Wydawca: Bestial Invasion Records
Któregoś dnia siądę i policzę, ile rocznie recenzujemy albumów, na których udziela się Rogga Johansson. Tego nie przeoczę na pewno, bo wydawnictwo sygnowane jest po prostu jego imieniem i nazwiskiem, więc będzie z górki.
Oczywiście jak możecie się domyślać, jest to kolejny album z death metalem. Generalnie też jestem zdziwiony, bo na dzień powstania tej recenzji, to jest dziewiętnastego sierpnia roku bękarciego, krążek ten nie figuruje w rozpisce Metal Archives, jak też żaden z numerów nie hula po internecie. Da się? Da się. A wracając do meritum – death metal moi mili. Szwedzki death metal głównie, taki który nie przeszkadza Wam absolutnie w niczym, ale też nie porywa wybitnie. Rogga nie stroni tu od melodii – „The Treaty”, który właśnie w tym momencie leci w głośnikach, spokojnie mógłby się znaleźć na którejś z wczesnych płyt Edge of Sanity albo At The Gates. Oczywiście przyporządkujecie tu również masę innych kapel, ot choćby Desultory czy Entombed… Ale to zwykle tak wygląda w przypadku Roggi Johanssona – i jedni to kupują, inni nie. Ja jestem z tych, którzy przede wszystkim podziwia go za samozaparcie i pokłady czasu. Muzycznie oczywiście też, choć cały czas w związku z olbrzymią ilością wydawnictw, jawi mi się on jako porządny wyrobnik. Gdy kiedyś go zabraknie, scena death metalowa będzie uboższa pewnie o kilkadziesiąt albumów rocznie.
Ale niech chłopina żyje i rzeźbi ten metal śmierci, szczególnie że wychodzi mu to spoko. W przypadku „As Garpe Beckons” na uwagę zasługuje jeszcze fantastyczna okładka Saschy Brechta. Jedna z fajniejszych, jakie ostatnio widziałem. A zmierzając do konkluzji – niniejszy krążek to fajny death metal z bardziej melodyjnym (choć bez przesady) odcieniem. Na kilka odsłuchów lub do odtwarzania w tle – wchodzi bezproblemowo.
https://www.facebook.com/roggaofficial
https://www.facebook.com/profile.php?id=100063481655638





