W minionym roku wiele dobrej muzy ujrzało światło dzienne, jednak niemałym zaskoczeniem było dla mnie iż poskładał mnie na łopatki album tureckiego Diabolizer. Pierdolnięcie było na tej płycie naprawdę konkretnie, uznałem więc za stosowane zapytać o parę rzeczy. O inspiracjach, tureckiej scenie i o tym, że polskie kapele są zajebiste opowiadał wokalista, Abomination Demonseed.

B: Hailz! Pozdro z Polski! Jak tam zima w Turcji?

AD: Hailz! Jest całkiem chłodno oraz śnieżnie/deszczowo. Poza tym nic specjalnego.

B: Może na początek powiesz nam więcej o początkach kapeli?

AD: Diabolizer został utworzony w 2012 przez Mustafę (gitary) i Aberranta (bębny). Ja dołączyłem nieco później, jako wokalista. Po paru przetasowaniach znów mamy pięcioosobowy skład. Dotychczas wydaliśmy promo „Shadows of Impending Decimation” i EPkę „Apokalypse”.

B: Na necie jest napisane, że znów powracacie. Diabolizer nie jest więc Twoją pierwszą kapelą?

AD: Porykiwałem wcześniej w Godslaying Hellblast od 2006 r. W przeszłości byłem tez członkiem Malefic Order i miałem tez swój udział w demówce Sacrocurse. Reszta ekipy również za ma sobą staż w rozmaitych kapelach.

B: Wasza EPka „Apokalypse” była niezłym zaskoczeniem. Fajnie, że w dobie mody grania na szwedzką modłę, wybraliście ścieżkę lewej ręki (hehe) prowadzącą do Ameryki. Deicide, Vital Remains… czyżby tam leżały inspiracje?

AD: Faktycznie w naszym brzmieniu mamy sporo z amerykańskiego deathu, ale rzecz jasna przemycamy równie sporo wpływów z black metalu. Niełatwo będzie wskazać wszystkie kapele, jakie nas zainspirowały, ale na pewno to będą Morbid Angel, Angelcorpse, Deicide, Vomitory i stare Mayhem.

B: „Apokalypse” zebrało masę pozytywnych recenzji. Spodziewaliście się tak ciepłego przyjęcia?

AD: Owszem . Nasza praca to nasze życie, harowaliśmy ciężko i włożyliśmy masę wysiłku, by „Apokalypse” ujrzało światło dzienne. Mamy za sobą już jakieś doświadczenie, wyniesione z poprzednich kapel, więc wiedzieliśmy, czego się spodziewać i jak wcielić nasze oczekiwania w życie.

B: Kto odpowiada za muzykę i teksty? Cały proces tworzenia to męczarnie, czy raczej idzie gładko?

AD: Za kompozycje odpowiada Mustafa, a ja zajmuję się tekstami. Przyznaję, że spłodzenie nowego kawałka to niezła harówka, ale kiedy kompozycje są już gotowe to reszta jest banalna.

B: Jako przedstawiciel tureckiego bandu może powiesz mi coś więcej o Waszej scenie oraz o scenie w Istambule?

AD: Turecka Scena Metalowa = Wielki Jebany Żart. Mamy parę dobrych kapel (Engulfed, Hellsodomy, Decaying Purity, Sarinvomit, Persecutory, Death Ritual, Deggial, Godslaying Hellblast, Burial Invocation, Nihil Kaos, Impuration i parę innych), ale reszta to zwykłe gówna. „Mocarne gigi” albo „festiwale” zapełniają z reguły kapele pokroju Orphaned Land i Katatonii, a większość „metali” nie ma, kurwa, zielonego pojęcia o metalu. Mamy, co prawda dobre podziemie, które nie integruje się z tym mainstreamowym syfem, ale niestety żaden taki gig nie zbierze więcej niż 250 osób. Sam Istambuł to ogromne miasto z populacją około 20 milionów mieszkańców, jest niesamowicie zapchane i chaotyczne. Jeśli jesteś w chuj bogaty i nie musisz zawracać sobie głowę pierdołami typu praca albo szkoła, to możesz się naprawdę dobrze bawić. Ale dla średniej klasy obywatela to miejsce jest przytłaczające i depresyjne.

B: W Polsce rodzima scena ma się niezgorzej, szczególnie black metal i jemu pochodne. A jak wygląda u Was tendencja ze stylem grania?

AD: Odpowiedź na to zawiera się w odpowiedzi na poprzednie pytanie.

B: W Polszy metalowe kapele czasem mają spięcia z katolickimi radykałami, co czasem bywa zabawne, a czasem prowadzi do żenujących sytuacji. Jak wygląda sytuacja w Turcji? Jako metale, nie macie problemów z fanatykami religijnymi?

AD: Tak naprawdę zagrożenie było u nas zawsze, a obecnie jest coraz gorzej, z uwagi na to, że kraj staje się coraz bardziej konserwatywny. Mnie samego dźgnięto kiedyś nożem tylko za to, że miałem długie pióra, a to było mimo wszystko w czasach, gdy tolerancja była o wiele większa.

B: Od razu zapytam, co sądzisz o religii? Kupa gówna, opium dla mas, a może coś jeszcze innego?

AD: Chciałbym żyć w świecie, w którym nie istnieje słowo „religia”. Rzygać mi się od niego chce.

B: Wiem, że macie już za sobą debiut sceniczny, nadto uwagę zwraca, iż czeka Was młócka z Infernal War. Jakieś oczekiwania?

AD: Koncert będzie miał miejsce 11 lutego. I jestem pewien, że będzie niesamowicie brutalnie i chaotycznie.

B: Jak w ogóle doszło do organizacji tegoż wydarzenia?

AD: Z początku skontaktowaliśmy z Voidhanger, jakoś w 2012 r., ale nie stać nas było na organizację wtedy. Dostaliśmy jednak po czasie cynk, że goście z Infernal War cenią sobie Diabolizer, więc postanowiliśmy zagadać i w efekcie tego zgodzili się zagrać tutaj.

B: I czy znasz i lubisz jakieś polskie kapele?

AD: Osobiście uwielbiam polską scenę. Infernal War, Voidhanger, Thunderbolt (RIP), Witchmaster, Centurian, Anthem, Bestial Raids, Azarath, Doombringer, Cultes Des Ghoules, Vader, Anima Damnta, etc. Etc. etc. O, i Mgła! W cholerę zajebistych kapel jest u was, a co mnie najbardziej urzeka to to, że Polska posiada masę świetnych bębniarzy .

B: Lubisz alko? Jeśli tak, co masz jakieś ulubione napoje procentowe?

AD: Uwielbiam piwo i piję je codziennie. Nadto bardzo cenię sobie wódkę, tequilę i gin.

B: Kiedy możemy się spodziewać długograja? TOopewnie będzie prawdziwa petarda.

AD: Obecnie pracujemy nad takim jednym splitem, więc pełniak będzie musiał chwilę poczekać

B: Jakieś plany na przyszłość? Może jakieś gigi w Polsce?

AD: Zajebiście by było zagrać w Polsce, ale to wszystko zależy od organizatorów.

B: I ostatnie słowo należy do Ciebie. Dzięki za wywiad!

AD: Dzięki za wsparcie! Niech czarny płomień zniszczenia i zła płonie wiecznie!