Wydawca: Blood Harvest Records
Jak to czasem błędnie nadana etykieta może skrzywdzić zespół. Na przykład taki Transcendence – dostaję informację, że grają sobie death/thrash metal. No to fajnie, jak tysiące innych kapel. A jak już włączasz to się przekonujesz, że sprawa wcale nie jest taka prosta.
Bo z Amerykanami na „Towards Obscurity Beyonds” jest tak, że ten death/thrash to tylko wierzchołek góry lodowej. Pod powierzchnią skryte są różne inne inspiracje, nie do końca może nawet wywodzące się wprost z gatunku death/thrash. Przede wszystkim w uszy rzuca się charakterystyczna skandynawska produkcja tej płyty. Gdzieś tam pobrzmiewają echa wczesnych płyty At the Gates czy Edge of Sanity, może też Necrophobic, są też z kolei momenty że Transcendence jakby zapatrzyło się na grecką scenę black metalową, albo na Dissection. Więc jeśli ktoś liczy na napierdalanko w stylu Slayer czy Dark Angel to się może srogo przeliczyć. Kapela nieźle miesza te wszystkie wpływy i wydaje mi się, że jednak po thrash metal sięga najrzadziej. Natomiast pomimo mnogości wpływów „Towards Obscurity Beyonds” jest krążkiem zwartym, w którym słychać od początku do końca zamysł, spójny koncept – innymi słowy, każdy numer brzmi jak część całości. To moim zdaniem plus tego albumu. Z drugiej strony, wałkuję sobie ten debiut już sporo czasu i nie mogę wyjść poza stwierdzenie „no fajnie grają”. Jakoś tak brak mi tutaj jeszcze czegoś, co sprawi, że polubimy się z Transcendence mocniej. Ale może jeśli nie przy tej płycie, to przy kolejnej?
Pomimo tego polecam odpalić sobie tę płytę, bo możecie na niej znaleźć pewne cechy, które przemówią do Was mocniej niż do mnie. Póki co – jest w porządku.
Ocena: 7/10
Tracklist:




