Wydawca: Cyclone Empire Records
Tym razem pastwić mi się przyszło nad Francuską ekipą o nazwie Sideblast a konkretniej sprawę ujmując nad ich nowym, drugim z kolei wydawnictwem, zatytułowanym „Cocoon”.
Debiutu nie słyszałem i raczej już nie posłucham, bo ostatni długograj mnie nie zachwycił. Mało tego, wręcz mogę napisać, że nie podoba mi się taki sposób przemieszania Death Metalu i Hardcora plus elektroniki, która pojawia się od czasu do czasu w postaci piszczących sobie w tle klawiszy. Co ciekawe, w internecie ekipa ta donosi, że stylem muzycznym, który wykonują jest Death/Black/Thrash Metal. No kurwa chyba głuchy nie jestem, ale nie mogę w tych dźwiękach usłyszeć ani Black ani Thrash. Chyba, że Francuzi uważają, że te śmieszne klawisze i trochę bardziej rockowe melodyjki się liczą. To jest jedna z tych płyt podczas słuchania, których mam wrażeni, że członkowie zespołu nie są w stanie się dogadać w sprawie stylistyki, w której chcą, aby zespół się obracał, przez co całość płyty jest… jak by to najbardziej merytorycznie ująć… rozjebana. Są fajniejsze momenty z fajnymi wokalnymi partiami czy wpadające w ucho gitarowe riffy okraszone miejscami całkiem ciekawymi partiami perkusji, niemniej całość jest dość plastikowa i jakaś mało autentyczna. Nieraz lubię posłuchać jakiś eksperymentów, ale ta płyta jest mniej niż przeciętna, nawet jeden kawałek nie utkwił mi w pamięci i w zasadzie nie ma się więcej, nad czym rozwodzić.
Mają chłopaki potencjał, ale dobrze by było gdyby wybrali jedną drogę a nie szli kilkoma i to w dodatku w innych kierunkach.
Ocena: 4/10
Tracklist:
- Cocoon
- Barbarians
- The Shape
- Discordant Symphony
- Demogod6.Signs
- Dirge8.The Fall
- Insomnia
- Ashes
- My Perverse Disguise




