Connect with us

Szukaj, a znajdziesz...

Chaos Vault

Wywiady

Marras: „Black metal powinien być znienawidzony i pogardzany.”

Marras

Marras pojawił się na scenie znikąd i momentalnie znokautował każdego słuchającego. Także mnie. Ich „Where light comes to die” przesłuchałem bulion razy, a kiedy światło dzienne ujrzał ich kolejny płyt, to po kilku odsłuchach zdecydowałem się na rozmowę. Ta okazała się nadzwyczaj owocna i przyznam, że udzielający odpowiedzi dla Marras, Valgrinder, stanął na wysokości zadania. KU WOJNIE!

B: Hails! „Endtime Sermon” hula już po sieci od jakiegoś czasu i jak na razie odbiór jest nprawdę dobry. Spodziewaliście się tak pozytywnego odzewu?

V: Hails! Muszę przyznać, że nie byłem pewien, czego oczekiwać. Samodzielnie nagraliśmy i zmiksowaliśmy ten album, co było sporym przedsięwzięciem. Jak możesz usłyszeć, jest w nim wiele warstw, a choćby minimalne przekręcenie gałki wpływało na całą resztę. Wiedzieliśmy, co robimy, mieliśmy własną wizję i chcieliśmy zrealizować ją samodzielnie. Zaczęło więc to stopniowo się rozrastać i naturalnie wyewoluowało do obecnego stadium. Kiedy słuchasz czegoś niezliczoną liczbę godzin, stajesz się z tym zbyt zaznajomiony i przez to jesteś nieobiektywny jego brzmienie.

B: „Endtime Sermon” ukazało się niemal dwa lata po debiucie. Nie obijaliście się! Szczególnie, że każdy z Was zaangażowany jest w inne kapele, jak choćby Mimorium, które w zeszłym roku wypluło własny miazmat.

V: Osobiście wkurza mnie, kiedy nie mam jak dać upustu mojej kreatywności. Kiedy przelewam ją w moje zespoły, ilustracje, mixy, bieganie, distro, pisanie do zinów itp., to jak potężny spust po długim celibacie. Wiesz, że czujesz, że narasta w tobie frustracja, kiedy jest masa energii, która musi znaleźć ujście. Nasz gitarnik Lord M i pałker Vilthor grają w Mimorium, a ja spędzam czas przy moim distro oraz Förgjord. W Förgjord nie tylko ogarniam gitary i bas, ale również komponuję większość muzyki oraz piszę większość tekstów, jak również projektuję wkładki. Rzecz jasna, sprawy zespołowe pochłaniają większość czasu, ale to jest mój sens życia. Mam pracę, rodzinę, trenuję na siłce, co też zabiera swój kawałek czasu, ale to o czym wspomniałem wcześniej jest moją drogą życiową i robieniem tego, do czego zostałem stworzony.

Jak już wspomniałem, nagraliśmy i zmiksowaliśmy ten album we własnym zakresie, tak więc nie mieliśmy żadnych limitów czasowych, i mogliśmy nad nim pracować kiedy tylko chcieliśmy. Zatem czy dwa wyziewy w przeciągu dwóch lat, to naprawdę dobre tempo? Obadaj ile płyt potrafiły spłodzić kapele za starych, dobrych czasów. Iron Maiden nagrało sześć albumów w sześć lat. Varg Vikernes potrafił stworzyć album w jeden rok. Bycie kreatywnym nie oznacza, że trzeba przycinać na jakości.

B: A propos ciężkiej pracy, rok 2020 został ochrzczony mianem Anno Covidi. Czy to chujstwo stanowiło dla Was przeszkodę podczas tworzenia nowego materiały, czy wprost przeciwnie – wzmogło kreatywność? Wyplucie nowego albumu po dwóch latach mogłoby sugerować, że część kawałków była już uprzednio gotowa, albo właśnie proces tworzenia przebiegał, jak po maśle.

V: Nie dajemy koncertów, więc ten szajs się na nas nie odbił. To była po prostu kolejna, wyborna wymówka dla nas, by pobyć razem w gronie najbliższych i unikać wszelkich kontaktów z ludźmi spoza swojego grona. Stworzylibyśmy ten album niezależnie od tych okoliczności. Ale w sumie jednak jakoś się nam dostało z powodu tego wirusa. Możesz sobie tylko wyobrazić, jak długo trwa proces tłoczenia płyt obecnie, kiedy każda gówniana kapela – której skasowano koncerty – zaczęła płodzić nowe krążki i wypychać je do tłoczni.

