Okazją do tego wywiadu jest koncert, jaki po kilku latach zagra w Rzeszowie Halucynogen, możecie więc śmiało to potraktować jako kolesiostwo, możecie też potraktować jako wspieranie swojej lokalnej sceny. Ja osobiście będę miał to w dupie, jak to potraktujecie, głównie z tego powodu, że Maniek jako odpowiadający zawsze się sprawdza, podobnież zresztą jak muzyk. Misterię pewnie więcej osób kojarzy, ale i ci o bardziej eklektycznych gustach mogą śmiało zainteresować się formacją Halucynogen, która powraca właśnie z koncertami, a ponoć wkrótce z nowym albumem. Nie przedłużajmy więc.

Oracle: Strzałą! Co tam słychać w Halucynogen, bo ostatnio ludzie w autobusie mówili, że ponoć reaktywacja po kilku latach, więc może na początek – dobra nowina potwierdzona?

Maniek: Hail & Ave! Tak, potwierdzam te wieści ze środków komunikacji publicznej… pewnie kierowca podsłuchał, jak starsza pani w berecie pogwizduje sobie pod nosem „Kolekcjonera” i doniósł do prokuratury, że coś się szykuje bo ludzie na mieście białe maski wykupują na potęgę…he he he

W kapeli słychać coraz większą moc, szlifujemy diamenty i szykujemy się do ataku, niedługo zostaną wyprowadzone pierwsze ciosy…

O.: Ok, żeby była reaktywacja konieczna była wcześniejsza dezaktywacja. Dlaczego więc Halucynogen odszedł na cztery lata w odstawkę? Przecież żarło chyba nieźle, sporo koncertowaliście o ile pamiętam i tak dalej…

M.: Żarło całkiem nieźle brachu, naprawdę sporo fajnych gigów zasiekaliśmy w różnych miejscach, w zacnym towarzystwie. Wałkowaliśmy piosenki w Polsce, Czechach, na Słowacji i Ukrainie co jak na kapelę bez oficjalnie wydanego długograja oceniam na mega sukces.

Zarejestrowaliśmy do tego czasu w sumie 12 numerów, do 2 nakręciliśmy video in exelsis deo a i tak to tu i tam staliśmy się rozpoznawalnym zjawiskiem…Jednak życie płata figle i kłody pod nogi podrzuca każdemu z nas co chwilę, więc z kilku różnych powodów musieliśmy odpuścić wspólne granie na jakiś czas… Nikt się z nikim nie kłócił i nikt na nikogo się nie obraził, więc powrót był kwestią czasu. Sam czas to łobuz bo zajebiście szybko zapierdziela i nim kur zapiał minęło prawie 4 lata…Na jesieni 2016 zgadałem się z gitarzystą Jacem, zaczęliśmy wspólnie ogrywać pomysły i zaczęło golić na właściwym poziomie. Mayo bębniarz zaglądnął na próbkę i później basista Fish i od początku 2017 siekaliśmy już Halu-treningi w komplecie…Nie zmienia się zwycięskiej drużyny…

O.: Halucynogen od samego początku grał dość eklektyczną muzykę, sporo było wpływów death metalu, sporo groove metalu a’la Pantera, odrobina core’a. Efekt różnych osobowości, które tworzyły i tworzą ponownie Halucynogen?

M.: Głównie komponuję ja i Jaco, to my tworzymy riffy – szkielety utworów, ale równie duży wpływ na całokształt muzy Halucynogen ma sekcja, grająca w taki sposób, że wychodzi z tego ten specyficzny groove, feeling i pierdolnięcie he he

Wyobraź sobie, że bębniarz nakurwiałby ciągle blasty do tych riffów, albo punkowe łupu cupu i masz Panie zupełnie inną nutę… albo grubo przesterowany bas i już się styl zmienia… Ja do twojej wyliczanki dołożył bym słyszalne motywy thrashowe, a w nowo tworzonych songach uważny słuchacz wyłapie nawet patenty black metalowe… Nie ma co szukać dziury w całym i próbować nam przyklejać jakieś łaty, dawno olaliśmy sklecanie numerów na siłę i selekcjonowanie riffów na bardziej lub mniej w danym stylu… Mamy zakute stare metalowe łby i to głównie słychać w naszej twórczości… Skład Halucynogen jest na ten moment najlepszy z możliwych, a droga jaką obecnie obraliśmy jak najbardziej kurwa na miejscu! He he…

O. : Występowaliście przez długo okres w ochronnych kombinezonach – dalej to planujecie? Jaki jest związek tychże kombinezonów z tekstami czy muzyką tudzież jakimś ogólnym przesłaniem Halucynogen?

M.: Białe stroje w Halucynogen były, są i będą, jest to jeden z naszych rozpoznawalnych znaków. Postanowiliśmy kiedyś że na koncerty się przebieramy, żeby kościołowych sztruksów sobie nie pobrudzić, nie przepocić dresów i nie zetrzeć sandałów he he. Koncertowy image na pewno przykuwa dodatkową uwagę maniaków ciężkiej muzy, wiesz wieszając za bębnami flagę z logo Halucynogen + białe stroje + dobra nuta masz większą szansę zostać zapamiętanym. Jakiś typek później mówi innemu – widziałem taką kapelę spoko muzę łoili, nie wiem tylko jak się nazywają, ale pamiętam że pojebańcy mieli na sobie białe stroje i maski he he …Do tego warstwa textowa i sama nazwa kapeli też zazębia się z tym wizerunkiem, w takich strojach heavy metal ani old shoolowy black by już się kolego nie kleił… Poza tym podoba nam się wierszyk: „Szatan ubrał się na biało, chyba mu się pojebało”… he he

O.: Swoje materiały nagrywaliście między innymi w Spaart Studio w za przeproszeniem Boguchwale. I tak nawet z ciekawości sprawdziłem ostatnio to studio i widzę, że ostatnio nagrywa się tam same sakro-songi. Jak się Wam pracowało w tym studio? Może to po Waszych wizytach spłynął na nich duch święty i zmienił oblicze tamtejszej ziemi?

M.: He he ….taaaa…. oczywiście to nasza zasługa, nawrócenie i zbawienie owieczek zbłąkanych w ciemnym lesie… Zupełnie nie śledzę tego co się dzieje w Spaart, zresztą wcześniej też mało mnie to obchodziło kto i co tam nagrywa. Wybraliśmy to studio i Jacka Młodochowskiego za sterami bo znaliśmy się i wiedzieliśmy co chcemy osiągnąć. Pracowało nam się elegancko i efekty końcowe są przecież konkretne, cele zamierzone i osiągnięte… tyle w temacie.

O.: A skoro już o tekstach mowa. W sumie nie ma u Was śpiewania o dupie Maryni, nawet jeśli nie wszystkie teksty są wprost to przeciętnie intlygentna osoba połapie się, co macie na myśli. Dziś życie chyba też nie szczędzi Wam tematów na liryki, hm?

M.: Masz rację ziom, inspiracji do textów nie brakuje, ciągle wiele syfu dzieje się na świecie. Za słowa do tracków Halucynogen odpowiadam ja i póki co wszystkie liryki są mojego autorstwa. Tematykę łączy mroczna natura człowieka, jego upadek, słabości, szaleństwo, śmierć, chore wizje, wydarzenia w których bierze udział… niektóre opowiedziane wprost, inne z lekkim przymrużeniem oka. Texty to ważny czynnik w Halucynogen, jeszcze bardziej spinający koncept naszej twórczości. Obczaj sobie, że wszystkie nasze tytuły składają się z jednego słowa, co najbardziej wkurwia perkusistę, bo chłop nie może odróżnić numerów od siebie he he he. Ten patent z premedytacją stosuję cały czas i mogę zapodać tytuły kilku nowych kawałków, które pozwolą wstępnie zorientować się w tematyce: „Rzeźnik”, „Negatyw”, „Prorok”, „Psychoza”, „Zabójca”, „Upadły”, „Trupi”, „Kłamca”, „Terror”, „Nienawiść”, „Obcy”, jak widzisz sam pokój i dobro… he he

O.: Halucynogen wypuścił o ile się orientuję trzy materiały, ale nie wiem czy one wyszły fizycznie, czy tylko w formie cyfrowej? Jakoś nigdzie nie rzuciły mi się fizyczne płyty w oczy, więc jak z tym jest – chyba jakaś kompilacja się ukazała o ile się nie mylę? Jakieś ewentualne wznowienia?

M.: Już wyjaśniam, po kolei… najpierw w 2006 roku nagraliśmy czteroutworowe „promo’06” znalazły się tam numery „Korozja”, „Halucynogen”, „T.N.T” i „Pająk”, materiał puściliśmy w świat na CD w niewielkim nakładzie z czarno-białą okładką, następnie w 2008 roku zarejestrowaliśmy trzyutworową epkę „Virus” z numerami „Sekta”, „Zdrada” i „Doktor”, również wydziabaliśmy CD z okładką, tym razem w kolorze, później w 2010 roku nagraliśmy 5 utworowy materiał „Epidemia” z songami „Klątwa”, „Szacunek”, „Kolekcjoner”, „Starzec” i „Nieśmiertelność”, tutaj również wykonaliśmy CD z okładką w kolorze i sprytnie dokleiliśmy piosenki z „Virusa” z czego wyszła ośmioutworowa płytka.

Na sam koniec w 2011 roku, z okazji pięciolecia działalności zorganizowaliśmy specjalny koncert i wysmarowaliśmy pamiątkową płytę nazwaną „Historia Choroby” na której znalazły się wszystkie do tej pory zarejestrowane materiały + remix utworu „Klątwa”. Tym razem zrobiliśmy dużą partię tej płytki, żeby mieć na kolejne koncerty do sprzedaży, nawet jeszcze kilka sztuk mi zostało, oczywiście „Historia Choroby” miała kolorową wkładkę do CD w wersji slim he he. Jak wpadniesz na koncert rzucę Ci płytę prosto w oko – fizycznie… he he…

O.: Z tego co wiem, to coś tam dłubiecie, numerów ponoć dwanaście już macie gotowych, nie można więc nie zadać pytania – kiedy namacalne efekty w postaci płyty?

M.: Oj dłubiemy, dłubiemy. Z Jacem zrobiliśmy sporo kawałków na gitarach, ja do wszystkich popisałem texty o których wspomniałem już wcześniej. Mega sprawnie nam idzie sypanie riffów z łapy i mi słów na papier, tempo milion he he. Obecnie ogarniamy numery na próbach i naprawdę dobrze to wałkuje. Większość materiału mamy już poaranżowane z resztą składu, nad innymi pracujemy, niektórych się boimy… he he. Wychodzi z tego 12 nowych zajebistych metalowych petard, w stylu Halucynogen ale z nowym takim specyficznie śmierdzącym powiewem…i uwierz stary, że ten smród wciąga… Dla nas materiał jest zabójczy, jesteśmy mocno podjarani tym co tworzymy, zajebiście nam się podoba ten nowy stuff, ciężko wybrać faworytów, naprawdę syte mięcho. Elegancko by było nagrać w końcu za jednym zamachem długograja. Plan jest na ten rok, trzymajcie kciuki i inne członki co by się udało…

O.: Wkrótce zagracie w Rzeszowie u boku między innymi Planet Hell – kapeli, która przebojem wdarła się w serca death metalowców. I bardzo dobrze, bo niewiele kapel przed nimi na naszej ziemi tak sobie poczynało. Ty też raczej nie jesteś chyba entuzjastom grania szablonowego, bo ani Halucynogen ani wcześniej Misteria to nie są kapele, które idzie łatwo upchać w jedną szufladkę. W czym przejawia się według Ciebie wyższość grania nieszablonowego nad kalką kalki tego czy tamtego zespołu?

M.: Nigdy nie zastanawiam się nad tym gdy tworzę, nie śledzę mody, trendów, nie ścigam się z nikim : Czy to wypada jeszcze tak grać? Co inni powiedzą o tej zagrywce? Może to już za stare? Itp. Jebać to! Dobry riff to dobry riff. Ma golić i nie nudzić. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale coś jest na rzeczy z tym moim komponowaniem, że jest w tym wszystkim jakiś taki nieoczywisty pierwiastek. A najlepsze jest to że nie robię nic na siłę. Jaco to na pewno potwierdzi bo sam ostatnio załapał ten schizo feeling i przynosi riffy nasiąknięte niepokojem he he. Mayo i Fish też wiedzą, że w naszych riffach czają się pułapki. Do szablonowego grania zawsze było mi daleko, i dobrze. Zawsze był mega problem z wrzuceniem do jednej szuflady tego wychodziło pod szyldem Misteria, Mysteria czy Halucynogen. Widocznie taka już moja skomplikowana natura…he he…  Gig w Rzeszowie zapowiada się nieźle, skład jest fajowy bo oprócz Planet Hell i Halucynogen, masakrują Embrional i Atropine. Na koncercie zagramy kilka nowych numerów więc wbijać i nie marudzić…Odpowiadając jeszcze na pytanie o kalkę kalki, to zamiast tego słuchać lepiej zrecenzować to wrzucając do ogniska… Jak ktoś nie potrafi zaproponować czegoś swojego tylko perfekcyjnie kopiuje czyjeś nuty, to niech się brandzluje przy tym samym świerszczyku przez całe swoje bezsensowne jak bezalkoholowe piwo życie… he he

O.: A jako, że mam Cię Mańku na linii to o jeszcze jedną rezurekcję zapytam… Co z Misterią? Koncert w oryginalnym składzie już za Wami, więc…?

M.: Yeah, w listopadzie 2016 odbył się gig z okazji xx-rocznicy założenia Misteria, zagraliśmy w oryginalnym składzie numery z „promo’98” i obu płyt „Masquerade of shadows” i „Universe funeral” i powiem ci, że był to mega zacny show. Kto był ten widział i słyszał, kogo nie było niech żałuje…a zresztą i tak by się w Vinyu ledwo zmieścił, tyle załogantów i niewiast nawiedziło ten koncert. 5 urodziny obchodził wtedy też Diaboł Boruta i frekwencja była zaskakująca. Bar rozbity, tyle ludzi w Vinylu to chyba na koncercie jeszcze nie widziałem he he. Ano Panocku, Misteria ponownie stanie w oryginalnym składzie na deskach Vinyla 1 września. Tym razem okazją jest dwudziestopięciolecie friendów z Epitome, zagra jeszcze prawdopodobnie Mord’A’ Stigmata i inne kapele. A Halucynogen atakuje 2 września również z 25-leciem Epitome ale na Słowacji i w dodatku z Dead Infection plus inne kapele… Jeśli chodzi o powrót Misteria to będzie to raczej granie koncertów na specjalne okazje… Choć nie wykluczamy ponownego nagrania „promo’98” i jakiegoś nowego kawałka lub dwóch, będzie to jednak traktowane jako dodatkowe zajęcie…

O.: Ok, buk zapłać za wywiad, a poniżej całe miejsce jest dla Ciebie, żeby skrzyknąć ludzi na koncert w rzeszowskim Vinylu: dlaczego lepiej będzie wpaść 27 maja do Vinyla niż siedzieć przed telewizorem?

M.: Kasztan i jesion…a nie buk he he… Zapraszamy wszystkich maniax ciężkiego łojenia na gig który już niedługo 27 maja 2017 w Vinylu. Będą nowe songi i stare dobre hity. Halucynogen się rozkręca i jeszcze pokarze pazury, do tego kruszą kości załogi z Atropine, Planet Hell i Embrional. Zamiast marznąć na Juwenaliach, bawić się pindolem przed telewizorem, rusz dupsko i wbijaj człowieku na live show!!! Kto nie przyjdzie ten laluś!!! Dzięki Bracie za wywiad i Gumie z Echo Experiment za zaproszenie na koncert. Pozdro i zdrówko, do zobaczenia pod sceną na Halucynogen…