Darkthrone „Do teraz lubię posłuchać S.O.D., ale Mucky Pup nie odpalę nawet pod groźbą śmierci”

Chciałem zacząć ten wstęp jakimś idiotycznym równoważnikiem zdania w rodzaju „Darkthrone – zespół-legenda” albo „Gylve Nagell – człowiek o oczach zjaranego lemura”, ale już przykładając me zgrabne skądinąd paluszki do klawiatury stwierdziłem, ze to bez sensu. Przecież nie wierzę w to, że wśród czytelników Chaos Vault jest jeszcze jakiś rodzynek, który nie zna tego nietuzinkowego ansamblu muzycznego z zimnej jak dwudniowe zwłoki Norwegii, więc co ja wam będę zawracał dupę oczywistościami. Jedni na nich plują i mają im za złe jakieś kretyńskie, mityczne „odejście od black metalu”, drudzy pewnie wykładają wajchę na te bzdurne oskarżenia i delektują właśnie wydanym, zajebistym krążkiem „Circle The Wagons”. Zobaczcie tedy co powiedział nt. ostatniej, przedostatniej i kilku setkach innych płyt swojego i nie swojego zespołu, kondycji sceny, modzie na thrash i paru innych sprawach około muzycznych filar norweskiego metalu oraz najbardziej maniacki listonosz świata – Fenriz!

Hellstorm: No to zacznijmy od czegoś tradycyjnego, jak np.: Hail Fenriz! Co u Ciebie? Jakieś interesujące nowe demówki/albumy wpadły ci w ucho ostatnio?

Fenriz: GHOST ”demo 2010”, BLACK MAGIC (Norwegia), nowy kawałek OBLITERATION, ATLANTEAN KODEX, KVOTERINGEN ”Samfunnets Förrädare” LP, WHIPSTRIKER (Brazylia) ”Crude Rock’n’Roll” album 2010, HELL DARKNESS ”Rockin’ Underground” album 2010, CHRISTIAN MISTRESS demo i siedmiocalówka, BURZUM ”Belus”… Acha, jeszcze nowy CAHEDRAL. Brzmi całkiem zajebiście, słucham go właśnie, po tym jak Lee mi go wysłał.

Jak wszyscy wiemy nowe dzieło Darkthrone w końcu ujrzało światło dzienne. ”Circle The Wagons” już niemal tradycyjnie wywołało oburzenie wszystkich tych Urodziłem-Się-Pod-Koniec-Lat-’90-Ale-Wciąż-Jestem-Trve-Do-Szpiku-kości prawdziwków. Tym razem jednak więcej jakby słychać wpływów klasycznego heavy/epickiego heavy rocka spod znaku OMEN, MANILLA ROAD, STYGIAN SHORE itd. Jaki póki co jest odzew na wasze nowe wydawnictwo? Czy te wszystkie popaćkane farbami mentalne kaleki nadal płaczą, ze nie nagraliście n-tej wariacji na temat ”Transilvanian Hunger”?

Więcej hatemailu niż kiedykolwiek od wszystkich tych, którzy zetknęli się po raz pierwszy z „black metalem”, czy metalem wogóle w latach ’90. To tak jak oczekiwać świątecznych prezentów 26 grudnia, hahaha! Więcej pozytywnej korespondencji niż kiedykolwiek ze strony ludzi z dłuuuuugą biografią jako maniacy metalu. Nie odwalałbym swojej roboty jako reprezentant STAREGO, ORGANICZNEGO METALU z lat ’80 i ’70 etc. należycie, gdybym nie narobił sobie przy tym pokaźnej liczby wrogów.
Jako częściową odpowiedź na pytanie, w jakim gatunku można by było nas umieścić oraz żeby przedstawić co nas inspirowało od najwcześniejszych lat, podam ci dosyć, myślę, użyteczną listę:

Nasza obecna muzyka wpisuje się w nurt reprezentowany przez takie kapele jak: GEHENNAH, METALUCIFER, BLIZZARD (Niemcy), THE LORD WEIRD SLOUGH FEG, WOLF, ALPHA CENTAURI, METAL INQUISITOR, PORTRAIT, IN SOLITUDE, HELVETETS PORT, SPEED TRAP, ATLANTEAN KODEX, CHRISTIAN MISTRESS, DEMONS GATE, DOOMED BEAST, SONIC RITUAL, AURA NOIR, HARBINGER, ENFORCER, BLACKHOLICUS, NATUR, HIGH SPIRITS, WHIPSTRIKER, NOIA (Włochy), OLD, ARIA/APUR (ouuu, coś widzę cyrylica u Fenka kuleje… – dop. Hellstorm), TRENCH HELL, SHACKLES, ZÖLDÏER NOÏZ, BUNKER 66, WASTELANDER, BLACK MAGIC, CRYSTAL VIPER (Oszkurwa… – dop. Hellstorm), LONEWOLF, RÉSISTANCE, GHOST, SATINBLACK, IRON KOBRA, ARGUS,FUNERAL CIRCLE etc