B: Jak już jesteśmy przy Covidzie, przyczynił się on do spopularyzowania jednego z typowych, fińskich hobby – kalsarikännit, czyż nie?

V: Osobiście miałem swoje przygody z alkoholem kilka lat temu i obecnie stwierdzam, że nawet nie chce mi się pić. Dla szeregowego Fina, to spory problem, ale nie dla mnie, rzecz jasna, a dla tych ludzi, którzy nie potrafią socjalizować się z trzeźwymi osobami. Tak więc czasami zdarza mi się omijać nawet spotkania członków zespołu. A to dlatego, że są między nami tacy, którzy naprawdę wiedzą, jak pić. Kilka lat temu istniała pewna kapela zwana Gaurithoth. Wykurwiście pyszny hord, jeden z najlepszych, jakie dane mi było widzieć na żywo i jeden z najważniejszych w mojej karierze. Ale niestety rozpadł się, ponieważ wszystko sprowadziło się bardziej do picia, niż grania. W efekcie czego część z nas wypaliła się też całkowicie na dłuższą metę.

Restrykcje Covidowe, kalsarikännit 24/7, problemy psychiczne, niskie poczucie własnej wartości, przemoc domowa, samobójstwa. Obecnie to typowa historia fińskiego człowieka.

B: Kurde, zrobiło się ponuro. Ale wróćmy do pytań, Marras to świeży wyziew na tym świecie. Powiedzcie mi proszę zatem, jak doszło do powstania tegoż?

V: Z Obscurusem znamy się jeszcze z czasów Gaurithoth. Mieszka na sporym odludziu, gdzie nie ma zbyt wielu ludzi o zbliżonym guście muzycznym. Po Gaurithoth, każdorazowo, gdy zakładał nowy zespół, ten zaraz się rozpadał, kiedy zaczynało już niby być dobrze. Napisał kilka kawałków na gitarę, ale nie miał żadnego zespołu, by je wykorzystać. Kiedy usłyszałem te riffy, od razu wiedziałem, że tam jest kurewsko wielki potencjał i szkoda by go było zmarnować. Zasugerowałem więc, że zbiorę kilku moich znajomych i założymy zespół oparty na tych kawałkach. I to właśnie je można usłyszeć na płycie „Where light comes to die”.

B: Wygląda na to, że w Finlandii działa też inny hord mieniący się, jako Marras. Mieliście z tego powodu, jakieś pomyłki?

V: Ta, wygląda na to, że była jakaś demo kapelka, która nawet działała niedaleko od nas. Najlepsze jednak, że kiedy tworzyliśmy nasz zespół, to nie mieliśmy pojęcia, że oni istnieją. Rzecz jasna obadałem wtedy, co i jak, i na tamte czasy w metal archives nie było innego hordu zwanego „Marras”. Bo zgaduję, że odnosisz się do info z tej strony? (jeszcze jak! – dop. Bart). W takim razie miej na uwadze, że tamta kapela została dodana jakoś w 2018 r. My w tamtym czasie działaliśmy już pełną parą, więc nie było mowy nawet o porzuceniu naszych planów. Ludzie zdają się zapominać, że jeśli w 2019 r. mały podziemny label wydaje jakiś album, to raczej na pewno został on zaplanowany, napisany i nagrany na długo przedtem. No i ta demo kapelka nie działa na tym samym polu, co my. Tak więc zapewniam, że nie mamy „wspólnych fanów”. Było za to wiele skamlenia od ludzi, którzy nie wiedzieli, jak to się rozkładało czasowo.

B: Czyim pomysłem było wybranie słowa „Marras” na nazwę zespołu? Stosownie do moich poszukiwań to starofińskie określenie na „mający umrzeć”. Interesującym jest, że obecnie znalazło to swoje odwzorowanie w fińskiej nazwie dla listopada: Marraskuu – co oznacza „miesiąc umierania”.

V: „Marras” było moim pomysłem. Obecnie to oznacza raczej „gnicie” albo „gnijący”, jednakże pierwotny sens tego słowa oznaczał raczej „Przeczuwający Śmierć”. Mogłeś dostrzec symptomy oznaczające, że ktoś niedługo umrze, z reguły to była osoba, która je widziała. Fińskie określenie na listopad, czyli „Marraskuu” oznacza dosłownie „miesiąc umierania” albo „miesiąc śmierci”. To wtedy fińska natura umiera i czeka na pogrzebanie pod śnieżnym grobowcem.

B: Zapytałem o to dlatego, że Wasz pierwszy album zatytułowany był „Where light comes to die”, co idealnie współgra z nazwą hordu. To było zamierzone?

V: Nie było, ale jak już o tym wspominasz, to jest w sumie oczywiste i logiczne. Ale moje motto życiowe brzmi „nie ma czegoś takiego, jak przypadki”. Może to było podświadome działanie, a może wszechświat chciał, by tak było. Nie dostrzegaliśmy tego, dopóki, ktoś tego nie wskazał.

B: Muszę przyznać, że debiut nieźle mnie sponiewierał: surowizna, ale przepełniona emocjami, w szczególności gniewem ze sporą dozą melancholii i smutku. W sumie to doskonała ilustracja dla listopada, gdy zima już za rogiem i natura ma zaraz umrzeć.

V: „Where light comes to die” jest właśnie o depresji, lęku, chęci śmierci oraz innych rzeczach. Jeśli obadasz okładkę, to będziesz wiedział o czym mowa. Czasami ciężar życia jest zbyt duży. Idealna ścieżka dźwiękowa pod fińskie nastawienie.

B: Zażartowałbym, że nic tylko się powiesić, ale w świetle poprzednich odpowiedzi i moich ostatnich trafów, co do śmierci to powstrzymam się. Wspomniałem o emocjach w Waszej muzyce, ale nie tylko je tam słychać, bo jest i sporo inspiracji. Ot choćby: stary Satyricon, Graveland, Burzum. Wydaje się, jakbyście wybrali najlepsze kąski z ich muzyki i ulepili z nich coś własnego, a jednocześnie zajebistego.

V: Dobrze wyłapałeś. Rzecz jasna Burzum worship jest prosty dość oczywisty, ale Satyricon i Graveland są tym, co chcieliśmy, by nadało to zimne, barbarzyńsko majestatyczne uczucie. Wszyscy słuchamy black metalu od tak dawna, że dla nas to nie było żadne „retro”, czy nawet „oldschoolowy black metal”. Bardziej coś w tylu „black metal taki, jaki black metal zawsze powinien być”.

B: Przy okazji, jak Wam się widzą nowe płytki od Satyricon? Krąży opinia, że obecnie są parodią samych siebie, aczkolwiek mnie to nowe wydanie nawet podchodzi.

V: Nie słyszałem płyt Satyricon, które wyszły w tym millenium. Ale widziałem zdjęcia, słyszałem opowieści, dlatego sądzę, że nie straciłem za wiele. Ale ciekawe, że wspomniałeś właśnie o Satyricon, bo wiem, że „Where light comes to die” oraz „Endtime Sermon” brzmią zupełnie inaczej, jak się je obok zestawi. Niedawno zauważyłem, że to niemal ta sama ewolucja, jak pomiędzy „Shadowthrone”, a „Nemesis Divina”. Nie tylko dźwięk, ale też konstrukcja utworów i atmosfera.

Ale bez obaw, następne nie będzie żadnym „Rebel Extravaganza”, hah.

B: No coś faktycznie jest na rzeszy. Wcześniej wspomniałem, że wzięliście co lepsze i stworzyliście coś własnego, ale obecnie byłoby banalne stworzyć kolejną „kopiuj-wklej” kapelę. Niektórzy, zamiast włożyć wysiłek w zrobienie czegoś od siebie, wolą raczej grać identycznie, jak oryginalny zespół. Zabawne, wyczytałem kiedyś, że kiedy recykling w sztuce stanie się zupełnie normalnym zjawiskiem, to będzie to niechybny znak, że cywilizacja, wkrótce umrze.

V: Jak już mówiłem, to nie jest dla nas odgrzewanie kotleta, ale to, czym black metal zawsze był. Nawet jeśli został pogrzebany pod nawałem trendów i nawet jeśli mamy nasze własne, odmiennie brzmiące zespoły. Płyty takie, jak „In the Nightside Eclipse”, „Nemesis Divina”, „Pure Holocaust”, „Nachthymnen”, „Hordanes Land”, „Seen Through the Veils of Darkness” i pozostałe nie straciły ani grama uroku przez dekady. Są ponadczasowe, ich black metal jest ponadczasowy. Więc czy może powrócić coś, co nigdy nie odeszło?

B: W sumie, to zajebisty punkt wyjścia na całkiem ciekawą rozprawę, ale wróćmy do tematu. Wiadomo, black metal ist krieg, ale nie sądzicie, że obecnie kwestia wojny została zmarginalizowana? Pewnie, także wtedy były także odniesienia do przyrody, czy filozofii, ale obecnie jest trend czynienia tego gatunku bardziej przyjaznym i przystępnym dla ludzi, tak więc kwestia „wojny i nienawiści” bywa pomijana.

V: Nienawidzę, kiedy black metal jest taką bezpieczną i „fajnie brzmiącą, ekstremalną muzą”. Każdy niebezpieczny element, każdy kant jest wypolerowany tak, że staje się miękki i plastikowy tak, że może go dać swojemu dziecku. Nie skrzywdzi go ani fizycznie, ani mentalnie, ani tym bardziej nie obrazi jego uczuć.

Black metal powinien być znienawidzony i pogardzany. Winien być opluwany, a każdy, kto nie chce mu się oddać, nie powinien nawet go dotykać. Powinien dawać opryszczkę i zapalenie wątroby na całe życie, tak, by żaden „zwykły metaluch” nie chciał mieć z tobą nic wspólnego.

Możesz nazwać mnie elitarystą, czy czym tam sobie chcesz. Nie twierdzę nawet, że moje zdanie o black metalu jest prawdą objawioną dla wszystkich. Ale wiem za to, czym black metal jest, a czym nie jest.

B: Chwalę oddanie. Jesteśmy przy Waszym drugim albumie, „Endtime Sermon”. Szybki rzut oka na okładkę i skojarzenia z Burzumowym „Aske” nasuwają się same. Aczkolwiek to jest kościół w Finalndii. Świetny pomysł na okładkę. Komu należą się oklaski?

V: Natknąłem się na to, gdy przekopywałem się przez historię mojej okolicy. Zaraz obok nas jest wieś zwana Virtasalmi. Pewnej nocy, w 1976 r. ich drewniany kościół bez powodu stanął w płomieniach. Ok, twierdzili, że to wina wadliwej instalacji elektrycznej, ale to widzę, jako działanie, jakiejś większej siły, wszechmocnego wszechświata, który sprawił, że elektrycznośc była przyczyną ognia. Ogień szalał tak mocno, że strażacy oraz mieszkańcy wsi nie mogli zrobić nic, tylko patrzeć, jak ich drogocenny kościół płonął jasno pośród nocy. To przepiękne zdjęcie było inspiracją dla całej płyty.

I tak stoi w prologu: „W nocy 8 maja 1976 r. kościół w Virtasalmi (Południowa Sawonia, Finlandia) stanął w płomieniach bez żadnej przyczyny. To było coś, co musiało się zdarzyć, niczym spełniona przepowiednia. Podczas gdy płomienie rozświetlały nocne niebo, mieszkańcy, którzy się tam zebrali mogli doświadczyć jego ostatniego kazania, kazania końca czasów.

B: Zrobiliście też całkiem niezły klip do tytułowego kawałka. Możecie powiedzieć mi więcej o tym pomyśle i o jego realizacji?

V: Lord M, nasz gitarzysta, prowadzi Dark Aeon Productions. Pod tym mianem popełnił mixy oraz nagrania naszej płyty. Był także odpowiedzialny za wideo. Tak więc, jeśli ktoś potrzebuje dobrej jakości dźwięku albo wizualizacji, to polecam kontakt z nim.

B: Muzyka to znów pełen, zajebisty oldschool, ale wydaje mi się, że jest bardziej agresywnie w stosunku do „Where Light Comes To Die”.

V: „Where light comes to die” został nagrany i zmixowany przeze mnie, ale przy „Endtime Sermon” zajął się tym Lord M. Stąd ta różnica. To było całkiem miłe, zobaczyć, jak odmiennie postrzegamy black metal, nawet w obrębie jednego zespołu, muzyki i stylu.

B: Fikuśnie, że te podpalenia kościołów nie wstrząsły jakoś mocno kościołem, tylko raczej wzmocniły poczucie wspólnoty.

V: Gówno prawda. Podpalenia kościołów zrobiły wiele, w efekcie czego świat zaczął dostrzegać, że istnieje wielu ludzi, którym on nie pasuje. Rzecz jasna zawsze istniał sprzeciw wobec chrześcijaństwa (albo wobec kościoła) na zachodzie, ale media o tym milczały. Kiedy kościoły zaczęły płonąć, to było o tym głośno na całym świecie, a ruch antychrześcijański był ostrzegany, jako realne zagrożenie. Rzecz jasna chrześcijańskie wspólnoty otrzymały wsparcie i takie tam, ale jestem gotów się założyć, że bez tych wydarzeń black metal nie byłby tym, czym jest obecnie.

B: No dobra, ale wtedy nie było aż tak gwałtownych reakcji. Za to są dziś, z powodu odkryć, że w Kanadzie kościół ponosi odpowiedzialność za ludobójstwo rdzennej ludności.

V: Branie odpowiedzialności, za to co się kiedyś zrobiło bywa skurwiałe, no nie?

B: Sprawiedliwość, skurwysyny. Wasze materiały zostały wyplute przez Spread Evil Productions, co nie jest specjalnie zaskakujące biorąc pod uwagę fakt, że ten label wypuszcza też rzeczy od Mimorium, czy Nekrokrist. Ale czy po „Where Light comes to die” nie szukaliście czegoś inneg albo nie dostaliście jakichś innych propozycji wydania?

V: Panem i władcą Spread Evil Productions jest Molestor Kadotus, szerzej znany dzięki swojemu wspaniałemu Hammer of Hate Records. Był pierwszą osobą, która dostrzegał potencjał w Förgjord i zaoferował nam umowę, a następnie przekształcił w zespół, którym jesteśmy dzisiaj. Po jakimś czasie opuścił Hammer of Hate i niedługo potem przenieśliśmy się (Förgjord) do Werewolf Records. Ale kilka lat temu Molestor chciał przekształcić swój mały, kasetowy label „Spread Evild prod” w coś z prawdziwego zdarzenia. Wiedziałem, że z Marras kroi nam się grubsza sprawa, więc zapytałem czy nie chciałby podpisać z nami umowy. Reszta to historia. Mam poczucie, jakby krąg znów się zamknął.

B: Muszę przyznać, że trafiacie do gusta wszystkich maniax: płyty cd, winyle, a także zajebiste koszulki oraz bluzy. Jednym jednak, czego brakuje, to właśnie kasetka, co już całkiem było by klasycznym wydaniem. Są jakieś palny odnośnie wydania „Endtime Sermon” na kasecie?

V: Wydanie kasetowe „Where light comes to die” sfinansowałem osobiście rok temu. To było 200 kopii z ręcznie składanymi, specjalnymi okładkami i karteczkami z tekstami. Udało mi się sprzedać jakieś dwadzieścia kopii, przez co teraz dokładam je za darmo do większych zamówień. Tak więc nawet jeśli ludzie pytają o kasety, to nie oznacza, że będą się one sprzedawać. Jeśli jednak czyta to jakiś sprzedawca celujący w nie, to zachęcam do kontaktu ze mną.

Może wydamy kasetowo też „Endtime Sermon”, ale na chwilę obecną nie ma chuja, bym znów to sam finansował.

B: A jakie są plany na przyszłość dla Marras? Jakaś EPka za rogiem, czy raczej praca nad kolejnym pełniakiem?

V: Kończymy splita z inną fińską kapelą i sądzę, że ukaże się on jakoś na początku przyszłego roku. Oczywiście to też zależy do tego, jak długo zejdzie z tym w tłoczni.

B: A jakieś plany odnośnie koncertów? Byłoby spoko obejrzeć Was na żywo.

V: Może za jakiś czas. Plany były, ale wtedy przyszła ta cała epidemiczna histeria, która wykasowała wszystko i do teraz nie było nawet o tym mowy. Ale może tak właśnie miało być.

B: I ostatnie słowa należą do Was!

V: Dzięki za wywiad i hails dla wszystkich polskich maniaków. Z jakiegoś powodu dostajemy od was masę zamówień, jak również prowadziliśmy niezłą współpracę z polskimi typami.

Ancient Dead prod, Worship Him zine, Old Forest, wielkie hailsy dla Was!

