Kontakt: Veles Court
Okładka „Modlitwy do słońca” mówiąc bardzo oględnie nie powala. Można oczywiście założyć, że nie musi mieć ona przełożenia na to co usłyszymy, bo (tylko) tym aspektem zespół interesował się najmniej. I wcale szukać przykładów na takie podejście daleko nie trzeba. Na pewno jednak nie tutaj.
Początki kapeli sięgają 93 roku. Większość z Was pewnie była dopiero w planach, albo zjadała gile swoje i kolegów. Za to, że po prawie 20 latach pomysł grania powrócił – szacunek. Za to w jaki sposób zostało to zrobione już niekoniecznie. 6 własnych (chociaż o tym za chwilę), utwór bonusowy i cover Paradise Lost z ostatniej „słuchalnej” płyty, czyli DT . I to właśnie między innymi ten zespół przebija mi się muzycznie w tych autorskich kawałkach . Czasem mniej, czasem bardziej, nachalnie. Nie on jedyny zresztą. Problem od strony muzycznej to nierówność. Zaczyna całkiem fajnie jadącym 'Burn!…”, by potem nagle w 2 utworze zwolnić, wpierdolić się na minę, rozszarpując siebie i przy okazji koncept na muzykę. Rozłazi się wszystko w nim niemiłosiernie. Tak wygląda to przez cała płytę. Raz średnio, raz gorzej. Fajnie, że mentalnie Panowie funkcjonują w latach 90 w tzw. gothic metalu. Wtedy to i nawet do słuchania było. Niestety wydaje mi się, że ta EP-ka została nagrana za szybko. Panowie się zeszli, skład jako taki wyklarował i na zasadzie takiego pozytywnego wkurwu i sentymentu za starymi czasami kawałki się „pisały same”. No właśnie, że nie. Swoje odcisnęło też na tym materiałe słabe brzmienie. Ale najgorzej wypada tutaj wokal, ten główny. Brzmi przede wszystkim jak Glaca. Tak ten od Sweet Noise. O ile pierwszy utwór jest jeszcze w tej materii jest do ogarnięcia, to to co robi w drugim brzmi jak zły sen nauczyciela muzyki. Potem podobnie jak muzycznie, jest różnie. Wokal jednak do poprawy. Popracowałbym też na „kotwiczeniu” go w muzyce, bo Wam się rozjeżdża. Cover Paradajsów mnie nie bierze, ale ja tylko oryginał. Wspomniałem, że wokal brzmi jak Glaca i Panowie chyba postanowili to wykorzystać. Utwór numer 6 (tytułowy) w zasadzie cały brzmi jak Sweet Noise z czasów co to z Peją, Anna M. Jopek i Edytą Górniak. Paradoksalnie nie jest taki zły.
Z tego co wyczytałem, zespół usilnie pracuje nad pełnowymiarowym debiutem. Mam nadzieje, że będzie zdecydowanie bardziej dopracowany niż „Modlitwa do słońca”. Na razie sporo tutaj przypadkowości.
Ocena: 4/10
Tracklist:
01. Burn! Burn! Burn! (Into flame of Your Love)
02. Angel of the Hidden Side of Lonely
03. Rozpostarł Perun burzę nad światem
04. One more hunded Cretature
05. Czarny koń Trzygłowa
06. Modlitwa do słońca
07. Once Solemn
08. Panta Rei