STARE KAPELE (głównie z lat ’70 i ’80), które nas inspiirowały (bądź nie):
MOTORHEAD, DIAMOND HEAD, HEAD HEAD HEAD (robię se jaja!), pierwszy METAL CHURCH, AGENT STEEL z okresu 84-86, MANILLA ROAD, FINGERNAILS z ’88, dwójka i trójka FATES WARNING, ANTHRAX z okresu 83-85, ACCEPT z czasów do ’83, SAVAGE GRACE na ”Master of Disguise”, GRIFFIN ”Protectors of the Lair”, ENGLISH DOGS, METALLICA 3 pierwsze albumy, SATAN ”Court in the Act”, JAGUAR ”Power Games”, wczesny SAXON, OZZY z okresu ’80-’86, dwie pierwsze płyty HELLOWEEN, IRON MAIDEN, TRÖJAN, BLACK SABBATH z okresu ’70-’82, EXCITER ”Heavy Metal Maniac”, QUEENSRYCHE pierwsza EP i ”The Warning”, GOTHAM CITY, WITCH CROSS, MERCYFUL FATE, THOR, HEAVY LOAD, ADX, HOLY TERROR, OVERKILL, TYRANT’S REIGN, BROCAS HELM, CIRITH UNGOL, ANGEL WITCH, WITCHFINDER GENERAL, CELTIC FROST, BATHORY, OSTROGOTH, TANK, SCORPIONS z lat ’70, URIAH HEEP, RUSH, amerykański PENTAGRAM, BARON ROJO, TRUST, SAMSON, AC/DC, KISS, FLOTSAM AND JETSAM ”Doomsday for the Deceiver”, OMEN z okresu ’84-’86, pierwsze wydawnictwa DEAF/DEATH DEALER, DEATHSIDE, ASTA KASK, PUKE

Jak już wspomniałem nowa płyta nosi potężne znamiona inspiracji klasycznym heavy metalem z USA i NWOBHM. Czy planujecie podążać w tym kierunku?

Dwa nowe kawałki są już zrobione i nagrane. Więc… Mój kawałek jest bardzo speed/NWOBHM-owy z wyłącznie czystymi wokalami, natomiast kawałek Teda to bardzo brudny HEAVY metal/ speed metal z paskudnymi wokalami. GRAMY UMIARKOWANY METAL Z OHYDNYMI WOKALAMI, hehe
Słuchałem mojego kawałka, bo był zaraz po pierwszym albumie kanadyjskiego DEAF DEALER z ’85 na playliście mojej mptrójki w pracy i brzmi on zdecydowanie jak rzecz z tamtych czasów. Jak to ktoś ujął, obecnie brzmimy jak jakaś zapomniana kapela NWOBHM ze Szwecji (!) z okolic roku ’84-’85, tylko że tu i teraz. I jestem zdecydowanie zadowolony, że odkryłem GOTHAM CITY, że tak to ujmę.

Oprawę graficzną „Circle the Wagons” przygotował po raz kolejny jedyny w swoim rodzaju Dennis Dread. Tym razem Mr.Necro napierdala do nas z łuku ze szczytu Czarnej Góry, zaraz obok Totemu. Po raz kolejny też Truposzczak zdradza swój zajebisty gust muzyczny, tym razem dumnie prezentując logówki MORNE i TEITANBLOOD na swoich szmatach. Wiedziałeś, że w obu tych kapelach udzielają się Polacy? I czy te „gościnne występy” logówek herosów dzisiejszego undergroundu mają za zadanie promować te kapele? A tak już zupełnie od siebie: czy na okładce „Dark Thrones And Black Flags” słusznie dopatruję się naszywki VON na górnej kieszeni katany Mr.Necro?