„The Sons of Darkness”, „Celtic Winter”, „Pandemonic Incantations” Wam z kolei dziękuję za zainspirowanie mnie do kroczenia moją ścieżką!

Autor

111 tekstów dla Chaos Vault

Przemądrzały, gruby chuj. Miłośnik żarcia, alkoholu i gór, któremu wydaje się, że umie pisać.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Chaosbook

Instachaos

No to cyk i mamy kolejny tydzień. Na dobry początek tygodnia wjeżdżamy od razu z wojną

Arruug „Throatfucking Quranburning Vomit Ritual”

chaosvault.com/recenzje/arruug-throatfucking-quranburning-vomit-ritual/

#arruug #blackmetal #deathmetal #warmetal #türk #turkey #conqueror #blackwitchery #review #chaosvault

No to cyk i mamy kolejny tydzień. Na dobry początek tygodnia wjeżdżamy od razu z wojną

Arruug „Throatfucking Quranburning Vomit Ritual”

chaosvault.com/recenzje/arruug-throatfucking-quranburning-vomit-ritual/

#arruug #blackmetal #deathmetal #warmetal #türk #turkey #conqueror #blackwitchery #review #chaosvault

20 godzin temu
View on Instagram |
1/9
Wszystko wskazuje na to, że newsflesh pozostanie z nami na dłużej. I dobrze! Dzisiejszą porcję przygotował Wojtuś:

chaosvault.com/newsy/newsflesh-2-2-2021/

#funeralchant #mystras #luciferschild #mystifer #blackmetal #doommetal #persecutory #diabolicalfullmoon #news #newsletter #morning #coffe #chaosvault

Wszystko wskazuje na to, że newsflesh pozostanie z nami na dłużej. I dobrze! Dzisiejszą porcję przygotował Wojtuś:

chaosvault.com/newsy/newsflesh-2-2-2021/

#funeralchant #mystras #luciferschild #mystifer #blackmetal #doommetal #persecutory #diabolicalfullmoon #news #newsletter #morning #coffe #chaosvault

2 dni temu
View on Instagram |
2/9
Jak tam piąteczek? Z samego rana macie trochę kultury, ale czy tej wysokiej? Przekonacie się czytając recenzję Oracle:

The Black Thunder „Into the Darkness We All Fall”

chaosvault.com/recenzje/the-black-thunder-into-the-darkness-we-all-fall/

@defenserecords 

#theblackthunder #rock #metal #heavymusic #radio #charts #review #chaosvault

Jak tam piąteczek? Z samego rana macie trochę kultury, ale czy tej wysokiej? Przekonacie się czytając recenzję Oracle:

The Black Thunder „Into the Darkness We All Fall”

chaosvault.com/recenzje/the-black-thunder-into-the-darkness-we-all-fall/

@defenserecords

#theblackthunder #rock #metal #heavymusic #radio #charts #review #chaosvault

3 dni temu
View on Instagram |
3/9
Piątek, piąteczek, piątunio... Wojtas dzisiaj pisze o:

Abigail "Grotesque Nightmare" 

chaosvault.com/recenzje/abigail-grotesque-nightmare/

@nwnproductions

#abigail #thrashmetal #blackmetal #bathory #sodom #venom #sabbat #war #death #satanism #japan #review #chaosvault

Piątek, piąteczek, piątunio… Wojtas dzisiaj pisze o:

Abigail "Grotesque Nightmare"

chaosvault.com/recenzje/abigail-grotesque-nightmare/

@nwnproductions

#abigail #thrashmetal #blackmetal #bathory #sodom #venom #sabbat #war #death #satanism #japan #review #chaosvault

4 dni temu
View on Instagram |
4/9
Czwartek, to taki mały piątek. Dzisiaj będzie o hałasie i piekle: 

Tsalal "Incarnation Of Evil"

chaosvault.com/recenzje/tsalal-incarnation-of-evil/

@war_vellum 

#tsalal #harshnoise #noise #warmetal #satanicmetal #christinvertion #canadianblackmetal #harshnoisewarblackmetal #lofi #tetragrammacide #review #chaosvault

Czwartek, to taki mały piątek. Dzisiaj będzie o hałasie i piekle:

Tsalal "Incarnation Of Evil"

chaosvault.com/recenzje/tsalal-incarnation-of-evil/

@war_vellum

#tsalal #harshnoise #noise #warmetal #satanicmetal #christinvertion #canadianblackmetal #harshnoisewarblackmetal #lofi #tetragrammacide #review #chaosvault

5 dni temu
View on Instagram |
5/9
Środa, jeszcze chwila i będzie piątek. Póki co Oracle mówi jak jest z:

Fustilarian „All This Promiscuous Decadence”

chaosvault.com/recenzje/fustilarian-all-this-promiscuous-decadence/

@amorfatiproductions 
@fustilarian_bm 

#fustilarian #blackmetal #metal #portugalblackmetal #depressive #silencer #urgehal #carpathianforest  #review #blackmetal

Środa, jeszcze chwila i będzie piątek. Póki co Oracle mówi jak jest z:

Fustilarian „All This Promiscuous Decadence”

chaosvault.com/recenzje/fustilarian-all-this-promiscuous-decadence/

@amorfatiproductions
@fustilarian_bm

#fustilarian #blackmetal #metal #portugalblackmetal #depressive #silencer #urgehal #carpathianforest #review #blackmetal

6 dni temu
View on Instagram |
6/9
My w kejosie nie tylko mocnego metalu słuchamy. Obadajcie co tam Oracle opisał, bo naprawdę warto:

chaosvault.com/recenzje/wij-dziwidlo/

@wij_protometal_warsaw 

#wij #protometal #rock #blacksabbath #fuzzyduck #nurt #toad #psychodelic #blues #femalevocal #review #chaosvault

My w kejosie nie tylko mocnego metalu słuchamy. Obadajcie co tam Oracle opisał, bo naprawdę warto:

chaosvault.com/recenzje/wij-dziwidlo/

@wij_protometal_warsaw

#wij #protometal #rock #blacksabbath #fuzzyduck #nurt #toad #psychodelic #blues #femalevocal #review #chaosvault

7 dni temu
View on Instagram |
7/9
W Niderlandach nie mają oporów przed niczym. Łysy lubi to i poleca Kwade Droes „Met Onoprechte Deelneming”:

chaosvault.com/recenzje/kwade-droes-met-onoprechte-deelneming

@vanrecords 

#kwadedroes #urfaust #blackmetal #dutchblackmetal #atmospheric #avangarde #clochard #grotesque #review #chaosvault

W Niderlandach nie mają oporów przed niczym. Łysy lubi to i poleca Kwade Droes „Met Onoprechte Deelneming”:

chaosvault.com/recenzje/kwade-droes-met-onoprechte-deelneming

@vanrecords

#kwadedroes #urfaust #blackmetal #dutchblackmetal #atmospheric #avangarde #clochard #grotesque #review #chaosvault

1 tydzień temu
View on Instagram |
8/9
Jak tam wasze głowy po sobotnich balach? Dzisiaj  mamy dla Was coś nowego, sprawdźcie:

chaosvault.com/newsy/newsflesh-1-1-2021

#dolch #blutausnord #konflikt #marduk #stillborn #deumortem #blackmetal #deathmetal #jeanpaul #pope #news #newsletter #asap #chaosvault

Jak tam wasze głowy po sobotnich balach? Dzisiaj mamy dla Was coś nowego, sprawdźcie:

chaosvault.com/newsy/newsflesh-1-1-2021

#dolch #blutausnord #konflikt #marduk #stillborn #deumortem #blackmetal #deathmetal #jeanpaul #pope #news #newsletter #asap #chaosvault

1 tydzień temu
View on Instagram |
9/9

Powiedzieli...

Polecamy jeszcze

Newsy

Tytuł: Rzeźpospolita Autor: Piotr Dorosiński Tematyka: historia polskiego metalu, wywiady z muzykami, wspomnienia, rozwój sceny muzycznej, zestawienie najważniejszych płyt metalowych. Objętość: circa 22 arkusze...

P-W

Wydawca: Dying Victims Productions Takiego zespołu brakowało na polskij scenie, jeśli mam być szczery. Jakoś przynajmniej nie przychodzi mi do głowy wiele nazw, które...

A-E

Wydawca: Arcadian Industry Już jakiś czas temu miała premierę najnowsza EP-ka zespołu Dom Zły, której wydania oczywiście nie mogłem nie odnotować. Sporo zawirowań przeszedł...

K-O

Nic, co w muzyce ostatnimi czasy się pojawia, nie jest w stanie mnie do siebie przekonać. No ni cholery, wszystko zdaje się być takie...