Musiałem chwilę poczekać a odpowiedzi od Niemców z Deathronation, ale opłaciło się, bo Old i Muerte stanęli na wysokości trudnego zadania, jakim jest udzielenie wywiadu tak szacownemu webzinowi jak nasz. Choć o ich demówkach chodzą różne opinie, mnie osobiście muzyka tego zespołu zmiata, ilekroć zapuszczę cedeka wypuszczonego przez Godeater Records. To do czytania.

 

Oracle: Hail! Na początek będzie prosto – jaki album upiłeś ostatnio i czy jesteś zadowolony zeń?

Muerte: Ave! Ostatnim albumem jaki kupiłem, była kompaktowa wersja „Better Off Dead” Sodom. To był jeden z pierwszych longplejów, które sobie sprawiłem a teraz w końcu po tych wszystkich latach dorobiłem się tego na kompakcie. To naprawdę niedoceniony kawałek klasyki i jestem bardzo usatysfakcjonowany, że mam go wreszcie na CD.

Old: Hail! Moim ostatnim krążkiem było szwedzkie Puke „Back to the Puckage”. I tak jak Muerte, miałem go już w swojej kolekcji (oryginalnie ukazał się pod szyldem „Back To The Stoneage”) już od początku lat dziewięćdziesiątych. Jestem nawet więcej, niż usatysfakcjonowany, bo ta płyta to jeden z moich ulubionych krążków wszech czasów. To takie Iron Maiden w szwedzkim punku i zasługują na uwagę, szczęśliwie Fenriz zrobił na nich trochę hype’a, bo opisał ich jak jednych ze swoich ulubionych również.

O.: Dobra, porozmawiajmy o wczesnych dniach Deathronation – czy to prawda, że pierwsze próby odbywaliście w bunkrze? Możecie powiedzieć konkretnie, gdzie to było? To wspaniała miejscówka na próby metalowej kapeli, nie sądzicie? To z tego powodu wybraliście to miejsce, czy po prostu tylko tam mogliście mieć próby w tym czasie?

M.: Tak, to prawda, zaczynaliśmy z próbami w starym schronie przeciwlotniczym blisko murów miejskich Nurymbergii, w dystrykcie czerwnonych latarni. Jasne, że to znakomicie dla old school’owego zespołu mieć próby w takim miejscu, tam było błotniście, wilgotno i zimno. Więc odpowiednia atmosfera do nagrywania morderczych melodii zapewniona, haha! A szczerze mówiąc, było to jedyne miejsce, na które było nas wówczas stać, obecnie mamy więcej szczęścia i gramy w miejscu, które nie jest wilgotne i nie śmierdzi. Przy okazji, znam wiele kapel, które odbywały próby w bunkrze. To należy do pozostałości po drugiej wojnie światowej, wiele miast ma takie bunkry, które obecnie używane są przez zespoły. To nie są miejsca dla normalnych ludzi, haha!

O.: Muerte, wiem, że Deathronation to nie jest Twój pierwszy zespół, zanim do niego dołączyłeś, grałeś raczej w black metalowych kapelach, mam rację? Co więc skłoniło Cię, by zacząć łupać death metal? Podejrzewam, że to nie była fala mody na oldschoolowy death metal, poniewać przyszła ona kilka lat później, hehe…

M.: Zaczęliśmy słuchać ekstremalnego metalu końcem lat osiemdziesiątych i większość z nas przeszła już wtedy przez death metalową falę, która była wtedy kolejną wielką rzeczą po fali thrash metalowej. Nuremberg miał wówczas silną scenę death metalową, ale teraz zostało zaledwie kilka zespołów poza nami z tych wspaniałych czasów. Jednym z moich pierwszych zespołów była kapela black metalowa w 1997 roku, owszem, ale równocześnie zacząłem wówczas grać w oldschool death metalowym zespole wraz z naszym gitarzystą Stiff Old’em – on zresztą również grał w black metalowej kapeli na początku lat dziewięćdziesiątych. To były czasy, kiedy pierwsza fala death metalu odchodziła, ludzie zaczynali słuchać black metalu i innych gatunków muzyki. Ale my zawsze pozostawaliśmy wielkimi fanami death metalu, więc później ze Stiffem graliśmy w Embodied Grief, a po nim jeszcze w kliku innych zespołach death metalowych. Black metal doszedł do kręgu moich zainteresowań w połowie lat dziewięćdziesiątych, ponieważ zawsze szukałem mrocznej, ekstremalnej muzyki, zaś death metal zaczął to tracić wówczas, przynajmniej dla mnie. Mrok i zło odeszło, zespoły zaczęły nosić spodnie do joggingu, czapeczki z daszkiem, śpiewać o zatruwaniu środowiska i w ogóle robić jakieś dziwne rzeczy, jak Morgoth na przykład. No i zmieniło się brzmienie – w jakieś przeprodukowane gówno. Gdy odkryłem death metal słuchałem zespołów jak Morbid Angel, Deicide, Unleashed, Immolation, Death, Gorguts, Morgoth, by wymienić tylko kilka nazw. A potem odkryłem black metal i zespoły jak Immortal, Mayhem czy Darkthrone i pomimo że słuchałem cały czas starego dobrego death metalu, to teraz również była to skandynawska scena black metalowa, która była i wciąż jest dla mnie wielką inspiracją. Nigdy nie przestałem słuchać death metalu i jestem bardo zadowolony, że mogę grać oba te gatunki.

O.: Gdy słucham Waszej muzyki, myślę, że inspiracje są raczej oczywiste – wczesne Death, Possessed, Terrorizer, ale też Incantation czy Morbid Angel – zgodzicie się ze mną? Może dołożycie jeszcze jakieś inne zespoły, których nie wspomniałem, a które również mocno na Was wpłynęły?

M.: Możesz dodać tam zespoły z mojej poprzedniej odpowiedzi. Wczesny amerykański death metal oraz w pewnych stopniu szwedzki były dla nas olbrzymią inspiracją.

O.: Tak jak powiedział Muerte, to były i są wszystkie wymienione zespoły, jak i w ogóle wszystkie stare death metalowe kapele. Ja na przykład zawsze lubiłem ponadto ciężki sound starego Cathedral, Winter czy innych doom/death metalowych zespołów. A jeśli chodzi o wpływy od nowszych grup, muszę wspomnieć o Necros Christos. Przyszli w czas ze swoją muzyką, mocno zastymulowali innych i pokazali, że można zrobić jeszcze coś nowego, cały czas nawiązując do starych czasów, zwłaszcza po latach – szczególnie w moim odczuciu – bezwyrazistych płyt death metalowych.

O.: No, tutaj trudno się nie zgodzić co do roli Greków. Dobra, Wasze pierwsze demo ukazało się w 2006 roku i było zatytułowane „A Soil Forsaken…”. Całość zaczynała się od sampla z filmu „Egzorcyzmy Emily Rose”, czyż nie? Pytam, bo w dwóch recenzjach spotkałem znawców, którzy twierdzili, że pochodzi ze „Stygmatów” a nawet z „Egzorcysty”…

M.: Masz rację! Sam zrobiłem to intro używając sampla z tego filmu. Lubię ten film, a sama scenia jest zajebista. Używaliśmy tego intro również na koncertach, a ja sam zawsze jestem w nastroju podczas „possessed by demons”, kiedy zaczyna się to intro a my wkraczamy na scenę.

O.: No tak, ale to intro jest z drugiej strony dość popularnym elementem kilku albumów metalowych, hehe – wiesz, że nie jesteście jedynymi, którzy tego użyli? Nie wolałeś w związku z tym jako intro umieścić Anneliesse Michel, która była pierwowzorem Emily Rose?

M.: Nie spotkałem się z tym jeszcze nigdzie, ale może poszukam. Wiem, że to cliché, ale jestem olbrzymim fanem horrorów i zawsze szukam w nich inspiracji do sampli. Wiele innych zespołów tak zrobiło, a my lubimy sample, które pasują do utworu. To tak jak z tym, że w sumie nie zrobisz już wiele nowego w death metalu, więc dlaczego by nie użyć znanych sampli? Ale oczywiście, można też tutaj przesadzić, jeśli tych sampli będzie za dużo.

O.: Raz dałem na jakimś festiwalu jakiemuś kolesiowi, potem słuchaliśmy tego w samochodzie. I on wtedy zaczął narzekać, że kurwa, jak to tak, bo użyliśmy tych samych sampli co jego kapela. Ale po dłuższym przesłuchaniu stwierdził, że jest to okej, przeprosił i stwierdził, że to w porządku, że nasza kapela też tego użyła, bo to znaczy, że sample są naprawdę dobre, hehehe!

O.: Bo są. A skoro już jesteśmy w tym temacie, czy faktycznie uważasz, że Szatan jest jakąś wyższą siła, jak bóg? Lub innymi słowy, czy wierzysz w satanistyczne dogmaty? Wiem, że siedzicie głęboko w mistycyzmie, możecie więc powiedzieć coś więcej na ten temat?

O.: Jedyną wyższą siłą, w którą wierzę, jest grawitacja. A i tak w ogóle ona nas nie obchodzi, haha! Nie ma żadnej wyższej siły, tak szatana czy boga. Obaj są wymysłami ludzkości. Wierzę w moc płata czołowego w naszych mózgach. To tam wyższe czy głębsze rzeczy są ulokowane. W naszym mózgu, a nie poza nim, w dodatku niewidzialne… Wierzę w fizykę i naukę. Wierzenie w ogóle mnie nie satysfakcjonuje, gdyż nie daje nam odpowiedzi na to skąd przybywamy i gdzie podążamy. Nie daje odpowiedzi na to, czym jest życie samo w sobie. Widzę tylko to, co my wszyscy. Rodzimy się i umrzemy. Mistycyzm może być sposobem nadania pewnym rzeczom głębszego znaczenia. Wyzwala siłę, która jest abstrakcją dla czegoś większego. Potęga mistycyzmu znajduje się pomiędzy oczyma obserwującego. Mistycyzm to wspaniała rzecz, która daje Ci impuls do dalszego poszukiwania lub w ogóle do startu tych poszukiwań. Satanistyczne dogmaty? Dogmaty? Ki chuj…

O.: No przecież tylko pytałem… To wróćmy do muzyki. Wasze drugie demo jest kontynuacją w linii prostej tego, co pojawiło się na debiutanckim demo, zgodzisz się ze mną? Brzmienie jest jednak potężniejsze. Wiem, że nagrywaliście to analogowo, czy to więc tutaj tkwi sekret?

M.: Pierwsze demo nagraliśmy i wyprodukowaliśmy sami. „Sekretem” naszej drugiej demowki, „Exorchism” był nasz znajomy, który nam to nagrał w analogowy sposób, a posiada on olbrzymią wiedzę o death metalu. Moc tego materiału jest też związana z nowym składem. Ambitni muzycy grający na wyższym poziomie i stający się coraz lepsi z próby na próbę, z koncertu na koncert i z nagrania na nagranie.

O.: Dobra, a możecie opisać po krótce liryki Deathronation. Myślicie, że to one, w tej tematyce, pasują najlepiej do death metalu? A nie na przykład problemy społeczne i tak dalej? Widzisz, ostatnio wywiadowałem Paula Speckmanna i stwierdził on, że śpiewanie o ciemności i o Szatanie jest po prostu łatwiejsze i wygodniejsze, no i bardziej zyskowne niż śpiewanie o prawdziwym życiu… Co sądzisz o takiej opinii?

O.: Cóż, liryki powinny pasować do death metalu, to chyba oczywiste. Mówić jaśniej – powinieneś użyć odpowiedniej ekspresji w odpowiednim momencie utworu, wówczas wychodzi to bardzo mocno. Jeśli opisujesz jakąś sytuację, wówczas możesz interpretować to jako krytykę społeczną również. Nasz kawałek „Church of Savlvation – Mental ossuary of mine” utrzymany jest w typowej death metalowej konwencji, ale opisuje polowanie na dusze przez członków kościoła, by zdobyć sobie więcej ometkowanych osób. Co ciekawe, taki właśnie przypadek zdarzył się w mojej rodzinie parę miesięcy po tym, jak napisałem ten tekst. Każdy z naszych tekstów zawiera w sobie ziarno prawdy. Zgadzam się, że śpiewanie o Szatanie jest wygodne, bo potrzebujesz do tego jakichkolwiek gównianych tekstów. Ale że jest dochodowe, to już coś nowego dla mnie. I nie wierzę, że to prawda, bo jakoś Speckmann nie wygląda na bogatego gościa, hahaha.

O.: No właśnie o tym sam mówi, wszak on nie drze ryja o Szatanie…Dobra, a co z odezwem na Wasze drugie demo? Ponoć wkrótce ukaże się na winylu dzięki Iron Bonehead Productions, ze zmienioną okładką i tak dalej – pewnie więc jesteście dumni, że znajdziecie się w tak szanowanym labelu?

M.: Winyl już na dniach będzie dostępny, będzie zawierał inny line – up [niezbyt rozumiem… – przyp. Oracle], plakat i cover jako bonus track. Iron Bonehead to doskonały label, więc oczywiście jesteśmy dumni, że jesteśmy jego częścią. W międzyczasie Iron Bonehead wydało nasz siedmiocalowy split z Obscure Infinity.

O.: Skoro już o wytwórniach mowa, Wasze demówki ukazały się w kooperacji Godeater Records i Dead Master of Beat Records. Czy jesteście więc zadowoleni, z tego co oba te labele zrobiły dotychczas dla Deathronation?

M.: Jesteśmy zadowoleni z pracy obu labeli. Obydwa są dość młode i jeszcze na pewno wypuszczą sporo potężnych wydawnictw, ale by być szczerym, nie wiem, czy w przyszłości jeszcze będziemy współpracować. Czas pokaże.

O.: Z nadchodzącym pełnowymiarowym krążkiem zrobimy olbrzymi krok naprzód, więc podejrzewam, że nie będziemy już w tych wytwórniach. Jako, że sam jestem częścią Dead Master’s Beat, wiem jakie są ograniczenia. Więc spróbujemy poszukać nowych możliwości.

O.: To trzymam kciuki. Dobra, death metal jakim się paracie to prawdziwy death metal, szczery do szpiku kurwa kości. Ale scena jest zainfekowana przez wielu pedziów, którzy sami nazywają siębie death metalowcami, ale ta ich muzyczka jest kurwa taka słodka i przystępna… Możecie powiedzieć, gdzie w Waszej opinii leży granica między death metalem i tak zwanym „death metalem”?

M.: Nie jesteśmy zainteresowani sceną, nie jesteśmy zainteresowani pozerami idiotami, którzy jej zapełniają. Słuchamy zespołów, które lubimy, a reszta może żreć gówno czy co tam woli innego. Nie jesteśmy jednak żadną death metalową policją do szukania prawdziwości i szczerości. Jak na razie wygląda na to, że trendem stał się sam old schoolowy death metal, ale i wśród nich znajduje się wiele świetnych zespołów… Death metal powinien być mroczny, mieć odpowiednia atmosferę, być zły – z odpowiednim duchem i brzmieniem. Tylko to się liczy.

O.: Opinie są jak dziury w dupie – każdy ma swoją. Nie umiem wskazać jasnego podziału, czasem zespół podoba mi się nawet jeśli nie ma już nic wspólnego z typową death metalową kliszą. A czasem zespół, który robi wszystko idealnie, by zakwalifikować go do old schoolowej szufladki nie interesuje mnie w ogóle. O tym czymś decyduję sam, w swoim żołądku, nie zaś rozumem, tak więc nie dam Ci prostej recepty. Dla niektórych ludzi nawet Deathronation nie jest wystarczająco prawdziwe, bo możemy słuchać wielu innych gatunków muzycznych poza death metalem. Mówię więc wtedy – spierdalać! Nie jestem już w wieku, kiedy muszę cokolwiek komukolwiek udowadniać.

O.: Przez osiem lat istnienia Deathronation wydaliście tylko dwie demówki, to nie wiele, nieprawdaż? Z drugiej strony, nigdzie nie jest powiedziane, że kapela musi wydawać demówkę rocznie, hehe…Ale zastanawiam się po prostu, co spowodowało, że Wasza aktywność była tak niska. No i tak szczerze, mam nadzieję, że teraz zmieni się to trochę na plus, co?

M.: Tak, zgadzam się, główną przyczyną były nasze zmiany składu. Drugie demo zostało nagrane zasadniczo kilka miesięcy po wydaniu „Exorchsim”, ale były tam jakieś problemy techniczne i inne, koniec końców, gdzieś ono zaginęło. No i zmiany w składzie, sam opuściłem Deathronation jakoś miesiąc po nagraniu pierwszej wersji „The Exorchism” z 2008 roku, wówczas to Stiff był jedynym członkiem zespołu, który przetrwał to wszystko. Poszukał jakichś osób do zespołu i gdy Mr. Freeze dołączył do niego, ja i C.hammer powróciliśmy na łono kapeli, bo wierzyliśmy w line-up z Mr.Freezem na perkusji. To miało miejsce w 2012 roku, wówczas nagraliśmy „Exorchism” po raz drugi, split EPkę, bonusowy numer na winyl, inny na taśmę. A wkróce zaczynamy nagrywanie naszego debiutanckiego albumu, jesteśmy więc wiele bardziej płodni niż w starym składzie. Możesz być pewien, że nie będzie już takich przerw pomiędzy naszymi kolejnymi wydawnictwami.

O.: Możesz powiedzieć, które albumy uważasz za prawdziwie death metalowe monumenty? Taki krążek, który jest najbliżej Twoim poglądom na death metal i zarazem jest przykładem czystej death metalowej rzeźni?

M.: Morbid Angel „Altar Of Madness”, „Blessed Are The Sick” i „Covenant”, Deicide „Amon” i „Legion”, a także wszystkie wydawnictwa Sadistic Intent i Necros Christos.

O.: To mamy zbliżone typy… Jesteście częścią niemieckiej sceny death metalowej, która z jednej strony miała świetne zespoły, ale z drugiej nigdy nie były one tak wpływowe jak scena szwedzka czy amerykańska… Przynajmniej według tego, co mówią muzycy w wywiadach. Jak myślisz, dlaczego?

M.: Masz rację, scena niemiecka miała i ma świetne zespoły, jednak nigdy nasze kapele black czy death metalowe nigdy nie były pierwsze. Mówiąc prościej, Niemcy (ale nie tylko) kopiowali skandynawskie i amerykańskie zespoły, przynajmniej tak myślę, gdy słucham większości tych zespołów z Niemiec. Ale nie mam z tym problemu, tak długo jak muzyka jest dobra i ma właściwe podejście i ducha. Myślę, że głównym powodem jest to, że ludzie skupiają się na liderach, a nie naśladowcach…

O.: Jaki będzie w końcu następny krok dla Deathronation? Pełnowymiarowy krążek czy coś jeszcze po drodze?

O.: Właśnie przygotowujemy nasz pełnowymiarowy krążek „Hallow the Dead”, planujemy nagrać go latem tego roku. Jeśli o wydawcę chodzi, to nic jeszcze nie wiadomo na pewno, no ale zobaczymy co się będzie działo. Po wydaniu krążka zrobimy trasę po Europe w listopadzie i kilka pojedynczych gigów.

O.: Dobra, dzięki za wywiad, mam nadzieję, że pytania nie były bardzo nudne, hehe. Jakieś słówko na koniec?

O.: Dzięki za wsparcie, pytania nie były nudne, nie bój nic! A jak ktoś che być na bieżąco z newsami i tak dalej, niech sprawdza naszą stronę i wspiera podziemny death metalowy kult! www.deathronation.de