Masz zdecydowanie rację w obu ostatnich przypadkach. Oczywiście, że służy to promowaniu tych kapel, poświęcam temu zadaniu co najmniej tyle samo czasu, co grze w Darkthrone, a mój blog doczekał się nawet swojego festiwalu w Anglii (Evil Live Festival). Nie wiedziałem, że w składzie TEITANBLOOD gra jakiś Polak, ale szczerze, jebie mnie to. Skupiam się wyłącznie na muzyce, nie znam niemal ŻADNYCH rodzynków biograficznych kapel, których słucham. Mam wytatuowany napis „Gammal AC/DC” („Stare AC/DC”), ale nie wiem właściwie nic o poszczególnych członkach tego składu, mimo że kocham ich odkąd ich usłyszałem w ’79 albo ’80. Znam się trochę z Miłoszem z MORNE, nawet teraz siedzę w ich koszulce i odpowiadam na twoje pytania, także akurat wiedziałem, że jest z Polski, hehe.

Wielu ludzi uznaje album ”Dark Thrones And Black Flags” za najsłabszy z waszych najnowszych porpozycji. Czy zgadzasz się z tą opinią i dlaczego nie?

HAHAHAHA!!!! No to  muszą być jakieś jaja. Spójrz tylko na oceny na Metal Archives! ”DTaBF” zbiera podobne noty do ”F.O.A.D.” czy ”Cult is Alive”, Czasami te albumy są wyżej oceniane, niż nasz wczesny stuff. Nie, ten album lubię cholernie. Jestem bardzo zadowolony ze swoich kompozycji i wokali, ale to był ostatni album na którym zarówno gitary jak i bębny były nagrywane w jednym pomieszczeniu. Teraz technika poszła u nas do przodu, bo zaczęliśmy używać odsłuchu i ustawiliśmy wzmacniacze i wszystkie gitarowe graty w osobnym pomieszczeniu, hehehe (informacja specjalna dla metalowców ze stażem datowanym na lata ’90 – to był SARKAZM)

(No, Gylve, ale argument o Metal Archives jest moim zdaniem strzałem w stopę, zważywszy na to, że są tam recenzje Von, Bestial Warlust czy Sadistik Exekution mieszjące z błockiem ww. kapele za brak malmstinów w gitarze i czyściutkiego jak intencje Briany Banks przed przeprowadzką do Silicone Valley brzmienia… – dop. Hellstorm)

Poza Darkthrone byłeś ostatnio zaangażowany w akie projekty jak twój własny doomowy RED PLANET czy crust/metalowe FUCK YOU ALL! Czy powinniśmy spodziewać się jeszcze jakiejś aktywności ze strony tych bandów, czy może były to tylko jednorazowe wyskoki?

OSTATNIO!?! FUCK YOU ALL! było rehem, który został na nieszczęście wydany, a była to kapela, jaką tworzyliśmy przez chwilę w 2001, tak więc niemal 10 lat temu! 3 pierwsze kawałki FENRIZ RED PLANET powstały w 1993 na potrzeby niezrealizowanego albumu doomowego dla Dreamtime/Peaceville! (uuuups…- dop. Hellstorm) Ale, ze wtedy zaczynałem grać w VALHALL, to dałem je chłopakom. Zresztą i tak wtedy miałem za dużo jednoalbumowych projektów. Nie lubię się powtarzać tak twórczo jak i artystycznie. To jest właśnie jeden z powodów, dla których nie gram koncertów ani nie zakatowuję się w sali prób. Lubię TWORZYĆ i NAGRYWAĆ, a nie doskonalić i odtwarzać. Podobno wszystko na świecie ma swoje miejsce. Moje widocznie jest z tymi, którzy nie robią nic wbrew sobie.

Jako że chwilowo odeszliśmy od tematu Darkthrone, w tym roku byliśmy świadkami triumfalnego powrotu BURZUM. Osobiście nienawidzę Vikernesa, ale musze przyznać, że ”Belus” to naprawdę kawał wielkiej muzyki. Jaka jest Twoja opina o tym albumie? Czy nadal przyjaźnisz się z Vargiem?

Skontaktował się ze mną czerwcu zeszłego roku i od tamtej pory pozostajemy w przyjaznych stosunkach. ”Belus” ma wiele fantastycznych riffów, to świetny album i wyczuwam w nim coś w rodzaju naturalnego optymizmu. Obydwaj mamy zdolność dostrzegania czegoś mocnego i znaczącego w małych cudach natury. Nawet najmniejsza rzecz może mieć sens.

Ostatnio ma miejsce fala mody na old school thrash metal. Prawie każdy dzieciak kupił sobie białe najki za kostkę, wąskie dżinsy, poprosił mamę o przyszycie do katany kilku naszywek z zaczął czcić lata ’80te. Czy uważasz, że ta moda na odlschool jest czymś zdrowym?

No, zdecydowanie zdrowszym niż to co sie działo w ’97-’88. Thrash stał się nudny/za popularny/ wytworzył absolutnie syfiasty podgatunek „technicznego thrashu”. Dźwiękowcy zaczęli eksperymentować z plastikowym brzmieniem i od tamtej pory zarówno kapele podziemne jak i te z główniejszego nurtu zaczęły iść ku SZTUCZNEMU brzmieniu. Pierwsze fale thrashu, które były esencją tej muzyki, zaczęły pomału wymierać, a na ich miejsce wskoczył znienacka „Reign in Blood”, który był niesamowity, ale Rick Rubin wyciął z tej płyty cały pogłos, co było jednym z powodów tego, że ten album jest tak nieludzko rozpieprzający. Nagle połowa wszystkich kapel thrashowych zaczęła iść nachalnie w tym kierunku. Sporo do powiedzenia miały też nie do końca poważne, jajcarskie kapele.
W ’93 poczułem, ze black metal też pomału zdycha. Zawsze wspierałem takie bandy jak INFERNO czy AURA NOIR, bo zawsze kochałem thrash, ale wtedy te kapele dostawały cięgi za inspirację latami ’80. Dziesięć lat później już WSZYSCY to robili. Nigdy nie zapomnę tych oskarżeń o „zdradę sceny” w stosunku do INFERNO i AURA NOIR,  ani tego, jak wszyscy odwrócili się do nich plecami, jebani pozerzy… Ale zawsze wspierałem stare, maniackie thrashowe brzmienia. Oczywiście w momencie kiedy thrash znowu stał się trendem w połowie ostatniej dekady duże wytwórnie zaczęły wydawać NIEWŁAŚCIWE KAPELE. I od tego prosta droga do zostania kolejną, epizodyczną falą. Ale w podziemiu, w moim świecie thrash nigdy nie umarł. Tak czy inaczej, po prostu niech to będzie osadzone w tradycji i robione na poważnie, a wszystko będzie w porządku. Nawet niepoważne grupy mają pośród siebie lepsze i gorsze rzeczy, np. do teraz lubię posłuchać S.O.D., ale MUCKY PUP nie odpalę nawet pod groźbą śmierci, hehe.
W większości zachodnich krajów (E! Nie przeginasz Pan czasem? To że my nie Niemcy nie znaczy, że Pan mie musisz tłumaczyć, jak jest w cywilizacji! –dop. Hellstorm) jest spory odsetek ludzi zakochanych w brzmieniach lat ’50. To jest ok, do momentu gdy nie zaczną grać muzyki z lat ’50 Z NOWĄ TECHNIKĄ STUDYJNĄ. Niestety tak się ma sprawa z psychobilly. Bębny brzmią często zbyt nowocześnie. Lepiej więc trzymać się oryginałów z lat ’50. Nie mam nic do „trendów na stare” dopóki są właściwie rozumiane i odpowiednio, z wyczuciem wcielane w życie..

Z drugiej strony podziemie zdaje się odradzać. Coraz więcej kapel przestaje je traktować jako ostatni przystanek przed sławą na miarę Metalliki, ideały DIY wracają, wymienianie się i kolekcjonowanie nagrań może nie jest już esencją cyrkulacji muzyki, jak ostatnio te jebane mp3, ale wywalczyło należne sobie miejsce w dzisiejszym metalowym światku… Jak myślisz, czy to już tak na stałe, czy może jest to łabędzi śpiew Prawdziwej Sceny przed ostatecznym zalewem weekendowych metalowych dzieci torrentów?
Tradycja ma się raczej dobrze w metalowym światku, mimo że światek ten jest ostatnio dosyć obszerny, bo znaleźć w nim można zarówno ludzi z pasją jak i zauroczonych otoczką pozerów. Każdy dziś tak naprawdę ma prawo wybrać swoją własną scenę i osoba wielbiąca rzeczy pokroju DREAM DEATH wcale nie musi być od razu przyjacielem lokalnego miłośnika CHILDREN OF BODOM. Znalezienie podobnie myślących ludzi w sieci wydaje się dosyć łatwe, więc po co tracić energię na zadawanie się z ludźmi o chujowym guście muzycznym? Wydaje mi się, że w metalowym świecie zawsze było dużo poświęcenia i wykorzystania nadwyżki wolnego czasu, w latach ’80 i ’00 bardziej, w ’70 i ’90 mniej. Chodzi mi o to, że kiedy ludzie mają więcej czasu, to łatwiej im to wszystko zorganizować, założyć swoją własną wytwórnię, wydawać swoje kapele, nie po to by zarabiać pieniądze, ale by znaleźć właściwych odbiorców. I to jest ok. Perfect way of Cimmerian marketplace HAHAHAA – in SPACE!!! Poza tym uważam, że większość rzeczy trzeba dawkować rozsądnie. Lubisz hamburgery, ale przecież nie wpierdalasz ich po 29 na śniadanie, ani przez cały czas nie chodzisz z hamburgerem w gębie. Najlepiej je sobie dawkować i muzycznie taką porcją jest demo lub album. 40 minut to odpowiednia dawka. Oczywiście musi bć staranie dobrana, bo potem kompilujesz ją sobie w ciągu dnia, choćby układając sobie playlistę plików muzycznych. Przyznam, że ostatnio spędzam nieco więcej czasu z moimi płytami, bo konwertuję je sobie na pliki wav na moim komputerze i potem moge je spokojnie wypalić na płytce, którą potem zabieram na trekking po lesie, słucham w drodze do i z pracy a nawet w pracy jako takiej, bo tam dopuszczalne jest używanie odtwarzaczy mp3, więc słucham codziennuie muzyki całymi godzinami bez przerwy.

Acha… No to teraz z innej mani. Ted oprócz Darkthrone jest także zaangażowany w solowy projekt Sarke z TULUS. Nie wiesz przypadkiem nic o ich najbliższych planach? I co wogóle sądzisz o dokonaniach Sarkego solo oraz na ”Biography Obscene” TULUS?

Nie słucham tego za bardzo, to nie mój styl. Teraz SARKE grają jakąś trasę, ale chyba utknęli gdzieś w Europie, z powodu tego WULKANU NA ISLANDII (to będzie zajebista notka historyczna dla tych, którzy będą czytać ten wywiad za jakieś 150 lat, hehe)

Ostatnio ogłosiliście koniec waszej wytwórni Tyrant Syndicate, ale przedtem wydaliście najnowsze opus ABSCESS (niszczący materiał!!!). Czy jesteś zadowolony z tego co osiągnęliście z tym labelem? I czy byłby jakiś materiał, który chciałbyś w nim wydać, gdyby była taka możliwość?

Cóż, tak właściwie to była inicjatywa przede wszystkim Teda, a ja wiedziałem, że ona kiedyś stanie mu ością w gardle i tak się stało. Takie sublabele nigdy nie są zakładane po to, zeby trwały jakiś długi czas, popatrz na typów z CARCASS i ich Necrosis pod auspicjami Earache. Dokładnie tak samo było z Tyrant Syndicate pod Peaceville.Taki pretekst do tego, żeby artyści pokroju Carcass czy Darkthrone mogli wydać coś, co ICH zdaniem rządzi! A więc miało to swoje plusy. Oczywiście wydawaliśmy tylko rzeczy brzmiące bardzo staro i organicznie, to była kolejna pięść w mordę wszystkim milośnikom plastiku.

A jak tam twoje plany wycieczkowe tej wiosny? I czy wszystko w porządku z twoim jednoosobowym namiotem?

Nie. Ostatnio skisł – po paru latach zaczął śmierdzieć jak owce, które czasem mjałem po drodze do lasu, więc go wywaliłem,, ale spokojnie, mam jeszcze parę namiotów zapasowych.
W zeszłym roku ustanowiłem rekord Oslo – 40 tras w jednym sezonie od marca do października. I to wszystko mając stałą pracę i nie mając prawa jazdy. Co najmniej 30 różnych miejsc zwiedziłem w samym zeszłym roku. Lasy dookoła Oslo są ogromne i od zajebania w nich wzgórz i jezior. 1600 kilometrow kwadratowych. Od zeszłego poniedziałku do piątku inaugurowaliśmy sezon na wycieczce nr. 1 tego roku, ale jest jeszcze tyle śniegu, ze musieliśmy iść przez rozlewiska przy szwedzkiej granicy. ARRRRGH!

OK, pomału zbliżamy się do końca. Jesli jest coś co chciałbyś przekazac naszym czytelnikom, to nie krępuj się, a ja ze swej strony polecę ci jeszcze moje rodzime DEADLY FROST. Myślę, ze może ci się spodobać…

DEADLY FROST, tak? Hm, zobaczmy… TAK! Podoba mi się ich kawałek „Death”, brzmi trochę jak norweski IMPOSTOR. Bardziej podobają mi się te kawałki, w których mają bardziej surowe, brudne brzmienie, ale zauważyłem parę momentów, gdzie brzmieli jakoś tak czyściej… Hmmm…

(Bezapelacyjnie Fenriz otrzymuje statuetkę ”Końcówka Wywiadu 2010” –dop. Hellstorm)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *