zcern

 

Wydawca: Witches Sabbath Records

Dwie kapele, które łączyły osoba częstego gościa na łamach Kejosa – Weneda. Oczyma wyobraźni widzę teraz  grupę czytelników odpuszczających sobie dalsze czytanie z różnych tak naprawdę powodów. Zostaje ta część, która lubi, toleruje, lub po prostu nie ma pojęcia z kim ma do czynienia. Zapraszam więc do pieczary.

Oba bandy poza osobą Weneda łączy też podejście do black metalu. Zresztą, kto kojarzy projekty w których bierze on zwykle udział wie doskonale o czym piszę (zastanawiam się ile razy już użyłem tego sformułowania). Jest prosto, czasem aż za bardzo mi zgrzyta. Ma to jednak swój klimat, oczywiście, jeśli taki black metal lubicie. Ja do tej grupy należę, co oczywiście nie oznacza, że na pewne rzeczy oko przymknę. Split z którym mam do czynienia to w zasadzie dwa kawałki, więc i długo rozwodził się nie będę. Zcerneboh stawia na riff prosty, wręcz nawet i prostacki, ale moim zdaniem klimat robi tutaj klawiszowa plama ze szczególnym uwzględnieniem drugiej części utworu. Nie za bardzo wiem co z nim zrobić. Czasem łapię się na tym, że wciąga mnie ten prosty w swojej wymowie kawałek. Kiedy indziej – trochę męczy. Duch Czerni z kolei stawia na bardziej, hmmm, melancholijnie podejście do black metalu. Nie do końca chodzi nawet o to, że jego szkielet oparty jest na prostym, balladowym riffie, wolny tempie, czy schowanym jakby „z tyłu”, aczkolwiek wciąż głośno artykułującym, wokalu.  Gdzieś tam w tle przebija jeszcze klawisz (albo mam słuchowe zwidy). I to całość tworzy ten mityczny i wyśmiewany często „klimat”. Przynajmniej w moim odczuciu.

Chwilę myślałem, czy oceniać poszczególne kawałki. W końcu decyzja – ocena za całość, ale przyznaję, że bardziej przemówił do mnie Duch Czerni. I jak jednak mówię, materiał naprawdę jedynie dla maniaków i kolekcjonerów wszystkiego co czarne, proste i obskurne. A, split wydany na kasecie (limit – 100)

Ocena: 6/10

Tracklist:

01.Zcerneboh – Demony Wilczego Jestestwa (2014)
02.Duch Czerni – Aura Melancholii Posępna