Wydawca: Ván Records
Co może wyjść od muzyków, którzy maczali swe paluchy w takich aktach jak Midnight, Vindicator, Cauldron czy Toxic Holocaust? No raczej nie symfoniczny wampiryczny metal.
Ci, którzy powiedzieli do ekranu „speed metal” mogą sobie natomiast pogratulować – zaiste, ten nowy twór z Clevland działający pod nazwą Vanik łupie sobie heavy/speed metal. Jakoś tak się złożyło, że panowie się zgadali i stworzyli dziesięć kawałków, które z grubsza można właśnie opisać jako speed metal i które z grubsza są wypadkową inspiracji lub doświadczeń wyniesionych ze wspomnianych kapel. „Vanik” to porządny materiał, gdzie kawałki wpadają w ucho od razu i są napisane w taki sposób, że w zasadzie można je zapamiętać z miejsca. Takie strzały jak „One More Dose”, „Blood Sucking Lust” czy „Island of Lost Souls” to istne petardy, lądujące jak pięść w skórzanej, wyćwiekowanej rękawiczce bez palców na nosie słuchacza. Z tym, że gdy słucham wszystkich numerów jeden za drugim to jest spoko, ale jak wyłączam płytę to za skurwysyna nie mogę sobie przypomnieć żadnego motywu – czyli album ma trochę pozorowaną siłę uderzeniową, hehe. Tak to sobie określam krążki, które jakimś dziwnym trafem są fajne w czasie odsłuchu, a po odsłuchu nie pamiętam w sumie z nich nic. Nie chcę przez to powiedzieć, że Vanik nagrał kiepski debiut czy coś w tym stylu – niech mnie pan bóg w niebiosach broni od takiego postawienia sprawy. To fajna płyta, tylko brakuje w niej iskierki, która rozpali mą miłość do tych dźwięków. Taki Heretic robi to jednym riffem na przykład. No ale nic. Poczekamy co z tego Vanik wyrośnie.
A wszystkich tych, którzy chcieliby jednak sprawdzić „Vanik” – śmiało, bo myślę, że zapewni Wam on pół godziny dobrej, speed metalowej jazdy.
Ocena: 7/10
Tracklist:
| 1. | Deadly Pleasures | ||
| 2. | Fire Again! | ||
| 3. | One More Dose | ||
| 4. | The Blackest Eyes | ||
| 5. | Blood Sucking Lust | ||
| 6. | Dr. Speed | ||
| 7. | Midnight Ghoul | ||
| 8. | Eat You Alive | ||
| 9. | Island of Lost Souls |




