Wydawca: Earache Records
Dżizas, jakiej to nazwy ludzie nie wymyślą dla swojej kapeli – Chłopiec Utonie. Co to ma być w ogóle? Choć z drugiej strony znam głupsze, a jakbym się jeszcze postarał to sami bym i jakąś podobnie mądrą wymyślił.
Rzeczony The Boy Will Drown wydał właśnie krążek zatytułowany „Fetish” i od razu powiem, że mnie ich granie nie podnieca ani trochę. Z drugiej strony widziałem dziś kobietę, która na nogach miała owłosienie bujniejsze niż moje (co nie przeszkadzało jej nosić spódnicy w kolanko), więc z jakimkolwiek podnieceniem ogólnie może być dziś problem. Ale tym gorzej dla The Boy Will Drown. Podopieczni Earache Records grają wielce skomplikowaną mieszankę brutalnego death metalu a’la Origin z math corem podchodzącym pod Antigama czy Dillinger Escape Plan. Od cholery w ich muzyce zmian tempa, przejść, dysharmonii, dziwnych przyspieszeń i niespodziewanych melodyjnych zwolnień, za to ani grama logiki. Wiem, że to już taki urok tej całej połamanej konwencji, ale sorry Winetou – ja tego nie kupuję. Dla mnie muzyka musi mieć jakiś punkt zaczepienia, jeśli nie w postaci jakiejkolwiek melodii, to w innym czynniku, a mianowicie w klimacie, feelingu, czy jak tam inaczej chcielibyście nazwać „to coś”. U The Boy Will Drown nie znajduję niczego takiego. Oczywiście nie sposób odmówić im niebanalnych umiejętności instrumentalnych, zwłaszcza jeśli chodzi o perkusistę, bo ten przechodzi samego siebie, jednak ani trochę nie rekompensuje to braku jakiejkolwiek przyjemności płynącej z odsłuchiwania „Fetish”.
Zdaję sobie sprawę, że The Boy Will Drown kieruje swój krążek do jednego konkretnego odbiorcy i to na pewno nie jestem ja. Fakt, iż w swojej klasie nie są źli, ale dla mnie „Fetish” mieści się ledwie w połowie skali.
Ocena: 5/10



