Głównym impulsem do przeprowadzenia wywiadu z Krakow był ich świetny występ podczas pamiętnego Silesian Massacre Fest III. Potem dostałem od ich gitarzysty debiutancki krążek „Monolith”. Potem już jakoś poszło. Cóż, może panowie nie popisali się rozwlekłym językiem, gadatliwością, no ale może coś tam się z tego wywiadu dowiecie. Jak nie – mnie nie wińcie, robiłem co mogłem…

 

Oracle: Witam! Na sam początek muszę zapytać o rzecz, która nurtuje mnie najbardziej… Dlaczego zdecydowaliście się na działalność pod szyldem Krakow? Chodzi tu oczywiście o miasto w Polsce, tak?

Kjartan: Myślę, że brzmi to po prostu świetnie! Znalezienie nazwy dla zespołu zawsze jest trudne, więc kiedy już wybierzesz jakiś szyld wszyscy są zadowoleni i przylega on do Ciebie. Ale kiedy wybieraliśmy nazwę dla zespołu, nie znaliśmy kierunku, jaki obierze nasza muzyka.

Frode: Tak, a wszystko zaczęło się jako żart. Dyskutowaliśmy o orkiestrach filharmonicznych, jak Warsaw Philharmonica. A potem ktoś rzucił Krakow Philpharmonica. I został Krakow. Poza tym to miasto ma bardzo fajną historię.

O.: Ok, a co tam nowego od czasu wypuszczenia Waszego splitu z Resonaut? Patrzę na Wasz skład i widzę, że zaszły zmiany. Co możecie o nich powiedzieć, czy Christopher wciąż jest członkiem Krakow?

K.: Po naszym splicie z Resonaut drogi Christophera, który był dotychczas naszym perkusistą i nasze rozeszły się z uwagi na różnice muzyczne. W maju i czerwcu odbyliśmy trasę z Cato Olaisenem, Ribozyne. Wraz z nim nagrywaliśmy również krążek „diin”. Natomiast w marcu tego roku do Krakow dołączył Ask (Kampfar, Mondvolland, Arctander). Tak więc nareszcie Krakow znów jest cały i mamy nadzieję pracować z Ask’iem w przyszłości.

F.: Christopher odszedł zaraz po wydaniu splitu z Resonaut. Ale teraz jesteśmy dumni, że Ask z Kampfar jest częścią naszej rodziny, bo teraz jesteśmy czymś więcej niż zespołem, jesteśmy jednością.

O.: Dobrze słyszeć. Muszę przyznać, że głównym powodem, dla którego zdecydowałem się przeprowadzić z Wami ten wywiad był Wasz genialny koncert w Katowicach, w maju 2011 roku! Byliście zdecydowanie najlepszą kapelą tego wieczoru, a to nie tylko moja opinia! Jak wspominacie ten koncert?

René: To był chyba nasz najbardziej oczyszczający koncert. Długa, gorąca i niepewna noc.

K.: Pamiętam ten gig bardzo dobrze [nie dziwię się, chyba każdy kto był na tym ostatnim gigu agencji Piona pamięta ten spęd, hehe – przyp. Oracle]. Mieliśmy długą drogę z Berlina (tak sądzę), a kiedy w końcu dojechaliśmy, zanosiło się na to, że cały festiwal będzie odwołany, z czego zapewne Ty również zdawałeś sobie sprawę. Spędziliśmy cały dzień czekając i zastanawiając się – zagramy czy nie? Kiedy w końcu stanęło na tym, że pierwszy dzień się odbędzie, byliśmy tak podnieceni tym, że zagramy, a zarazem tak zmęczeni czekaniem, że daliśmy z siebie wszystko. To show było moim najlepszym koncertowym doświadczeniem.

F.: Bardzo dobrze pamiętam ten koncert. Spędziliśmy na scenie świetny czas, myślę, że to był jeden z naszych najlepszych koncertów na tamtej trasie. Ostatnio graliśmy w Polsce w Warszawie i to również był bardzo dobry gig, myślę więc, że w Polsce jest coś specjalnego!

O.: Pewnie tak, ale jeszcze nie wiem co, hehe. Zwłaszcza, że w Katowicach były problemy, o których część z Was już napomknęła. Co więc myślicie o całym tym bałaganie związanym z Silesian Fest III?

