Wydawca: La Caverna Records
Jak wiadomo z Kolumbii dobrych black metalowych kapel to wielu nie ma, niemniej jednak zawsze z zainteresowaniem sięgam po nowe wynalazki z tego kraju. Jakiś czas temu wpadła do mnie promóweczka Siete Lagunas i pewnie nie możecie spać w nocy, zastanawiając się, co o tej muzyce myślę.
A myślę sobie że jestem strasznie cierpliwy i dobry chłopak, bo odbyłem wiele sesji z „I & II” w celu odkrycia czegoś, co przykuje moją uwagę do tych black metalowców z Bogoty. No i niestety – moje starania spełzły na niczym. Ten krążek to kompilacja dwóch demówek zespołu, na których mamy totalnie surowy black metal, z najgłębszej piwnicy, balansujący gdzieś między klasyką, a depresją. I w zasadzie mamy tu wszystko, co powoduje że black metal jest wyszydzany jako muzyka – rozwrzeszczane wokale, raz komiczne, raz żenujące. Mamy fatalną produkcję. Wreszcie mamy niemoc kompozycyjną. Nie żeby coś, ale pewnie po dużej bani z Pathologistem albo z Efem założylibyśmy podobny zespół, nazwali go dajmy na to Satanic Satanists, czuję że wypadlibyśmy podobnie. Sporo tutaj na przykład wolnych partii które brzmią jakby sobie chłopaki dopiero ćwiczyli i akurat przypadkiem się nagrało. W sumie – z szybkimi podobnie. Ja podziękuję za taki black metal.
No ogólnie to szkoda Waszego i mojego czasu na tę kompilację, choć raczej nie przewiduję też, że właśnie zawróciłem Was z poczty, no bo nie oszukujmy się – słyszeliście kiedyś o Siete Lagunas?
Ocena: 3/10
Tracklist:




