Wydawca: Godz ov War Productions

Pamiętam, że debiutancki materiał Trupa zjebałem strasznie, nawet Sasin tak wyborów nie zjebał, jak ja zjebałem ten minialbum. I myślałem, że to tyle jeśli chodzi o moją przygodę z Trupem. A tu chłopaki do mnie napisali czy nie chcę zmierzyć się z ich nowym materiałem, bo może tym razem mi siądzie.

Myślę sobie, no kurwa, a czemu miałby siąść tym razem. Ale odpalam proszę ja Was „Ke”, czyli debiutancki album stołecznego Trupa. I tak sobie myślę – kurwa, ktoś je faktycznie podmienił, jak w jakimś jebanym Smoleńsku. Pierwszy materiał kapeli, zatytułowany „Szmula” charakteryzował się jak dla mnie całkowitą kakofonią, do tego podaną w parszywym brzmieniu, które dodatkowo wszystko psuło. Teraz jest lepiej, zarówno pod względem muzycznym jak i brzmieniowym. Co prawda nadal się zastanawiam, co Trup chce przekazać tworząc muzykę na przecięciu black metalu, grindu, noise’a i sludge’u. Ale teraz przynajmniej słyszę strukturę tych utworów – połamaną, chaotyczną, ale jednak ją słychać. Nareszcie mogę Wam napisać, że są utwory, w których Trup brzmi jak rasowy gridnowy zespół (na przykład otwierający całość „15”), albo że są też takie, w których prym wiedzie brutalna niemal war metalowa kanonada (na przykład w „20”) lub że w większości to istny konglomerat stylów. Co najważniejsze i co jeszcze raz podkreślę – nareszcie to słychać. Co ciekawe, ten nowy materiał Trupa jest całkiem w porządku. Może nie zakochałem się w tej muzyce na zabój, ale słuchając „Ke” słyszę cholerny progres i mogę mieć tylko jedną radę, szczególnie dla tych, którzy podobnie jak ja chcieli Warszawiaków skreślić – dajcie im szansę, bowiem jest to zaskakująco niezła płyta.

Choć zrozumiem, jeśli położycie na nich laskę, wszak na scenie mamy tyle niezłych kapel, że sprawdzanie każdej miernej grupy czy aby się u nich coś zmieniło na lepsze może nie mieć zawsze sensu. Jak starałem się dowieść – w tym przypadku akurat wszystko poszło ku dobremu.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. 15
2. 16
3. 17
4. 18
5. 19
6. 20
7. 21
8. 22
9. 23
10. 24
11. 25
12. 26
13. 27
14. 28
Oracle
19426 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

Skomentuj