klub był całkiem przyjemny. Mam nadzieję, że wkrótce znów odwiedzimy Polskę.

miasmal5O.: Odwiedzicie, gracie ponoć wkrótce. Dobra, to może trochę bardziej egzystencjalne pytanie – myślisz, że death metal to muzyka, która wciąż jeszcze ewoluuje?

P.: Myślę, że tak, że wciąż ewoluuje. Wciąż powstają ekscytujące death metalowe albumy, nowe numery i riffy, wciąż pojawiają się ludzie, którzy są w to rzeczywiście zaangażowani. Kamienie milowe powstawały przede wszystkim na początku istnienia tego gatunku, gdy był on jeszcze nowy, ale tak jest w przypadku każdego gatunku. A mówiąc o kamieniach milowych – mam na myśli albumy, które faktycznie podłożyły fundamenty – i nadały kurs innym zespołom. Ale jako kolejny przykład – bardzo lubię ostatni krążek Vader który ukazał się dwa lata temu. Przez tyle lat nagrali tyle albumów, a na tym ostatnim wciąż brzmią świeżo, na stół kładą nowe patenty, a mimo tego to wciąż jest Vader.

O.: Ok, ale nie mówmy już o nich, nie mam certyfikatu, hehe… Dobra, kończąc pytania dla Ciebie słuchałem sobie Blasphemophagher, a Ty?

P.: A ja Dead Can Dance!

O.: Heh, inny ciężar gatunkowy… Dobra, kolejne kroki dla Miasmal?

P.: Więcej albumów, więcej pisania i może jakaś trasa w międzyczasie. Musisz trzymać rękę na pulsie.

O.: Dobra to dzięki za wywiad, chyba Cię nie zanudziłem. Jak chcesz coś dodać, cała biała przestrzeń niżej jest dla Ciebie. Hailz!

P.: Tobie też dziękuję! Sprawdźcie nasz ostatni krążek Tides of Omniscience” który się ukazał dzięki Century Media i do zobaczyska w Polsce (lub gdziekolwiek indziej)!