W zamierzchłą przeszłość odeszły czasy, gdy muzycy black metalowi do skonstruowanai zdania potrzebowali sześciu słów, w tym obowiązkowych „kult” i „Szatan”. Choć nie, Xaos Oblivion dalej kontynuuje tą chlubną spuściznę, szczęśliwie jego kompan – Perversor jest zdecydowanie bardziej wylewny (choć nie wiem, czy to dobre słowo). Niemniej jednak wywiad przeprowadzony z Demonic Slaughter wypadł moim skromnym zdaniem nieźle. Bo i dup żeśmy trochę obrobili, i pośmiali się, ale i poważniej też się zrobiło…


O.: Witam! Na wstępnie, moje gratulacje – „Revelation Of Death” to naprawdę wyjebana płyta, że tak się fachowo wyrażę. Dużo pochwał już wylądowało w Waszej skrzynce mailowej? Czy, żeby polską tradycję podtrzymać, przyszły też i bardziej negatywne uwagi?

Perversor: Witaj, do naszej skrzynki mailowej, pomijając spam i reklamy viagry, odezwało się parę osób z zapytaniem o darmowe egzemplarze, głównie z Meksyku i Ameryki Południowej, czyli taki standard hehe. Parę wymian, chociaż w większości ugadanych także poza internetem oraz kilka propozycji wywiadów. Ogólnie mogło być gorzej więc nie narzekam. Negatywnych uwag o dziwo jakoś nie uświadczyłem, stąd wniosek jeden: jesteśmy po prostu zajebiści!

Xaos Oblivion: Witam, jest to chyba najbardziej dopracowana płyta w naszym dorobku, choć różna troszkę od innych. Co do pochwał to czy pozytywne czy negatywne traktujemy często z szacunkiem i powagą, choć czasem mamy po prostu wyjebane na niektóre słowa pewnych person hehe.

O.: „Revelations Of Death” kontynuuje Waszą tradycję corocznego wypuszczana materiałów. Rzec by można – co rok, to prorok, czy jakoś tak. Jesteście aż tak systematycznymi muzykami, czy to po prostu czysty przypadek?

P.: Jakby to stwierdzić… widzisz, to przypadek to tak do końca nie jest, my po prostu opierdalamy się skutecznie. Jak jakiś materiał zostanie zarejestrowany to nie mamy w zwyczaju czekać do usranej śmierci, aż ktoś z łaski go wyda… zaczynają się wtedy poszukiwania wydawcy i na razie jakoś tak wyszło, że terminy nam sprzyjały. Choć np. nasza pierwsza długogrająca płyta wyszła o ile się nie mylę z rocznym opóźnieniem.

XO: Widzisz, ja sam zauważyłem dziwną chronologię, gdy nagrywam muzykę Demonic Slaughter, zawsze wypada to wyśmienicie… w okres święta zmarłych hehe. Coś w tym jest.

O.: Ani chybi znak… Wewnątrz bookletu znajdujemy deklarację, iż Demonic Slaughter gra Black Necro Metal Of Death. I tak się w zasadzie zastanawiam, dla kogo jest to sformułowanie? Bo jeśli ktoś sięga po Wasz krążek, to raczej wie czego się spodziewać, zwłaszcza, że Demonic Slaughter ma już dość ugruntowaną pozycję na polskiej scenie black metalowej?

P.: Hmm, to stwierdzenie tyczy się w głównej mierze materiału zawartego na „Revelations of Death”, sformułowanie to wrzuciliśmy dla przeróżnych zinorobów i dziennikarzy, żeby nie musieli się zbytnio zastanawiać nad szufladkowaniem naszej muzyki. Uważam też, że to kurewsko ładnie brzmi i podkreśla drobne wpływy starej szkoły Metalu Śmierci w naszej anty-muzyce.

XO: Chcieliśmy po prostu podkreślić tym charakter muzyki jaką zawarliśmy na tej płycie i wydaje mi się, że oddaje to wszystko… ja w 100 %! Co do ugruntowania muzyki Demonic Slaughter na polskiej scenie.. hymm… Nie wiem zawsze jakoś staramy się być troszkę obok, ale chyba nie nam oceniać nasza pozycje.

O.: Jeszcze co do wspomnianeggo sformułowania, mówicie tam o czarnym metalu śmierci. I w zasadzie prawda, bo w Waszej muzyce prym wiedzie co prawda black metal, jednak można doszukać się tam kilku death metalowych motywów ze starej Szwecji – potwierdźcie proszę, że kombinuję dobrze, hehe…

P.: No właśnie to miałem na myśli w poprzednim pytanku, więc kombinujesz elegancko, kombinuj tak dalej to dostaniesz ode mnie cukierka hehe. [jupi – przyp. Oracle] No dobra, żeby nie wyszło że ze mnie jakiś Perversor… hehe. Co do wpływów szwedzkiej szkoły grania to myślę, że Xaos może tutaj zaświecić paroma nazwami, bo muszę powiedzieć: strasznie namiętnie słuchaliśmy w trakcie tworzenia tej płyty i wymyślania co by tu zagrać, właśnie tych klasycznych pierwszoligowych i drugoligowych formacji z lat 90-91 itp.

XO: Bardzo dobrze kombinujesz, akurat w okresie nagrywania tej płyty byłem pod (ponownym hehe) wrażeniem paru zespołów grających ten jeszcze zgniły i trupi metal śmierci, jak stary Grave, Delirium, pierwszy Entombed i im podobni.

P. Oczywiście na przemian z tym co słuchamy na co dzień, czy to Black Metal czy inne dziwne twory..

O.: Pociągnijmy jeszcze temat Waszych dekaracji. Co rozumiecie przez nowoczesną cywilizację i kulturę? Ewentualnie co jest jej antonimem według Was? Może wyjdę na głupka, ale wolę tą naszą „cywilizację śmierci’ (że posłużę się cytatem z martwego papy), niż średniowiecze dajmy na to…

P.: To w sumie w całości pytanie do Xaosa, bo to on stał za tą deklaracją w 100%, żeby nie było, ja też się z nią zgadzam, tzn nie neguję współczesności, cywilizacja śmierci jest bardzo „Ok.”, raczej wkurza mnie cały ten postęp, gonienie za pewnymi trendami, styl, moda, w sumie życie…
Mało pamiętam lata osiemdziesiąte, bo byłem małym szczylem ale dziewięćdziesiąte lata już bardziej… takim Olimpem siedzibą bogów, panteonem dla mnie był wtedy sklep z kasetami!! Teraz masz te wszystkie urządzenia Ipody, Mp-chujki i inne gadżety których na dobrą sprawę nie do końca rozumiem, pół biedy jakby to było tylko urządzenie do odtwarzania muzyki, ale za tym wszystkim stoi pewna ideologia stada. Na zasadzie: o ten to ma, to i ja musze mieć… Czasy się zmieniają i nie każdemu musi to odpowiadać. Ja się chyba urodziłem za późno…

XO: … a ja w ogóle nie lubię ludzi… i jestem totalnie zmęczony tym co oferuje świat nie ważne w jakim okresie czasowym.

O.: A może to jest tak jak w ostatnim filmie Woody’ego Allena – gość chciałby życ w całkiem innej epoce i nagle cudownie się w niej znajduje. Jednak ówcześni wcale tak nie chwalą obecnego stanu rzeczy – Ci z kolei chcieliby żyć jeszcze wcześniej i tak w kółko. Ja zwłaszcza w wypowiedziach młodych muzyków znajduję często stwierdzenia, że chętnie przenieśliby się np. do okresu przełomu ’80 i ’90 podczas gdy starsi goście bardziej chwalą sobie czasy obecne, bo posmakowali komuny, braku płyt i instrumentów…

