Ævangelist: „…nie możesz wszystkich szczerze nienawidzić, chyba że jakaś część Ciebie chce poczynić starania by uczynić ten świat lepszym.”

Od pierwszego momentu, gdy usłyszałem “De Masticastione Mortuorum in Tumulis” wiedziałem że ta kapela gra naprawdę nietuzinkową muzykę. Potem jakoś o nich jednak zapomniałem w natłoku innych wydawnictw dopóki nie przypomnieli mi o sobie dzięki „Omen Ex Simulacra”. I tu już nie ma przebacz – tak świetnej płyty nie mogłem pozostawić bez echa. Szybko dogadałem wywiad z zespołem z USA, poczekałem chwilę i otrzymałem odpowiedzi. Matron Thorn to gość bardzo zdyscyplinowany i wydaje mi się, że przebywający po części gdzieś w swoim własnym świecie – ale to chyba dobrze, a nawet jeśli to tylko kreacja – wychodzi mu ona całkiem nieźle. Tak więc, kto ma, niech włączy sobie dźwiękową apokalipsę pod postacią „Omen Ex Siumlacra” i niech posłucha, co ma do powiedzenia wspomniany już Matron Thorn – multiinstrumentalista z Ævangelist.

 

Ævangelist6Oracle: Hail Ævangelist! Na początek pogratuluję Wam tak dobrego krążka jak „Omen Ex Siumlacra”, który to kręci się u mnie już od kilku dobrych tygodni. Gdy tak patrzysz na swoje ostatnie jak dotąd wydawnictwo z perspektywy kilkunastu tygodni, co sobie myślisz? Możesz już ocenić je na chłodno, czy wciąż jeszcze jesteście podekscytowani?

Matron Thorn: Witaj. Odzew na „Omen Ex Siumlacra” jest ogromnie pozytywny. Patrzymy wstecz tylko po to, by móc zobaczyć jeszcze dalej w przyszłość. Wszystkie ślady są w muzyce, to co było i to co będzie.

O.: OK, ale skoczmy w takim razie jeszcze na chwilę w przeszłość. Ævangelist powstał w 2010 roku, nie jest więc przesadnie starym zespołem, nie jest też Waszym pierwszym zespołem, bo wcześniej było kilka grup, w których się udzielaliście bądź wciąż się udzielacie. Jaki cel przyświecał Wam, gdy zakładaliście ten zespół? Możesz wskazać główne płaszczyzny, na których Ævangelist różni się od reszty Waszych kapel?

M.: Chcieliśmy stworzyć coś niezwykłego i duchowego, coś co było dla nas piękne. Dla nas znaczyło to, by nadać temu wszystkiemu cel, sprawić, by słuchanie Ævangelist było poszukującym doświadczeniem. Staraliśmy się znaleźć i przemienić rolę instrumentów i sprawić, by stały się one częścią słyszalnego środowiska.

O.: Na Waszym profilu na FB można przeczytać, że Ævangelist gra „Muzykę Ewangelii Nowej Niepamięci” (czy jak tam można inaczej przetłumaczyć “new oblivion gospel music”). Osobiście nie lubię tych wszystkich przecenionych, samozwańczych nowych gatunków, ale zarazem w Waszym przypadku jest coś interesującego i prawdziwego. Wasza muzyka jest zbyt trudna do zdefiniowania, by zamknąć ją tylko w jednej czy dwóch szufladkach, dlatego też takie określenie na Waszą muzykę jest moim zdaniem OK. Myślisz, że muzyka Ævangelist jest łatwa? Co Cię inspiruję przed lub w czasie tworzenia muzyki dla tego zespołu?

Ævangelist1M.: New Oblivion Gospel Music przyszło z inspiracji New Age – zarówno muzyką, jak i ideologią. W jakiś sposób rozważamy Ævangelist jako muzykę bliską New Age, gdyż w New Age muzyka również została użyta w celu medytacji i refleksji, choć raczej oczywiste jest, że w naszym przypadku chodzi zazwyczaj o inne podejście do zagadnienia. Nasza muza jest niemożliwa do opisania, ale spływa na nas zazwyczaj na krótko przed rozpoczęciem nagrań. Wówczas to trzymam gitarę i nasycam zmysły okropnymi rzeczami, dopóki moje dłonie nie zaczną tworzyć dokładnie takiej muzyki, jaką czuje moje serce.

O.: Trudności z jednoznacznym zaklasyfikowaniem Waszej muzyki powodują również wiele nieporozumień. Gdy przygotowywałem się do tego wywiadu znalazłem takie dziwne opisy Waszej muzyki jak „technical death metal”, „industrial – electro”, „atmospheric industrial black metal”… Czy myślisz, że to dowodzi, iż ludzie nie znają dokładnie Waszej muzyki i nawet, gdy jej słuchają nie słyszą tego, co chcieliście przekazać, co było Waszą intencją – nie słyszą poprawnie? Czy może to Wasza muzyka jest zbyt wymagająca od słuchacza?

M.: Każdy wyrobi sobie swoje własne zdanie o tym, co znajduje się na tym albumie. Częściowo dlatego użyliśmy określenia „New Oblivion Gospel Music”, gdyż chcieliśmy stworzyć nasz własny kontekst. Chcieliśmy także ograniczyć potrzebę ograniczania się do nic nie znaczących łatek, tylko po to by zostać zrozumianymi. Ci, którzy tak napisali o nas, zrobili tak ponieważ po prostu nie pasowaliśmy do ich wyobrażenia na temat tego jak powinniśmy brzmieć. Porównania do innych zespołów są dziś powszechnie i bardzo dowolnie rzucane i o ile są one dla nas bardzo pochlebne, to sami nie uważamy, że jesteśmy blisko tego, co oni robią. Jest już jeden Portal i ten Portal jest świetny. I nie ma potrzeby by zjawił się jakiś kolejny Portal.

O.: Zdecydowanie. Waszym pierwszym materiałem była trzyutworowa EPka „Oracle Of Infinite Despair”. Wydaliście ją własnym sumptem. Czy było jakieś wznowienie tego materiału? A jeśli nie – czy planujecie coś takiego? Z drugiej strony, te utwory trafiły potem na Wasz pierwszy krążek… Możesz powiedzieć nam coś więcej na temat tej EPki – w jakim limicie wyszła, w jakim formacie i tak dalej?

Ævangelist2M.: „Oracle Of Infinite Despair” wydaliśmy niezależnie, tylko wśród bliskich przyjaciół, a także w niewielkiej sieci naszych kumpli i kolegów. Luciano z I, Voidhanger Records odkrył tę EPkę dzięki znanemu niegdyś webzinowi – The Inarguable. To doprowadziło do zawarcia partnerstwa przy okazji naszego debiutu. Tak, kawałki tej EPki znalazły się na debiucie, lecz z lepszym brzmieniem. Wznowienie – może kiedyś będzie możliwe, jeśli gwiazdy będą nam sprzyjać.

O.: Jak już wspomniałeś, EPka ta sprawiła, że nawiązaliście kontakt z I, Voidhanger Records, tak?

M.: Tak, Luciano skontaktował się z nami, a my zgodziliśmy się nagrać resztę tego, co znalazło się później na “De Masticastione Mortuorum in Tumulis”. Podczas nagrywania był też okres niepewności, bo obfitował w konflikty i problemy, które miały źródło w naszych osobistych sprawach. Niemniej jednak, przeznaczenie trzyma karty – karty zostały rozdane, ciało zostało przeklęte.

O.: Debiutancki krążek, o którym mowa wkrótce zostanie wznowiony dzięki Blood Harvest Records jako podwójny winyl. Myślisz, że to dziś wymóg, by choć trochę zatrzymać nielegalne ściąganie płyt z netu? Ja sam bardzo lubię winyle i wiem, że nie ma nic lepszego, niż wypasiona analogowa wersja albumu. Przy okazji, czy takie same plany wydawnicze macie też odnośnie Waszej nowej płyty?

M.: Nie mamy zdania w kwestii fizycznych wydawnictw a wydawnictw cyfrowych. Oddani po prostu nabędą krążek w odpowiednim formacie, nawet jeśli wcześniej zassali wersję cyfrową. Niech każdy odnajdzie swoją własną drogę do Ævangelist, z użyciem wszystkich środków.

Ævangelist4O.: Uwielbiam Wasze okładki. Każda jedna jest po prostu wspaniała, zaś słuchacz z łatwością może znaleźć w nich nawiązanie do Ævangelist i Waszej muzyki. Autorem ostatniego front coveru jest Andrzej Masianis, nie wiem jak z wcześniejszymi, ale wydaje mi się, że jest on autorem większości okładek dla Waszych wydawnictw, prawda? Jak go znaleźliście? Czy to raczej on znalazł Was?

M.: Na okładce „Oracle Of Infinite Despair” znajduje się praca Beksińskiego, gdyż była ona najbliższa temu, co uzyskaliśmy finalnie w studio. Okładki do „De Masticatione Mortuorum in Tumulis” i „Nightmare Flesh Offering” zostały stworzone przez ukraińskiego artystę, którego znamy tylko jako Seeming Watcher. Bardzo go lubimy i chcemy wykorzystać jego talent również na innych, przyszłych wydawnictwach. Adrzeja Masianisa odkryliśmy dzięki jego internetowemu portfolio i nie zajęło nam dużo czasu, by wytypować tę jedną pracę. Jego styl bardzo pasuje do przekazu zawartego na „Omen Ex Simulacra” i mam nadzieję, że i inne zespoły znajdą inspirację w jego pracach, tak jak my.

O.: Andrzej Masianis jest moim rodakiem, pochodzi z Polski, zastanawiam się więc, jakie są Twoje pierwsze skojarzenia, gdy ktoś mówi do Ciebie „jestem z Polski”. I nie mówię tu tylko o muzycznych skojarzeniach (ale również i o nich, heh)…

M.: Gdy myślę o Polsce na myśl przychodzi mi Roman Polański, Zbigniew Herbert oraz Sobieski [tylko nie napisał, czy chodzi o króla czy o wódkę – przyp. Oracle]. Ascaris na stałe mieszka w Chicago, a jak wiadomo Polacy stanowią tam znaczną część lokalnej społeczności. Muzycznie, kilku znanych barokowych kompozytorów pochodziło z Polski, jak również kompozytorów utworów religijnych, którzy mieli na mnie wpływ – jak na przykład Górski.

O.: Jesteś chyba pierwszą osobą, która nie wymieniła oczywistych zespołów okupujących stronnice kolorowych magazynów, heh. Dobrze. Obydwie duże płyty są zatytułowane po łacinie, ale EPki już w języku angielskim – to przypadek, czy zaplanowane działanie. Jeśli tak – oczywiście przyszły krążek również zatytułowany będzie po łacinie?

M.: Słowa, tak jak muzyka, mają również swoje niuanse. Łacina jest archaiczna, ale i ponadczasowa. Reprezentuje też konieczność sięgnięcia do interpretacji, będąc podstawową wersją kilku języków, sprowadzonych do całkowitych podstaw. Niezwiązane z niczym semantyczne detale zmienionych języków tutaj nie występują, pozostawiając jedynie podstawową, najwyższej precyzji ideę.

O.: Jak już gdzieś tam napomknąłem wcześniej “Omen Ex Simulacra” jest albumem szybszym od jej poprzedniczki – takie kawałki jak “Mirror of Eden” czy “The Devoured Aeons of Stygian Eternity” są jak jebane potwory – szybkie, ogromne, pędzące przed siebie bez litości… Jakbyście podczas tej sesji byli jeszcze bardziej porąbani i nabuzowani niż przy debiucie…

Ævangelist5M.: „De Masticatione Mortuorum in Tumulis” rzuciła ziemię w otchłań zapomnienia. “Omen Ex Simulacra” rzuciała w to zapomnienie cały wszechświat. Możesz jej użyć jako berła przy zdobywaniu gwiazd.

O.: Ten krążek jest również trochę bardziej mechanicznie brzmiący. Zimna atmosfera jest wszechobejmująca, może przypominać jakiś industrialny horror. Czy myślisz, że muzyka Ævangelist mogłaby być użyta jako soundtrack do filmu? Jeśli ktoś zaproponowałby Ci coś takiego, zgodziłbyś się?

M.: Taka szansa byłaby przez nas bardzo mile widziana.

O.: A czy mógłbyś opisać kontekst tekstów z “Omen Ex Simulacra”? Jak już mówiłem, póki co mam tylko promo, więc przekazu mogę się jedynie domyślać po tytułach i jawią mi się jako mroczne, apokaliptyczne wizje…

M.: Ascaris używa archaicznego języka snów i technik zanurzenia w strumieniu świadomości po to, by znaleźć słowa pośród muzyki. Z tego powodu wolimy zabezpieczać ich świętość przed dwuznacznością. Każda próba ich omawiania zubożyłaby ich efektywność w Twojej podświadomości. Jeśli się wsłuchasz, usłyszysz słowa, które chciałeś usłyszeć.

O.: Okej, a tak generalnie – jakie są twój odczucia względem społeczeństwa? Słuchając Waszej muzyki wydaje mi się, jakby była jedną wielką apokalipsą, zaś jej jedynym celem – pozbycie się ludzkości…

M.: Świat ludzi jest nam obojętny. Obserwujemy jak tracą czas w błahych walkach, jak angażują się w konflikty, które tak naprawdę niczego nie dotyczą, a ich marzenia o materializmie nie interesują nas w ogóle. Przeprowadzilibyśmy eksterminację ludzkości, gdyby mogło to tylko zakończyć całą tę nudę. Podejrzewam, że nie możesz wszystkich szczerze nienawidzić na ziemi, chyba że jakaś część Ciebie chce poczynić starania by uczynić ten świat lepszym.

Ævangelist3O.: Debemur Morti Productions – na moje oko zrobili dla Was świetną robotę, chociażby patrzeć na liczbę recenzji najnowszego materiału. Więc jak, jesteście zadowoleni ze współpracy z tym francuskim labelem?

M.: Debemur Morti Productions gdzieś zawsze było w pobliżu przez cały ten czas, wydali sporo albumów, których znaczenie wychodzi poza gatunek, a raczej jest ważne dla muzyki jako całości. Nasz alians jest przypieczętowaniem naszego wspólnego pielgrzymowania do wrót Otchłani.

O.: Widziałem też, że graliście kilka koncertów w USA – cholernie chciałbym zobaczyć Was na żywo. Tak w ogóle to często koncertujecie? Wasza muzyka nie jest chyba wybitnie łatwa do słuchania na żywo, wymaga odpowiedniej atmosfery…

M.: Doświadczenie Ævangelist na żywo to nie jest coś, co funkcjonuje jako muzyczny występ, a raczej jako niedefiniowalne zjawisko pozostające szczerym do natury samej muzyki. W kwietniu zagramy w Colorado, w maju zagramy w Kanadzie z naszymi przyjaciółmi z Mitochondrion. Poza tym sprawdzamy, czy da się przybyć do Europy w 2015 roku, gdzie dołączą do nas bardzo znani muzycy. Ale o tym poinformujemy wkrótce.

O.: Wypuszczacie nowe materiały całkiem regularnie, praktycznie od powstania Ævangelist co roku ukazuje się coś nowego. Mam nadzieję, że 2014 nie będzie się pod tym względem różnił? Możesz powiedzieć nam coś więcej na temat nadchodzącego materiału?

ÆvangelistM.: 2014 rok będzie stał pod znakiem największej ilości naszych wydawnictw, wszystkie nasze projekty zostaną ogłoszone w sekretnej ciszy, ale już teraz mogę Ci powiedzieć, iż trzecia płyta Ævangelist będzie dostępna w tym roku, wraz z naszym porozumieniem z Otchłanią.

O.: Czyli trzeba czekać. OK, to już koniec wywiadu, mam nadzieję, że nie zanudziłem Cię. Na zakończenie będzie więc łatwo – powiedz nam proszę, jaki krążek kupiłeś sobie jako pierwszy w życiu? No i jeśli chcesz coś jeszcze dodać, śmiało.

M.: Pierwsza płyta jaką kiedykolwiek posiadałem to „ Петя и волк” Prokofiewa. Dzięki za pytania i do zobaczenia.

Autor

11342 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

  • „Przeprowadzilibyśmy eksterminację ludzkości, gdyby mogło to tylko zakończyć całą tę nudę.” W sensie pozabijaliby własne matki, ojców, kumpli, słuchaczy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *