Nocturna „Lucidity”

nocturnaO kurwa, to sobie trafili z promówką, no nie powiem. Ok, zjebmy szybko i zabierzmy się za coś konkretnego.

Mógłbym nie zjebać, ale – takiego piździelstwa już dawno nie słuchałem, więc nie odmówię sobie tej przyjemności. Jeszcze się nie skończył pierwszy numer a ja już jestem na poły znudzony, a na poły zniesmaczony. Symfoniczno – progresywne plumkanie, ze sztucznymi chórkami, syntezatorkami i słodziutkimi gitarkami. No i wokalem z dupci. Klei się to wszystko od lukru, co dziwne, bo jak patrzę na foty chłopaków to nie wyglądają na takich delikatnych. Może to nie oni, tylko wynajęci modele do sesji Notcurna (przyznajcie, tak oryginalna nazwa dawno się nam nie trafiła, prawda?). „Lucidity” to jedynie EPka, dla mnie to dobra wiadomość, bo drugie odsłuchanie spowodowało, że nie pragnę wracać do tej muzyki już nigdy więcej. Nic ciekawego tu nie znajdziecie, chyba że przypadkiem zaplątał się tu jakiś fan powerowo – progresywnego grania. Ja dziękuję, nie skorzystam.

Nuda i słodkości – w dwóch słowach można opisać niniejsze wydawnictwo Nocturna. Trzymajcie się z dala.

Ocena: 3/10

Tracklist:

01. Introduction

02. Lucidity

03. Revelations

04. Interlude

05. Gaining SOlace

06. Cast Assured

Autor

10666 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *