Connect with us

Szukaj, a znajdziesz...

Chaos Vault

P-W

Raggradarh „Oris”

ragg

 Wydawca: BDP/Werewolf P.

Pewnie wydawca kasetowej wersji czwartego długograja Bułgara stracił już wszelką nadzieję na to, że przeczyta co tam myślę o tym materiale. Fakt, odleżał on swoje, ale zrobiłem to celowo, bo materiał ukazał się 3 lata temu, więc nowość to żadna. A parę zaległych, a  nowszych miałem. Chociaż dla prawdy historycznej dodam, że kaseta to kooperacja Black Death P. i Werewolf Promotions sprzed miesięcy pięciu.

Spójrzcie na okładkę. Czy daje Wam ona pewien asumpt w stronę zainteresowań głównodowodzącego Raggradarh? Czy są one zbieżne z Waszymi? Połowa sukcesu. Teraz muzyka. Ustalmy co następuje. Jeśli kochacie dajmy na to taki Amon Amarth i dalibyście się pokroić za możliwość zaplecenia warkoczyków na brodzie Hegga, to  nie wiem co w ogóle robicie na Kejosie. To nie jest – jak już się pewnie domyśliliście – strawny dla Was materiał. Raggradarh hołduje nie żadnemu tam melodyjnemu pitoleniu, tylko brudnemu, chamskiemu i prostemu black metalowi. 4 utwory składające się na te 49 minut materiały budują klimat naprawdę minimalnymi środkami. A mimo tego, wkręca mnie to. Chociaż świadom jestem masy niedoskonałości. Raggradarh swój pogański w przesłaniu black metal rzeźbi czasem nieco nieudolnie, może i te kompozycje za długie, ale ja to kupuję za szczerość. Ustalmy, że nie jest to materiał dla wszystkich. Zawęziłbym do dość wąskiej grupy, która tego typu muzykę wielbi ponad życie, a do tego mającej wyłączony radar nastawiony wyłącznie na pierwszą ligę czarnej sztuki. Biorą wszystko jak leci, wychodząc z założenia, że im więcej, tym lepiej. Raggradarh do ekstraklasy na poletku uproszczonego pagan metalu nie należy, ale ten materiał przede wszystkim doceniam za szczerość. Muzyka prosto z serca, że tak górnolotnie zabrzmię, nie kryjąca się za godzinami miksów i tonami efektów.

Raggradarh do tej pory był mi raczej nie znany, a przynajmniej sobie nie przypominam. Wszystkich wcześniejszych wydawnictw pewnie nie obskoczę, bo jest ich sporo, ale „Oris” zainteresował mnie na tyle, żeby sprawdzić długograje. Natomiast lojalnie ostrzegam, to jest naprawdę subiektywna ocena.

Ocena: 6,5/10

Tracklist:

01.The Old Sword
02.The Ruler
03.The Doomed Ones
04.The Dead Pride

Ef
Autor

3881 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chaosbook

Powiedzieli...

Polecamy jeszcze

Wywiady

Szczerze? Rozczarowałem się tym wywiadem. Debiutancki album Fadheit jest przednim materiałem. Postanowiłem więc, że zapytam co słychać u tych zwyroli. Jednak Selbstmord okazał się...

F-J

Wydawca: Putrid Cult Co to się porobiło! Morgul wydał album z gatunku DSBM! Jako mistrz cięcia się wzdłuż i wszerz w redakcji kwestią czasu...

K-O

Wydawca: Werewolf Promotion Jako, że na Ukrainę mam niedaleko naprawdę polubiłem ten kraj i gdyby nie jebany koronawirus, pewnie dziś siedziałbym sobie we Lwowie...

Wywiady

Debiutancki album naszego rodzimego Death Epoch narobił dość sporo hałasu na podwórku. Jako że Lord K i Morgul już powoli zapuścili korzenie w naszym...

Copyright © 2004 - 2020 Chaos Vault