P.: To nie jest do końca tak, że nie było płyt, dla chcącego nic trudnego, w naszej mieścinie było trochę osób, które miały praktycznie podziemny metal dość szybko, po oficjalnym wydaniu, sporo moich starszych znajomych od nich miała przegrywane kultowe materiały Mayhem, Unpure czy Morbid Angel. Mówię tu oczywiście o końcówce lat osiemdziesiątych, a początku dziewięćdzisiątych i dalej… Nie było internetu, ludzie wtedy tworzyli ogromne ilości podziemnych kserowanych magazynów w samym Lublinie było ich dość sporo, z kultowym „Infernal Death” Popiołka na czele, po inne pozycje równie ciekawe jak „Sadistic”, późniejszy „Sordid”, itp. Były wymiany, latanie na pocztę, miało to swój klimat. Teraz w pięć minut można mieć dowolną płytę za sprawą rapidshare productions, hehe. To dobrze wpływa na promocje, ale w obecnej chwili tak wiele jest kapel i tego wszystkiego, że naprawdę jeden wartościowy zespół to taka igła w stogu siana. O, jeszcze inna ciekawa sprawa, zobacz sobie w internecie lub na kasecie VHS hehe, jakiś koncert nawet w Polsce z lat osiemdziesiątych! Ile było ludzi wtedy i jak się bawili, a ile np. teraz osób się pojawia na takiej dajmy na to, trasie Bulldozer… różnice masz widoczną bardzo mocno…
Jakbym miał wybrać lata do skoku w czasie, to jednak wolałbym przełom 60/70 i od razu żeby mnie przeniosło do UK albo Stanów hehe.

XO: Chciałbym funkcjonować ale wyłącznie na wyższych płaszczyznach egzystencji poza obecnym światem.

O.: Dobra, powróćmy na moment do Waszego nowego krążka. Szczerze mówiąc, w większości przypadków gdy słyszę wszelkie „nawiedzone” introsy, interludia i outrosy, to tylko się wkurwiam, że ktoś marnuje czas, jednak na „Revelations Of Death” wypadają one naprawdę nieźle. Jak udało się Wam to, co zazwyczaj nie udaje się masie kapel?

P.: O, coś w tym jest, ja też miałem obawy, że to się nie będzie razem trzymało kupy… Xaos powiedział żebym się nie martwił, zaczarował u siebie jakieś dziwne dźwięki, więc niech wytłumaczy dlaczego tak a nie inaczej hehe.

XO: Te wszelkie wstawki elektroniczne, wyszły prosto z pokładów mojego umysłu chciałem od początku, tak jakby wypełnić tą płytę, takimi chorymi dźwiękami, żeby nabudować atmosferę śmierci. tajemnicy i zgnilizny.

O.: Muzyka na „Revelations of Death” to konglomerat wpływów kapel z lat dziewięćdziesiątych, nazw wydaje mi się dość oczywistych. Nie ciagnie Was zatem do bardziej nowoczesnej formy black metalu? Uważacie, że takie kapele jak Blut Aus Nord, Deathspell Omega? I nie mówię tu o słuchanie, ale o graniu w takim właśnie klimacie…

P.: Nigdy nie wiadomo, może na następnej płycie sięgniemy po te nowsze „kulty” hehe. Ja np. osobiście lubię Deathspell Omega, ale problem mam już z ich „klonami”… A tych ostatnio trochę się narobiło.

O.: W „Prayer Of Accursed” wpleciono klawiszowy patent – czy komuś jeszcze oprócz mnie skojarzyło się to z Samaelem i ich „Total Consecration”? Zapytałbym Was przy okazji, co sądzicie o ich obecnej formie, ale podejrzewam, że znam odpowiedź, hehe…

P.: Chodzi ci pewnie o te sukienki heheh, preferencje seksualne to ich sprawa w sumie… ale no trzeba przyznać, że do Passage, tfu nawet do epki Exodus, to był kawał porządnej muzyki. Nowych ich dokonań trochę się boje…

XO: …ojoj Samael… nigdy nie byłem jakimś fanem ich muzyki poza płyta Worship Him, tym bardziej nie sięgałem grając ta wstawkę po ich inspiracje.

O.: Za teksty odpowiada Perversor. Zagłębiłem się w nie i tak sobie wykoncypowałem, ze część z nich spokojnie mogłaby się znaleźć na death metalowym albumie z nowej fali oldskulu. Taki „Remains” czy „Communion Of Dissolution” na przykład – rozumiem, że w przeciwieństwie do typowo black metalowych liryków te akurat nie mają konkretnego przekazu, są jedynie ponurą opowieścią – czy może jednak się mylę?

P.: No tekst „Remains” miał zdecydowanie być takim hołdem do tych wszystkich Grejwów, Nihilistów i Entombedów hehe. Na „Communion Of Dissolution” poszedłem trochę dalej bo sobie pomyślałem jak się czuje robak w cmentarnej ziemi, taki wiesz lepszy rodzaj robaka, taka dżdżownicza szlachta. Jak wyglądają te labirynty rozkładu i tym podobne jazdy, zacząłem sobie marzyć, jak to by było fajnie, wiesz, sobie tak beztrosko wpierdalać dwadzieścia cztery godziny na dobę jakieś zwłoki hehe. To ma nawet taki głębszy sens pod tą całą przykrywką groteski. Zresztą wezmę sobie z półki pierwszą lepszą płytę o taki „Deathcrush” czy „De Mysteriis …” ich teksty to naprawdę często jeszcze gorsza paplanina niż u nas, a i tak każdy lubi je nucić pod nosem haha.

O.: Ostatni numer na krążku to „When The Low, Heavy Sky” – z tekstem autorstwa Charlesa Baudelaire. Zajebiście swoją drogę zinterpretowany… Czasem mam wrażenie, że większość black metalowców wymięka przy wielu poetach czy pisarzach, a Wy jak sądzicie? Czy to klimat wierszów Francuza spowodował, że sięgnęliście po „Spleen”? Osobiście wyobrażam sobie, że w ten sposób wyrecytowałby go sam Attila, hehe…

P.: Myślę, że Attila biorąc pod uwagę jego życiorys w poezji Baudelair’a czułby się jak ryba w wodzie hehe. Sam natomiast pomysł dania czegoś od tego żabojada wyszedł już wcześniej bo na naszej poprzedniej płycie jest jego „Abel i Kain”. Ale jak zwykle to nie jest jakiś wyznacznik i szczerze nie mam pojęcia czy sięgniemy po jego twórczość jeszcze później czy w ogóle po twórczość kogokolwiek innego.

XO: Osobiście uwielbiam poezje Baudelair’a i w ogóle wszelka twórczość w tych klimatach, choć na nowej płycie sięgniemy po innego pisarza i jego dzieło, a raczej fragmenty z książki „Nietota” Micińskiego.

O.: Perkusję na „Revelation Of Death” nagrał W. – podobnie jak na Waszym poprzednim wydawnictwie, o ile dobrze kojarzę. Dlaczego ma on jednak cały czas status sesyjnego członka Demonic Slaughter? Wszak koncertów i tak nie gracie? Czy udziela się on w jakikolwiek sposób na niwie kompozycyjnej w kapeli?

P.: No tu jest drobna łamigłówka, bo W. nagrał perkusje na pierwszych 2ch epkach i na debiucie (o, tam nawet w studio za flaszkę … hehe). Na drugiej pełnej płycie perkusje „stworzył”, choć nie wiem czy stworzył to dobre słowo… nasz znajomy Nuclear Kriss były perkusista Perdition/Blaze of Perdition. No i teraz na “Revelations Of Death” znowu skorzystaliśmy z sesyjnych nagrań W. Ale już na następnych materiałach albo za garami będzie N.K. albo jeszcze inny perkusista znany to tu to tam, ale nie chcę zdradzać niepotrzebnych szczegółów zbyt wcześnie…

Co do W. to pozdrawiamy Cię druhu gdziekolwiek jesteś… hehe i myślę że to wystarczy za odpowiedź…

O.: „Revelations Of Death” ukazało się nakładem Hellthrasher Productions – stajni o nienajdłuższym stażu, ale z ciekawymi moim zdaniem perspektywami na przyszłość. Co Was podkusiło, żeby podpisać deal z Bartem (i to nie rozrywanym ostatnio Bartem z WHP, hehe)? Jak układa się współpraca z nim w porównaniu do Waszych poprzednich wydawców?

P.: Rozrywany ostatnio Bart z WHP nie odpisuje na maile od takich maluczkich jak my, woli się zadowolić światową klasą kapel pokroju Bloodwritten czy Abused Majesty hehe.
Porównywać Helltrhashera do innych wydawców nie da się, po prostu to tak jakbyś porównywał takie np. Death in June do Dismember(RIP) hehe, obydwa są dla mnie dobrymi zespołami choć to zupełnie inna bajka. Hellthrasher dał nam konkretne informacje, o czasie wydania, co my z tego będziemy mieli jak wynika współpraca, wszystko czarno na białym, bez żadnej ściemy, poszliśmy na to i muszę powiedzieć, że jak na razie jest wszystko ok. Równy chłop, będzie trochę wolnego czasu, to rozpracuje się jakiś trunek. Jak do tej pory trafiamy na podziemne wytwórnie ale w 100% zaangażowane w to co robią. Z nikim nie mieliśmy właściwie problemu.

XO: Bart jest konkretny człowiek i z tego miejsca wielkie pozdrowienia dla niego!

O.: A nie interesuje Was uderzenie na mityczny Zachód? Polski black metal ma za granicą niezłą renomę, więc zaistnienie tam Demonic Slaughter nie byłoby złym posunięciem… Dostajecie w ogóle jakiś odzew na Waszą muzykę spoza Polski? Zarówno od wytwórni, innych kapel czy po prostu zjadaczy metalowego chleba…

P.: Pewnie, że interesuje! O tym „Zachodzie” to już legendy krążą u nas, jak spojrzysz na jakieś Metal Archives to zobaczysz ile kapel z Lubelszczyzny wyciągnęło lica swe, ku temu błogiemu stanu rzeczy… Na najnowszą płytę Ulcer którą chyba chłopaki puszczali mi z półtora roku temu jeszcze się nie doczekałem… A podobno Pulverised Records miało wydać ją „niebawem” hehe. Sami przy okazji szukania wydawcy „Revelations Of Death” rozsyłaliśmy ogromne ilości maili
w większości właśnie do zagranicznych wytwórni, wszystkim się podobało, ale jakoś nikt akurat nie chciał nas wydać, takie wiesz zbywanie… Dostaliśmy parę mimo to ciekawych propozycji, które rozważymy przy okazji następnych materiałów, wcześniej nie dało rady ze względu na terminy. Nie chcieliśmy czekać parę lat na wydanie czegoś, co już jest nagrane…

O.: Może to glupie pytanie, ale czy trudno jest grać w zespole black metalowym w Polsce? Od razu większość zarzuci Ci bycie pajacem, pizdą czy co tam jeszcze, zwłaszcza, jeśli w jakiś sposób wyróżniasz się na tle innych… Jak to na przykład ma miejsce w przypadku Nihila, chłopaków z Blaze Of Perdition czy Medico Peste…

P.: Nie jest to głupie pytanie, raczej trudne… Wiesz, my tak zawsze trochę z boku całej tej sceny jesteśmy, jak to już X.O. wspomniał… Mamy niby już trochę materiałów, ale jak do tej pory, nigdy nas nie zestawiano z nikim, ani nie wrzucano do jakiegoś jednego worka. Specjalnego parcia na szkło też nie mamy, robimy co chcemy i kiedy chcemy, jak przy okazji coś się urodzi to spoko. Takie trochę luzackie podejście, ale muszę Ci powiedzieć, że to naprawdę fajna sprawa, nie gonią nas żadne terminy, nie musimy urządzać jakiś męczących tras koncertowych, nie dokładamy praktycznie nic z własnej kieszeni, chociaż ostatnio musiałem kupić nowe struny haha, ale no tego typu wydatki raczej nie są jakimś kłopotem. Czemu nikt nam jeszcze nie zarzucił bycia pizdą hmm, może to przez tą naszą nazwę Demonic Slaughter brzmi zdecydowanie lepiej niż takie Blaze of Perdition czy Furia… hehe.

