Grave Miasma: ” Jesteśmy tylko medium, Death Metal jest tylko objawieniem.”

Po genialnym koncercie, jaki Grave Miasma zagrała wraz z Necros Christos i Bestial Raids w Poznaniu jeszcze długo byłem pod wrażeniem. I żałowałem bardzo, bo dwukrotnie wcześniej próbowałem skontaktować się z kapelą w celu przeprowadzenia wywiadu. Bezskutecznie. A tu nagle dostaję maila z pytaniem „Cześć Kuba, a może chcesz zrobić wywiad z chłopakami z Grave Miasma?” – kurwa, czy chcę? Ciach, mach i pytania gotowe. Patrząc na efekt i wcześniejsze wywiady Brytyjczyków – niniejsza rozmowa mieści się w normie, hehe. No to odpalcie sobie „Odori Sepulcrorum” i poczytajcie, co do powiedzenia miał Y. – odpowiadający w zespole za gitarę i wokale.

grave miasmaOracle: Hailz Grave Miasma! To przyjemność w końcu zrobić z Wami wywiad. Zacznijmy może od najnowszych spraw, trasy po Europie – jak się Wam podobało?

Y.: W rzeczy samej, ta trasa to było niesamowite przeżycie. Jako, że znamy się z Mors Dalors Ra i Necros Christos przez większą część tej dekady, wspólna trasa była doskonałą celebracją tego aliansu.

O.: Miałem przyjemność uczestniczenia w poznańskim koncercie i muszę Ci powiedzieć, że poza show Wielkiego Kinga Diamonda, ten gig był najlepszym w 2013 roku. Co pamiętasz z polskiego koncertu, poza tym, że była lekka obsuwa?

Y.: Występ w Poznaniu był jednym z najbardziej zapadających w pamięć występów podczas tej trasy. Mogę tylko wychwalać tłum, który okazuje fanatyzm w 2013 roku tak, jak ostatni raz widziałem to na bootlegach Celtic Frost z lat osiemdziesiątych. Oczywiście to może być przypisane również i znacznej obsuwie, jaka nastąpiła.

O.: Lepiej późno niż wcale, jak to mówią. Na trasie byliście Wy i Necros Christos, ale supportowały Was równie dobre zespoły – czy któreś podobały się Wam bardziej niż inne? Mieliście jakąś możliwość decydowania o tym, z kim będziecie dzielić scenę?

grave miasma1Y.: Sprawa często wygląda tak, że nie możemy oglądać występów tych zespołów z uwagi na nasz własny set, niestety tak stało się na przykład w przypadku Drowned w Berlinie, czy Aluk Todolo w Paryżu. Cała trasa jak i pojedyncze koncerty została zaaranżowana przez bardzo zdolne jednostki, nie ma więc nigdy żadnych wątpliwości, że zespoły supprotujące są zawsze z najwyższej półki.

O.: Wasza muzyka, jak i Wasze teksty są przepełnione okultyzmem. Zawsze się zastanawiałem – jako laik, dlaczego ludzie wierzą w to, a negują na przykład istnienie boga, cudów Jezusa czy zmartychwstania? Jak jest w Twoim przypadku, czy możesz powiedzieć coś o swoich własnych poglądach na temat okultyzmu i odniesienia tego do innych duchowych zagadnień?

Y.: W zasadzie to nigdy nie negowałem całkowicie wierzeń w Jezusa, bo jest przecież udowodnione, że przez wieki był ważną i wpływową figurą. Jest też figurą, która osiągnęła pełnie, poprzez dosięgnięcie Absolutu na krzyżu.

O.: No dobra, ale nie dowiedziałem się nic o Twoich zapatrywaniach na tematy okultystyczne i tak dalej. Szkoda. To może trochę o Waszej historii teraz. Zmieniliście nazwę z Goat Molestor na Grave Miasma z uwagi na to, że zbyt wiele kapel używało słowa „Goat” w swojej nazwie. Teraz z kolei oldschoolowy death metal jest dość popularny, a słowo „Grave” używane dość często – mam nadzieję, że jednak już nie zmienicie nazwy po raz kolejny? Przy okazji, akronim obu nazw to GM – przypadek, czy zaplanowane posunięcie?

Y.: Tak, akronim to nie przypadek, ma oznaczać kontynuację, a nie odrzucenie przeszłości. Podzielam Twój punkt widzenia odnośnie tego, że „grave” stało się obecnie powszechnie używanym zwrotem, ale jakie inne mogło by bardziej pasować do chorobliwego Death Metalu niż zwięzłe określenie na fosforyzującą chmurę upadku, miejsce zamieszkania Yamy?

O.: Słyszałeś może o osobach, które przestały słuchać Waszej kapeli z uwagi na zmianę nazwy, hehe?

grave miasma2Y.: Nie jest nam nic na ten temat wiadomo.

O.: Innym ogniwem łączącym te dwa etapy jest „Realm Of Evoked Doom”. Dlaczego zdecydowaliście się wydać to raz jeszcze, do tego już po „Exalted Emanations”? Było już wyprzedane, a ludzie chcieli to dostać, czy były może jakieś inne powody?

Y.: Dokładnie z tego pierwszego powodu, o którym piszesz, jako, że winylowa edycja miała bardzo słabą dystrybucję.

O.: Grave Miasma nigdy nie miała jakichś większych problemów ze składem, prawda? Wydaje mi się, że każdy materiał został nagrany w tym samym składzie. Czy więc Wasze osobowości są pod jakimś względem podobne, a chemia działa w Grave Miasma lepiej niż w innych zespołach? Możesz wyobrazić sobie Grave Miasma bez któregokolwiek z jej obecnych członków?

Y.: Z wyjątkiem basisty, który został zastąpiony na demówce „Barbaric Assault”. Nie powiedziałbym, że nasze osobowości są takie same, dyskusje w sali prób są często bardzo zaognione, a takie sytuacje mają często miejsce. Na „Odori Sepulcrorum” ciężar komponowania był wspólny, jest to konsekwencja wspólnego i wspaniałego lecz wciąż indywidualnego podejścia do aranżowania riffów, a także ich kolejności i porządku. I trudno byłoby wyobrazić mi sobie zespół bez któregoś z jego członków. Mam nadzieję na przykład, że Twoje uszy wychwyciły różnorodny i charakterystyczny sposób w jaki odegrane są linie basu?

O.: Bezapelacyjnie, ale nie chodziło mi, by usunąć kogoś z nagrań, a raczej z zespołu i zastąpić innym muzykiem. Ok, pomiędzy omawianym krążkiem i wcześniejszymi EPkami jest trzyletnia przerwa. Czy skomponowanie “Odori Sepulcrorum” zajęło Wam tak dużo czasu? Ile czasu ogółem zajęło Wam napisanie i nagranie tego krążka?

grave miasma3Y.: Proces pisania albumu rozpoczął się latem 2010 roku, mieliśmy wówczas akurat przerwę w koncertowym promowaniu „Exalted Emanations”. Ważnym czynnikiem jest też fakt, że członkowie Grave Miasma byli zaangażowani również w inne zespoły, jak Cruciamentum, Adorior, Indesinence a ostatnio w Destroyer666. Jednak, niezależnie od tych wszystkich rzeczy, preferujemy wolną pracę nad muzyką, by przetrawić i udoskonalić wszystkie nasze idee. Dopóki wszyscy nie będziemy całkowicie usatysfakcjonowani.

O.: Podejrzewam, że „Odori Sepulcrorum” oznacza mniej więcej coś w rodzaju „Grave Miasma” – niestety nie mówię po łacinie. Jeśli mam rację, czy oznacza to, że nie chcieliście iść na łatwiznę i nazywać krążek po prostu „Grave Miasma”, albo zostawiać w ogóle bez tytułu, jako self-titled? Chyba, że ma jakieś inne znaczenie?

Y.: Tak, masz rację – po łacinie oznacza to „smród grobów”. Zapożyczyliśmy to z alchemicznego manuskryptu zatytułowanego „Aurora Consurgens”, polecanego przez Carla Gustava Junga w „Psychologii Przeniesienia”. Pisma Junga są dla mnie źródłem nieustannych inspiracji i nigdy nie mam dość powracania do jego dzieł i odświeżania ich sobie.

O.: A co chcesz osiągnąć podczas pisania danego utworu? Czy w ogóle uważasz ten proces za tworzenie sztuki – lub innymi słowy, czy uważasz w ogóle swoją muzykę sztukę?

grave miasma4Y.: Najprościej rzecz ujmując, sklasyfikowałbym pisanie utworów jako tłumaczenie doświadczeń, których nie przedstawisz za pomocą słów, nieposiadających ciała, lecz składających się z formy wymagającej namacalnych dowodów istnienia. Jesteśmy tylko medium, Death Metal jest tylko objawieniem.

O.: Kiedy słucham Waszych wydawnictw w kolejności chronologicznej, mam wrażenie, że z każdym następnym materiałem Wasza muzyka zwalnia. Jasne, mamy też i szybsze momenty, jak w “Ascesion Eye” czy “Ossuary”, ale ostatecznie wydaje mi się, że “Odori Sepulcrorum” jest najwolniejszym materiałem w dyskografii Grave Miasma, zgodzisz się ze mną?

Y.: Kawałki, które znalazły się na “Odori Sepulcrorum” są pod względem rytmiki najbardziej dynamiczne, więc się nie zgodzę. No ale nam nigdy nie chodziło o szybkość.

O.: Skoro się nie zgadzasz, no to trudno. Ale moim zdaniem Waszą muzykę ogólnie jest bardzo trudno sklasyfikować. Na pewno można by to nazwać black/death metalem, ale to bardzo szeroki kontekst, bo pod tym gatunkiem można rozumieć i Revenge, Angelcorpse, Impiety, ale też Belphegor czy Behemoth czy inne, które nie są już tak ekstremalne. Może więc wystarczy powiedzieć – i nie będzie to kłamstwem – że Grave Miasma ma swój unikalny w sumie styl?

Y.: Kategoryzacja tak naprawdę mnie nie dotyczy, gdyż rozmawiamy zazwyczaj o krańcowych przypadkach, nawet w obrębie podgatunków. Już wiele razy oświadczałem we wcześniejszych wywiadach, z całkowitą szczerością, że jesteśmy inspirowani równie silnie przez Black/Death Metal, jak i przez kosmiczną muzykę z lat siedemdziesiątych, tradycyjną muzykę instrumentalną z Persji, Grecji, Indii, Środkowego Wschodu, czy przez mroczny ambient. I przez tak długi czas, jak tylko będziemy zdolni połączyć wszystkie te elementy bez przesadzania , lista ta będzie się zwiększać.

grave miasma5O.: Od samego początku istnienia Grave Miasma publikuje swoje wydawnictwa pod skrzydłami Sepulchral Voice Records (z wyjątkiem „Realm Of Evoked Doom”). Jak opisałbyś Wasze relacje z Thomasem? Czy Wasze poglądy są zbieżne również jeśli chodzi i przestrzeń pozabiznesową?

Y.: Poznaliśmy się wiele lat przed wydaniem przez Sepulchral Voice Records „Exalted Emanations”, pomiędzy nim a członkami Grave Miasma istnieje duża sympatia i podobieństwo. Czuję się uprzywilejowany, że towarzyszył nam przez dwa tygodnie w trasie, co jeszcze tylko umocniło więź pomiędzy Sepulchral Voice Records a Grave Miasma.

O.: Żyjecie w Londynie, który jest jednym z głównych miejsc docelowych imigrantów z całej Europy i poza niej. Co o tym myślicie? Nie przeszkadza Wam to, czy może wkurwiają Was już ci wszyscy obcokrajowcy?

Y.: Szczęście może sprzyjać wszystkim tym, którzy chcą coś osiągnąć w tej kolosalnej metropolii. Z drugiej strony, podziemie w Londynie mogłoby wirtualnie w ogóle nie istnieć, gdyby nie hordy ze Wschodniej i Centralnej Europy oraz Południowej Ameryki, które przybyły tu wraz z zastrzykiem pierwotnej radości w morzu obojętności.

O.: A co z lokalnymi, podziemnymi zespołami z Londynu? Podejrzewam, że istnieje tam u Was wiele zespołów jeszcze nieznanych szerzej, mających na koncie na przykład tylko jedno demo czy EPkę. Możesz polecić jakieś zespoły z Londynu?

Y.: To naprawdę przyjemność móc powstać mniej więcej w tym samym czasie, co inne zespoły, a każdy z nich się rozwijał w innym kierunku. Mówię tu zwłaszcza o Indesinence, Craven Idol, Scythian, Crom Dubh czy The One. Jeśli chodzi o nieznane zespoły z pewnością mogę Ci też polecić krążek Throne of Nails “Acts of War” z 2002 roku.

grave miasma6O.: Super, a możesz nam powiedzieć o Waszych przyszłych planach – koncerty, wydawnictwa czy inne wydarzenia?

Y.: W 2014 roku będziesz mógł zobaczyć nas na żywo w Wilnie, Atenach, Salonikach, Possneck i Londynie. Kilka innych koncertów jest aktualnie w fazie uzgodnień. Planujemy mieć już na ten czas nowe gotowych kilka numerów, by móc zagrać je podczas gigów.

O.: OK, dzięki wielkie za wywiad, mam nadzieję, że zobaczymy Was również w Polsce raz jeszcze!

Y.: Fiat!

Autor

9908 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *