zorormr

 

Wydawca: Via Nocturna

Moloch odpowiedzialny za naszego dzisiejszego bohatera, męczył przysłowiową bułę o recenzję systematycznie i z chirurgiczną wręcz dokładnością. Wiercił mi palcem w pępku, aż w końcu się dowiercił. Recenzja trzeciego albumu Zorormr stała się faktem.

Materiał ten ma wszystko to, co potrzebne jest do tego by stać się hitem*. Dobrze skonstruowane kompozycje. Starannie wyreżyserowane, pozbawione niszczącej zaplanowanego z góry efektu, spontaniczności. Doskonałe wyważenie między agresywnymi blackowymi riffami, a melodią, która jednak nie zabiera mocy ciemniejszej stronie tego materiału. Zorormr balansuje więc na suchej granicy, od czasu do czasu przekracza ją mocząc symboliczną, muzyczną stopę to w jednym, to w drugim black metalowym strumieniu (to prawie jak transgresja, nie?) Klimat tworzy tutaj przy pomocy poteżnego brzmienia (o którym za chwilę) i podstawowego instrumentarium. Tak naprawdę niewielki jest udział klawiszowym plam, co wskazuje na to, że Moloch, któremu bliższy był wcześniej ambient, przeszedł już całkowicie na czarną stronę. Materiał ten ma też chodliwy temat liryczny, wszak gnostycyzm, odrzucanie dogmatów i generalnie antyreligijność, to samonawożąca się gleba. Nic tylko siać. A, zaplątał się też motyw Cthulhu. „Corpvs Hermeticvm” ma też w sobie wyczuwalne piętno egocentryzmu głównodowadzącego Zorormr. A bez tego przecież nie byłoby wielkich dzieł, prawda?. Nie mógł się ten materiał obyć też bez gości. Skoro można to czemu nie zaprosić? Materiał ten w końcu to wspomniane przeze mnie brzmienie. Dopieszczone, poteżne i seleketywne. Kruszy, rzekłbym. ściany działowe. Aż chce się to sprawdzić, umilając przy tym życie najbliższym sąsiadom. A co tam, tym w drugim bloku też. Ten materiał naprawdę ma wszystko co potrzebne, żeby stać się hitem, poza jednym drobnym szczegółem. Jest dla mnie kompletnie pozbawiony autentyczności i ludzkiego pierwiastka. Słucham i mam wrażenie, jakby zrobił go robot. Przykro mi, wychodzę.

Pierwszy materiał Zorormr mi podszedł, drugi jak mnie pamięć też. Trzeci ni chuj.

*dla pewnej wąskiej, ładnie uczesanej grupy studentów

Ocena: 6/10

Tracklist:

01.I Am Legend
02.Against All Heresies
03.In the Mouth of Madness
04.Nyarlathotep
05.Twilight of the Idols
06.Corpus Hermeticum
07.The Seventh Sermon to the Dead
08.Worship Me…
09.This I Command!