Skip to main content

Wydawca: Noise Records

Zasadniczo nie lubię dwóch rzeczy w metalu. Kompilacji i ponownego nagrywania starych numerów. I wtedy wjeżdża nam wznowienie „The First Ten Years of Piracy” od Running Wild.

No i wszystkie moje lubienia i nielubienia idą w pizdu, bo jak nie cieszyć się podczas słuchania tych killerów? Jeśli nie pamiętacie historii powstania tej płyty – jest ona banalnie prosta. Po zakończonej trasie w 1991 roku Running Wild weszło do studia, by w nowym składzie nagrać kawałki z trzech pierwszych płyt. No i super, bo właśnie dwie pierwsze płyty Niemców są moimi ulubionymi. Nie widzę większego sensu w poprawianiu numerów z tych majstersztyków, ale skłamałbym mówiąc że wersje z tego albumu są chujowe. Przeciwnie – są doskonałe, odrobinę przearanżowane, no i brzmią inaczej. Czy lepiej? No inaczej po prostu. To jest Running Wild. Ich się uwielbia albo nie. Ja uwielbiam, w każdym razie z tych pierwszych lat. Choć te nowe płyty też nie są złe. Wracając jednak do „The First Ten Years of Piracy” – jeśli nie macie tej płyty w swoich zbiorach, teraz dzięki reedycji jest doskonała okazja, żeby wypełnić tę lukę. Nie namawiam ze wszystkich sił, bo jak ktoś nie lubi Running Wild to nie przekona go moje pisanie. A jak ktoś lubi Running Wild to kupi ten krążek tak czy siak. Płytka wydana jest w digipacku, w środku mamy jeszcze foty kapeli z tamtych lat, więc cieszy również i oko.

I to tyle, moi drodzy. Running Wild – i wszystko jasne. Dla mnie, mimo malkontenctwa, bardzo fajne wydawnictwo.

Oracle
17157 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj