Wydawca: Hammerheart Records

Przez długi czas szwedzki Sarcasm mylił mi się ze szwedzkim Sarcazm. Tych drugich poznałem dzięki przeróbce „Motorbreath” na trybucie dla Metalliki. Tych pierwszych znałem raczej z przewijania się przez różne ziny. Do niedawna zresztą myślałem, że to ta sama kapela.

No taka ze mnie gapa. Ale jak zacząłem szperać, okazało się że nie mogłem się bardziej mylić. Sarcasm, którym dziś się zajmiemy przybywa do nas z miasta Uppsala. Aktywny jest od początku lat dziewięćdziesiątych, w pierwszej połowie wydał kilka demówek a następnie zniknął na około dwadzieścia lat.

A potem powrócił i to raczej na pełnej kurwie, bo „Mourninghoul” to już ich piąta pełnowymiarowa płyta na przestrzeni ostatnich kilku lat. Nie znam wcześniejszych wydawnictw, jednak jeśli są tak dobre jak opisywana właśnie przeze mnie – to jest na czym ucho zawiesić. Szwedzi poruszają się bowiem w death metalowym kanonie, z niedużą, ale wyczuwalną domieszką melodii, ale też atmosferycznego doom metalu czy też black metalu. Tworzy to dość ciekawy konglomerat dźwięków, z jakich słynęła Szwecja w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy to na popularności zyskiwały takie kapele jak In Flames, Edge of Sanity ale też Dissection czy Necrophobic. Sam nie jestem jakimś mega fanem wymienionych tutaj zespołów, jedne lubię zdecydowanie bardziej (Dissection), drugie mniej (reszta). Ale z „Mourninghoul” się polubiłem.

Sarcasm przede wszystkim wydaje się nieco brutalniejsze od wymienionych zespołów, jednak w każdej z ich kompozycji możecie wyczuć wpływy wspomnianych kapel. Podopieczni Hammerheart Records  sięgają również między innymi po takie środki jak damski wokal (o ile pamiętam to tylko raz i to w całkiem znośny sposób) czy klawiszy (patrz poprzednie wtrącenie). Muzyka na tym zyskuje, a słuchacz się nie nudzi. No i przecież wiadomo, że jeśli Sarcasm pokusiłby się o jakiś chujowy zlepek tych wszystkich stylów, od razu bym im to wytknął.

Stąd też moja konstatacja, że „Mourninghoul” to całkiem udana płyta. Myślę, że może ona trafić do osób, którym w sercu przygrywa w dalszym ciągu death metal jak dajmy na to dwadzieścia osiem lat temu w Gothenborgu.

Oracle
19479 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Ageless Gateway „Corruptor of Stars”Recenzje

Ageless Gateway „Corruptor of Stars”

OracleOracle5 listopada 2026
Wingless „Vision Beyond Form”Recenzje

Wingless „Vision Beyond Form”

OracleOracle4 listopada 2026
Taufpatin „Les Malfaisances de la Taufpatin”Recenzje

Taufpatin „Les Malfaisances de la Taufpatin”

OracleOracle3 listopada 2026

Skomentuj