K.: Ja nie wiem nic o szczegółach, ponadto dostaliśmy to, co mieliśmy obiecane, więc tak naprawdę nie mam konkretnej opinii na ten temat.

R.: To musiało być naprawdę smutne dla wszystkich tych ludzi, którzy kupili bilety dla zespołów, które anonsował promotor na plakatach, a które z różnych przyczyn nie zagrały. Szczęśliwie dzięki pewnym specjalnym osobom zespoły z Black Path Tour miały możliwość zagrać, rozumiem jednak, że w ten event zaangażowani byli ludzie, którym brak było szacunku dla fanów i kapel zgromadzonych tego dnia.

F.: Rozumiem, że chodziło o pewne nieporozumienia co do pieniędzy.A my w zasadzie byliśmy spakowani już na backstage’u, gotowi do wyjazdu. Byliśmy bardzo wkurzeni sytuacją, że nie możemy zagrać, więc kiedy tylko pojawiły się pieniądze, mieliśmy kurewsko świetny czas!

O.: Okej, wróćmy do muzyki. W zasadzie znam jedynie Wasz debiutancki krążek, ale muszę Wam powiedzieć, że ta muzyka jest taka sama jak tytuł – ogromny monolit, ściana dźwięku, więc podejrzewam, że tytuł nie został zaczerpnięty tak po prostu od numeru z albumu, ale ma głębsze znaczenie…

K.: Wybraliśmy ten tytuł, bo bardzo lubimy wspomniany kawałek, poza tym uważamy, że reprezentuje on równie znakomicie album jako całość, z tymi długimi, ciężkimi piosenkami.

F.: Dokładnie, tak jak powiedziałeś – olbrzymi monolit!

R.: Taa, w tym samym momencie nastąpił zwrot w historii kapeli. To był nasz pierwszy pełnowymiarowy album, spędziliśmy nad nim wiele czasu ciężko pracując. Dla mnie więc ten tytuł reprezentuje zarówno stronę muzyczną, jak i zdarzenia z historii Krakow jako zespołu.

O.: Gdy patrzę na Wasz zespół i na większość norweskich kapel, zdaje się, że jesteście całkowicie od siebie różni. Wiecie, gdy w metalowym światku ktoś mówi „Norwegia” na myśl automatycznie przychodzi black metal, a nie doom/sludge’owa kapela jak Krakow, czyż nie? Czujecie się w związku z tym trochę jak odstępcy, hehe?

K.: Niekoniecznie. Czerpiemy trochę inspiracji od starych black metalowych kapel, mamy także to szczęście, że odbyliśmy kilka tras z niektórymi z nich, jak Enslaved, Vreid (Vindir) czy Kampfar. Przyczyniamy się więc do tego, by norweski sludge/doom stał się sławny, haha!

F.: Robimy co chcemy. Nawet jeśli brzmimy jak ktoś inny, lub jak nie brzmimy jak ktokolwiek – co z tego?

R.: Jeśli pogrzebiesz trochę głebiej, zauważysz, że z Norwegii wyszło więcej kapel niż tylko tych black metalowych. Obecnie jest wiele wspaniałych zespołów robiących swoją muzykę. Ale black metalowa spuścizna jest dla nas szczęściem.

O.: Ja Was podpuszczałem z tymi odstępcami, ale widzę, że nie załapaliście. Dobra, jak już wspomniałem, Wasze utwory są długie i złożone. Zastanawiam się więc, skąd wiecie, że pora już skończyć, hehe? Czy to tylko kwestia Waszej intuicji? Pytam jako osoba, która nigdy nie trzymała żadnego instrumentu w dłoni, hehe!

K.: Nigdy nie wiemy, kiedy przestać. Po prostu przestajemy.

F.: Po prostu czujemy, że to już pora! Nawet nie musimy na siebie patrzeć, po prostu wiemy, kiedy gruba baba zaczyna śpiewać [za chuja nie rozumiem o co tu chodzi – przyp. Oracle].

R.: Te długie utwory zawsze kończą się w dobrym momencie. Gramy ze sobą już od wielu lat, więc pisanie i granie samo się implikuje. Lub, jak to ująłeś, jest kwestią intuicji. Niektóre z tych długich kawałków mają swoje korzenie we wspólnym jammowaniu, nigdy więc nie przewidzisz, jak długi będzie jakiś kawałek struny.

O.: Niezależnie od faktu, jaką muzykę gracie, dla mnie nie jest ona bynajmniej nudna… Wiecie, wielu metalowców uważa, iż doom, sludge czy im podobne gatunki są nudne i powolne, hehe. Zastanawiam się jednak, jak często wy macie coś takiego, że słuchacie sobie takiej muzyki i myślicie „kurwa, ale to jest nudny kawał gówna!”, albo w ogóle zasnęłiście, hehe? Bo jest to muzyka do słuchania raczej w samotności, nie do szybkiej jazdy samochodem…

K.: Dla mnie jest to muzyka, którą dobrze się czyta. Osobiście lubię wszystkie rodzaje i gatunki ale to zależy od nastroju.

F.: Cóż, wszyscy słuchamy różnej muzyki, ja na przykład lubię klasyczny heavy metal, ale również i black metal.

R.: Po prostu czasem muzyka wymaga większej ilości czasu, by się w nią wgryźć. Czasem potrzebujesz kopnięcia prosto w szczękę przez Slayer, ale czasem potrzebujesz by zaopiekował się Tobą Sleep.

O.: Chyba nie do końca się zrozumieliśmy. Nieważne, pozostańmy w temacie ostatniego krążka – moim zdaniem najlepszym numerem jest kawałek tytułowy, z tym narastającym napięciem. Wydaje mi się, że to kierunek, w którym powinna podążać muzyka Krakow. Też tak uważacie? Czy patrzycie na swoje starsze utwory i myślicie „Tak, tutaj zrobiliśmy świetną robotę, powinniśmy się tego trzymać…”?

K.: Piosenka, o której mówisz jest bardzo dobrym połączeniem między naszym krążkiem „Monolith” a nadchodzącym „diin”. Gdy zaczęliśmy nagrywać „Monolith” myślałem, że wiem co chcę osiągnąć, a gdy już skończyliśmy, wiedziałem, co chcę osiągnąć na kolejnym albumie. Praca nad „Monolith” sprawiła, że Krakow jest obecnie tym czym jest. Albo przynajmniej pchnęło nas we właściwym kierunku.

F.: Nasz nadchodzący krążek jest bardziej „zwartym” albumem, ale jest tam również wyraźnie zaznaczona czerwona linia pomiędzy poszczególnymi utworami. Zawsze staramy się napisać lepsze piosenki, niż poprzednio.

R.: Przede wszystkim, jesteśmy pod wrażeniem Twoich słów odnośnie tego numeru! Myślę, że to trudne powrócić i wybrać nasze utwory z osobna. Dużo myślę o atmosferze, jaką zawsze chcemy uchwycić. Przez te ostatnie siedem lat dorośliśmy jako muzycy, mamy więc lepsze podłoże do przekładania naszych pomysłów na język muzyki. Myślę więc, iż możesz spodziewać się muzyki, która będzie potężniejsza pod wszelkimi tego aspektami.

O.: A czy jest to jakieś zwarte wydawnictwo pod względem tekstów? W booklecie nie ma liryków, więc nie mam pojęcia, a same tytuły również niewiele mi mówią…

F.: Nie ma tam żadnego zwartego konceptu na „Monolith”. Te utwory to po prostu nasze postawy i przemyślenia z ówczesnego okresu. Mamy jednak nadzieję wypuścić „Monolith” na winylu, z wkładką zawierającą teksty.

R.: Jak powiedział już Frode, nie mamy żadnego konkretnego konceptualnego przesłania, co nie oznacza, iż śpiewamy o pszczółkach i motylkach. Zazwyczaj piszemy teksty już po tym, jak sama muzyka jest przygotowana. Staramy się wówczas skupić nad refleksjami i nastrojem, jak panował podczas komponowania.

O.: Okej, Waszym ostatnim jak dotąd wydawnictwem jest split z Resonaut. Kto był pomysłowdawcą wspólnej płyty – Wy czy oni? Planujecie jeszcze coś podobnego? I z kim chcielibyście wydać taką właśnie płytkę? Wysilcie wyobraźnię i powiedzcie nam…

K.: To my zaprosiliśmy ich do wspólnej płyty. Może zrobilibyśmy split z Kampfar? Kto wie…

F.: Świetnym byłby split Krakow/Solstafir.

R.: Interesującą kolaboracją byłaby ta między Krakow a The Observatory.

O.: Okej, widziałem wśród Waszych inspiracji między innymi Queens Of The Stone Age, Mastodon, ale również Iron Maiden. Zastrzelcie mnie, ale za cholerę nie słyszę ich wpływów w Waszej muzyce! Podejrzewam jednak, iż traktujecie te inspiracje raczej jako takie „metalowe ABC” każdego młodego fana, czyż nie?

R.: Wiesz, media społecznościowe wymagają czegoś takiego podczas zakładania Twojego profilu, musieliśmy więc coś wymyślić. Wstawiliśmy więc kilka niezłych nazw.

K.: Frode jest największym fanem Maidenów w tej części Europy, nie mogliśmy więc pisać muzyki wraz z nim i nie wspomnieć o tej kapeli. To mówi o nim wszystko, hehe.

O.: Kilku z Waszych ex – członków działa obecnie pod nazwą Vidr. Co myślicie o tym zespole?

K.: Lubię ich, utrzymują naszą black metalową wiarygodność, hehe.

F.: W tej kapeli gra nasz ex perkusista Christopher oraz ja. Ale Vidr jest projektem, który nigdy nie przetnie ścieżki Krakow.

R.: Myślę, że to dobrze, iż Frode udziela się w kapeli, w której może realizować pomysły, których w Krakow nie zrealizuje. Rzekłbym, iż to zdrowa sytuacja.

O.: Ostatnio podpisaliście papiery z Dark Essence Records. Co takiego Wam zaoferowali, że wybraliście akurat ich? To również label z Norwegii, czy więc znacie się z właścicielami osobiście, jesteście przyjaciółmi?

K.: Pasowali do nas, ponadto są oni poważni i zdolni do poświęceń. Bergen to małe miasto, tutaj wszyscy znają się ze wszystkimi, ale Dark Essence zaoferowało nam deal, ponieważ wierzą w naszą muzykę.

R.: Najważniejsze, że Dark Essence to wytwórnia w pełni zaangażowana w dostarczanie ludziom dobrej muzyki. Pokazali nam prawdziwe zainteresowanie i zrozumienie dla celów, jakie chcemy osiągnąć wraz z Krakow. Wierzymy, że są oni właściwym labelem, który pomoże Krakow rozwijać się. Ponadto ważnym dla mnie był kontakt twarzą w twarz, zamiast ciągłego oczekiwania na e-maile, które już dawno mogły wylądować w Twoim spamie…

O.: Jakie więc będą następne kroki dla Krakow? Kiedy możemy oczekiwać nowego krążka? Słyszałem coś o wrześniu 2012 roku, mam więc nadzieję, że data wciąż to aktualna? Ja osobiście już nie mogę się doczekać „diin”…

K.: Krążek ukaże się w tym roku i faktycznie mamy nadzieję, że będzie to przełom sierpnia i września. Pracujemy obecnie nad nową europejską trasą, pracujemy też nad nowymi kawałkami. Musisz po prostu śledzić naszą aktywność.

F.: Album we wrześniu, potem trasa.

O.: A co możecie powiedzieć o tym krążku, który pewnie teraz jest już na etapie postprodukcji? Jak bardzo będzie się różnił od Waszych wcześniejszych produkcji?

K.: Album jest już ukończony! Nie różni się bardzo od innych, wcześniejszych wydawnictw, jest jednak lepiej napisany i bardziej dojrzały. Możemy powiedzieć, że jesteśmy bardzo podekscytowani „diin”, nie możemy się doczekać, kiedy w końcu się ukaże!

F.: Będzie cięższy i mroczniejszy. A przez to piękniejszy i bardziej złożony. Będzie to album, z którego będziemy naprawdę dumni, a także taki, na którym nie będziemy chcieli nic zmieniać.

R.: To zdecydowanie lepsze rękodzieło niż jakiekolwiek inne, które nagraliśmy do tej pory. Myślę, że na tej płycie dokonaliśmy wszystko to, co sobie planowaliśmy.

O.: Dobra, panowie – dzięki za ten krótki wywiad, mam nadzieję, że Krakow pojawi się jeszcze wkrótce w Polsce w lepszych okolicznościach.

K.: Krakow powróci do Polski, mogę Cię o tym zapewnić!