O.: Czym musi się charakteryzować black metalowy album, by przykuł Waszą uwagę? Słuchając płyt innych kapel porównujecie je w jakiś sposób ze swoją muzyką? Wiecie, coś na zasadzie „Kurwa, przecież u nas był podobny riff, ale wypadł znacznie lepiej…”?

P.: Na pierwszym miejscu stawiam zawsze na klimat, brzmienie i cała inna sprawa może być drugorzędna, ba to może być nawet nagrane w garażu na jamniku ale jak urywa jaja klimatem i pewną złowieszczością, ponurą aurą to jestem naprawdę w piekło wzięty hehe. Raczej nie staramy się porównywać naszej muzyki z innymi kapelami, choć oczywiste jest, że czasem jak Xaos wymyśli jakiś riff to słyszę już coś co znam, ale nie traktuję tego negatywnie.

O.: Perversor, jak wiadomo zajmujesz się grafiką i całkiem nieźle Ci na tym polu idzie. Co jest więc w tym momencie priorytetem – grafika czy muzyka? Z których swoich prac jesteś najbardziej dumny, a o której wolałbyś zapomnieć? Komu jeszcze chętnie namalowałbyś obrazek na okładkę?

P.: I muzyka i grafika sprawia mi przyjemność a ja jestem zbyt samolubny, żeby sobie nie odmówić czegoś więc muszę stwierdzić, że traktuję te rzeczy na równi. Z moich prac najbardziej lubię te w których osiągnąłem jakiś przełom, nie są one może doskonałe pod każdym względem i sporo bym w nich zmienił, ale na pewno miałem kupę frajdy przy projektowaniu bookletu do najnowszej LP i CD Brytyjczyków z Spearhead, fajnie też się pracowało przy Acherontas, ze starszych rzeczy jestem w sumie zadowolony z całej oprawy Thirst „Blacklight”, Perdition „Antihuman Divinity”, czy choćby Merciless Death „From Hell”. Hmm komu jeszcze chętnie bym namalował/stworzył coś… myślę, że temu kto by mi zapłacił haha, a tak na poważnie żebym nie wyszedł na długonosego pejsacza to z chęcią zrobiłbym coś obskurnego dla np. gości z Bestial Mockery albo Impaled Nazarene, zawsze lubiłem te ich „chamskie” okładki hehe.

O.: Demonic Slaughter to nie jedyna horda, w której się udzielacie. Xaos Oblivion wypuścił niedawno swój drugi opus, jednak jest to muzyka różniąca się od Demonic Slaughter. Perversor zaś wiosłuje do tego w Medieval Plague. No i obydwaj współtworzycie Open Hell. Na brak zajęć nie narzekacie, zwłaszcza, że zespoły te ostatnimi czasy są aktywne wydawniczo… Skąd u Was takie ciśnienie na granie i to zasadniczo tylko black metalu? Nie chcielibyście spórbować się jeszcze w jakichś innych gatunkach?

P.: Ja bym chciał grać progresywny psychodeliczny space-rock mocno zakorzeniony w klimatach pierwszego Hawkwind i wczesnego Focus… ale nikt mnie nie rozumie, no i byłby pewnie problem z dotarciem do tych samych środków psychoaktywnych co pomagały tworzyć artystom z tego okresu. Wracając do zespołów to Open Hell jest obecnie „w zawieszeniu” na bliżej nieokreślony czas. Mózgiem tej kapeli był gitarzysta E i to od niego zależy los Open Hell. Obecnie wydawane są po prostu stare materiały, które spodobały się to tu, to tam, i dało rade je odkurzyć.

O.: Jak wiadomo, scena pełna jest patologii. Macie jakieś sztandarowe przykłady zachowań? Ja na przykład ostatnio spotkałem na koncercie gościa, który zapytał mnie – „Kolekcjonujesz oryginałki? Bo ja znam gościa, który kolekcjonuje…” hehe…

P.: Ja spotkałem „fana” Blaze of Perdition i ogólnie całej sceny „black metalowej”, który uwielbia tą muzykę, chodzi na koncerty i zawsze ma na sobie srebrny krzyżyk, taki wiesz jak od pierwszej komunii, oczywiście w pozycji jak katecheta nakazał… Ktoś kiedyś pamiętam nie wytrzymał i podszedł spytać się o co chodzi… co to za prowokacja heheh. Okazuję się, że on lubi tą muzykę ale jest wierzącym chrześcijaninem… Jak potem przebiegała pacyfikacja tego osobnika to nie wiem bo poszedłem zamawiać browar przy barze. Ale może mu wytłumaczyli to i owo. (chyba nawet podczas koncertu poświęcili mu mały preformance pod scena z użyciem twardego obuwia) Chociaż dzisiaj to lepiej nic nie robić, biblii nie drzeć, nie bić się, nie wyzywać, nie rzucać klątw, bo zaraz ktoś kogoś do sądu pozwie, albo co gorsza da posadę w TVP. Teraz więcej ciekawostek na temat „sceny” można się dowiedzieć z „pudelka” hehe i innych portali społecznościowych, takie czasy.

XO: Patologiczne jest całe społeczeństwo, o scenie nie wspomnę…

Okej, szybka seria pytań sponsorowan przez literkę D jak Demonic. Co sądzicie o:

  • Darzamat

P.: No mam taką koleżankę co bardzo lubi i mówi, że umie tak samo śpiewać jak ta Nera… no to ja mówię, że fajne, bo lubię tą koleżankę. A sam kiedyś chyba widziałem jakąś ich kasetę i byłą fajna, bo były na niej cycki, co prawda narysowane ale zawsze to coś.

XO: Za ciężkie pytanie nie mam siły…ugh.

  • Digipackach

P.: Szybko się niszczą, podobno ta re-edycja nowej furii ma słabo przyklejony tray, ale to chyba norma, digipack Iperyt już dawno mi się rozleciał. Gdzieś kiedyś czytałem o gościu co nożyczkami to ciął i wkładał w pudełka, nie głupi sposób jak się wkurwię to też tak będę robił.

XO: Ok.

  • drzeworytach na okładkach

P.: No nie ma nic fajniejszego niż ładny drzeworyt z diabłem na okładce i pomyśleć że ludziska to wymyślili już dobre 587 lat temu jak nie więcej. No i można kraść z netu do woli bo autor nieznany i tak już dawno kaput.

XO: Podobnie jak wyżej …nie mam już na to siły… ale żeby tak to obserwować na okładkach ileż kurwa można. (oj tam oj tam, można, można – P.)

  • death metalu w swojej old skulowej formie

P.: AAAAAAAaaahhhhhggghhhgghhhhgh!!! (rzuca przypadkowymi rzeczami po pokoju krzycząc : „Tak kurwa, tak!! Więcej”)

XO: Death To Human Race!!!

O.: Dobra, a więc kończymy już. Na zakończenie powiedzcie proszę jakie albumy wałkowaliściw podczas odpowiadania na powyższe pytania. No i mam nadzieję, że nie będziecie bardzo źle wspominać tego wywiadu, hehe… Dzięki!

P.: Hehe zapomniałem, że jest to pytanie to bym włączył coś bardziej „true”. Jak słowo daję, przez cały wywiad zapętliła mi się płyta neo-folkowego Sol Invictus – The Death Of The West. Leciała chyba ze 3 razy. Jakbym nie pisał to bym pewnie zasnął. Dzięki za wywiad, gryźcie piach!

XO: Ja wałkowałem akurat czteropak Okocimia Mocnego TM