No i mają Białorusini pecha. Nie, ja nie o Aleksandrze. Ja o tym, że wysłali chyba swoje nowe dzieło nie do tego recenzenta, co trzeba. A co grają? Mathcore.
Są różne rodzaje hałasów w metalu i akurat ten jest daleko w tyle, jeśli chodzi o mój prywatny ranking ulubionych gatunków. A The Hysteria akurat umyślała sobie, że będzie się realizować grając mathcore’a. Na „Paradigm Of The Faith”składa się więc krocie połamanych dźwięków. Raz zapierdalają, jakby ich ktoś gonił, raz zawieszają się w czasie i przestrzeni i sobie brzdękają, sprzężają, łomoczą, klekoczą, krzyczą, wrzeszczą, growlują, nucą, puszczają sample kołysanki, jazzują, klangują, blastują i robią instrumentami mo innych czynności na nazwanie których moje ubogie słownictwo nie starcza. Ale wiecie co? Kurwa, nie podoba mi się ta muzyka, to po prostu nie moja szufladka. Powiem więcej – ta muzyka działa mi na nerwy przy dłuższym odsłuchu. A wytrzymałem trzy odsłuchy, hehe. Nie przeczę, chłopaki z The Hysteria mają warsztat opanowany, że tylko pozazdrościć – naprawdę! Ale pożytkują go na muzykę, która mnie nie rusza. Denerwuje wręcz. Wzdrygam się zawsze, gdy wiem, że dane promo zawiera mathcore’a i jego pochodne. Tym razem nie wiedziałem nawet cóż to za kapela się do mnie odzywa. Teraz już wiem. „Paradigm Of The Faith” spodobać się może jedynie tym, którzy słuchają takich wynalzaków. Ja z nimi obcuję jedynie z recenzenckiego musu.
Nie siląc się na obiektywizm napiszę, iż na moje standardy temu krążkowi należy się taka ocena jak niżej. Podkreślam – zgodnie z moim gustem. Ktoś inny może ujrzy w The Hysteria odkrycie na miarę odtwarzacza mp3, ale nie będę nim ja.
Ocena: 4/10
Tracklist:
1. The Messenger
2. Algiophobia
3. The End Of The Road To Golgotha pt. I
4. 9 (Nine))
5. Aurora Missiles
6. A Small Interlude Number 5
7. Paradigm Of The Faith



