Wydawca: Zazen Sounds / Third Eye Temple
Krvna wydała w zeszłym roku album, który zebrał bardzo dobre recenzje i nie powiem – też mi się podobał. Muzyk, który stoi za tym zespołem, postanowił więc iść za ciosem i wypuścić EPkę. Zapewne ma nam umilić czas w oczekiwaniu na nowy krążek.
Zajmijmy się więc rzeczoną EPką, której tytuł brzmi „The Rhythmus of Death Eternal”. Dostajemy na niej trzy autorskie kawałki oraz dwa covery, czyli jeśli skończyliście edukację przynajmniej na poziomie starszaka, łatwo policzycie, że łącznie dostajemy pięć kompozycji.
Kawałki autorskie nie odstają stylistycznie od utworów z poprzedniego pełniaka. Australijczyk pokazuje w nich, że z łatwością potrafi osiągnąć balans między agresywną, jadowitą muzyką oraz bardziej melodyjnymi elementami. Nie polega on na tym, że obu stylów jest tu po równo. Zdecydowana przewaga pierwszej z tych dwóch szalek powoduje, że ta EPka wypada mimo wszystko bezkompromisowo, natomiast te stonowane, wolniejsze i zawierające większą dawkę melodii elementy dodają tym trzem kompozycjom smaczku.
Charczący, pewny siebie wokal pociąga za sobą resztę – wwiercające się w świadomość riffy i bębny brzmiące dostojnie, ale i wiedzące jak przypierdolić. „A God’s Work” jest utworem najbardziej ułożonym z tych autorskich kompozycji, podczas gdy pozostałe dwie prezentują zdecydowanie agresywniejszą twarz black metalu. Ale w każdej z nich wiele się dzieje – każda trwa ponad siedem minut, więc przestrzeni ku rozwijaniu skrzydeł jest w sam raz.
No i jeszcze dwa covery – mogę powiedzieć, że są dobre. Fajnie, że Krvna wzięła na warsztat Abigor, bo nie kojarzę, by był to zespół nagminnie przerabiany. W przeciwieństwie do Bathory – ale cover w wykonaniu Krvna wstydu nie przynosi.
Jeśli podobała się Wam poprzednia propozycja tego one man bandu, nie powinniście być zawiedzeniu. Bardzo dobra jest ta EPka i uważam, że spokojnie obroniłaby się samymi kawałkami autorskimi. No ale skoro mamy i covery, nie będę narzekał.
Ocena: 8/10





Po „trzem kompozycją” nastąpił koniec czytania.