svarta_sepultus_frontWydawca: A Sad Sadness Song

Powiem Wam, że jak od dość dawna żaden zespół black metalowy mnie nie zaskoczył, tak od jakiegoś czasu obcuję ze szwedzkim tworem o nazwie Svärta. I tu mamy miłą niespodziankę, bo duet ten sprokurował dobry, brudny black metal.

Sześć numerów znajdujących się na ich debiucie zatytułowanym „Sepultus” to z jednej strony nic nowego, a wręcz kurczowo trzymającego się tak naprawdę przyszłości. Brudne brzmienie i wyraźne inspiracje prawdziwie black metalowym okresem Darkthrone czy Mayhem lub z naszego podwórka na przykład Graveland. Do tego naprawdę udanie inkorporują elementy depresyjnego black metalu czy gdzieniegdzie pagan metalu, głównie dzięki użyciu charakterystycznego instrumentarium. Zapiaszczone brzmienie idealnie współgra z rozwrzeszczanym wokalem, wyrzygującym szybko kolejne wersy po szwedzku. Tak jest przez pierwsze dwa utwory, potem zespół wplata sporo zwolnień, będących zwiastunami bądź interludiami. Stąd też niech Was nie zdziwi, że te numery są dość długie, dochodzące i do dziesięciu minut. Ale naprawdę nieźle sobie to wykombinowali, również właśnie w tych wolnych utworach, gdzie w zasadzie wchodzimy na black/doom metalowe rejestry, lub czysto suicidal/depressive black metalowe, a czasem podlane trochę opętanym, a trochę paranoicznym klimatem – najważniejsze jednak, że „Sepultus” brzmi spójnie i niesie ze sobą sporą dawkę negatywnej energii.

Nowa twarz na black metalowej scenie ta Svärta, ale podejrzewam, że dość szybko się zadomowi w świadomości co poniektórych. Bo warto poznać „Sepultus”.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Bråddjupets kall  
2. Hädanfärdens sigill  
3. Gift  
4. Våndans högborg  
5. Förruttnelsens ljuva nektar  
6. Det sublima lidandet