Wydawca: Under the Sign of Garazel Productions / Ancient Dead productions

Zacznę od tego, że okładka tego wydawnictwa jest po prostu wspaniała. Diabelski klimat już na dzień dobry – czy raczej dobry wieczór, bowiem mnie tego splitu najlepiej słucha się wieczorem.

I na siłowni, ale to tak na marginesie. Przejdźmy do konkretów – nowego wydawnictwa dzielonego przez śląsko – krakowski Witchfuck oraz polsko – szwedzką Truciznę. Pierwsze trzy numery dostarcza właśnie Witchfuck. Ich muzyka przeszła trochę metamorfozę w porównaniu do wcześniejszych materiałów. Dziś mniej już punk/thrashowego brudu a grupa przeszła na pozycje raczej stricte black metalowe. Nie stroniąc przy tym od wyczuwalnej melodii, przez co mam nieodparte skojarzenia ze sceną późniejszych lat dziewięćdziesiątych – wałkując dwa autorskie numery cały czas z tyłu głowy pobrzmiewa mi nazwa Besatt (z dwóch pierwszych, bardzo dobrych albumów). Nie powiedziałbym, że to muzyka jeden do jednego, ale cały czas czuję ten charakterystyczny vibe… Może to kwestia Bytomia – trudno jednoznacznie stwierdzić. W każdym razie ta część splitu wchodzi bardzo dobrze – a jeszcze mamy cover Mayhem „Pure Fucking Armageddon”, gdzie gościnnie udzielił się sam pan Messiah, onegdaj wokalista Norwegów. Sam cover bardzo dobry – no i trochę jednak ciekawostka dla podziemniaków.

Druga część należy do Trucizny. Muzyka tego duetu też nie stoi w miejscu – śledząc ich materiały odnoszę wrażenie, że mocno się radykalizuje. Nie jest to drastyczna zmiana stylistyczna, raczej przesuwanie granicy ekstremum w tej black metalowej niszy. To co słychać w muzyce Trucizny obecnie ma w sobie cholernie dużo z war metalu, szczególnie że nie stronią od bestialskich slide’ów. Z drugiej strony – charakterystyczny wokal JRMR to jest kurwa jakaś enta gęstość diabelskiego  opętania. Wypada to wspaniale i nadaje muzyce autentycznej mocy, a równocześnie stanowi dobry punkt urozmaicający całość. Podobnie jak klawisze, lekko schowane, ale nadające oldschoolowego klimatu pod koniec „Birth of Demon”. Na dokładkę dostajemy cover Von „Satanic Blood”. I cóż – wypada naprawdę nieźle, znów między innymi dzięki wokalom Joanny.

Cóż więc więcej powiedzieć – obydwie grupy zamieściły chyba tutaj swoje najlepsze jak dotąd utwory (nie ujmując niczego poprzednim wydawnictwom). Zasłuchuję się w tym splicie często, szczególnie że czas trwania idealny. No prawie – mógłby być dosłownie dziesięć sekund dłuższy. Ale to już szczegół – kupcie, zanim zniknie.

https://ancientdead.com/index.php

https://www.utsogp.pl

https://trucizna.bandcamp.com/music

https://www.facebook.com/profile.php?id=61585983576976

Oracle
19337 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

Skomentuj