Wydawca: Hells Headbangers Records

Australia. Kangury. AC/DC. Aborygeni. I jedna z najbardziej obskurnych podziemnych scen metalowych. Dziś jeden z jej reprezentantów przybył zwymiotować diabelską trucizną prosto na moją wycieraczkę.

Vomitor to kapela rzekłbym po przejściach. Ale szczęśliwie zreformowana przypuściła kolejny atak na nasze delikatne poczucie smaku i harmonii, czyli to co w metalu tak niezbędne… a gówno prawda. Ci kolesie czują, „wht metal really means!”, jak to śpiewa Ciemnytron. I na „Devils Poison” trio z Australii to pokazuje. Ich muzyka jest totalnym zaprzeczeniem wszelkim trendom i modom. No bo czy wczesny Sodom był kiedyś modny? Ile osób tak naprawdę zachwyca się brzmieniem „Show No Mercy”? A dziady z wczesnego Mercyful Fate? Phi. Właśnie – a Vomitor na swoim drugim pełnym krążku czci ich, hołubi i adoruje. Pisze poematy kiepskiemu brzmieniu, wyznaje miłość prymitywnemu imidżowi, afiszuje się z niedociągnięciami. Ba. Nawet nakłada pogłos na wokal. Jakież to jest passe. Ale jednak, mimo wszelkim mądrym głowom wieszczącym w kolorowych periodykach schyłek „retro metalu” ktoś te płyty kupuje, ewentualnie zasysa, ktoś je wydaje, a jeszcze ktoś inny chodzi na ich koncerty. Często jedna osoba robi wszelkie te czynności. Zwie się je wówczas maniakami. Bo tylko dla takich odchyłów Vomitor nagrał „Devils Poison”. I dla Diabła ma się rozumieć.

Nie będę Was na siłę zachęcał do kupowania krążka Vomitor. Kto będzie chciał kupić i tak to zrobi i pewnie nawet nie będzie wiedział, że w jakimś zafajdanym webzinie ukazała się recenzja „Devils Poison”. Po prostu Metal.

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

1. Crimson Tide
2. Flesh for Satan
3. Saga of the Rage
4. Caligvla
5. Devils Poison
6. Midnight Madness
7. Beast of Sodom
8. Neutron Hammer
Oracle
19334 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

Skomentuj