Kehlvin / Fleshworld “To Deny Everything That’s Mundane” (split)

Fleshworld + Kehlvin - To Deny Everything That’s MundaneWydawca: Division Records / Unquiet Records / Grains of Sand Records / Dingleberry Records / Dullest Records

Ostatnio coraz częściej jestem atakowany Fleshworld. Otwieram lodówkę – Fleshworld. Stoję na balkonie z połówką Baczewskiego – Fleshworld. Wpieprzam schab – Fleshworld. No żeż kurwa mać, ileż można he he ? Na serio jednak. To dobrze, bo – bez smarowania – Fleshworld lubię (ale nie koniecznie na talerzu he he).

Tym razem krakusy postanowiły zagrać dwa kawałeczki u boku szwajcarskiego Kehlvin. I o ile właśnie Fleshworld jest mi dobrze znane, o tyle Szwajcarzy zupełnie nie. Wpierw o Polakach słów kilka. Dwa utwory nie wnoszące zupełnie nic nowego do twórczości zespołu, trzymają poziom i dalej bujają się gdzieś po granicach post metalowego grania. Do tego duża dawka rockowej energetyczności sprawia, że oblane doom metalowym ciężarem Fleshworld (“Moiré” to wisienka na torcie) słucha się jak zwykle wybornie i nie mniej emocjonalnie jak na splicie z  Viscera/// oraz Gazers. Oby tylko ta doskonałość nie stała się osią monotonii i zamkniętego klastra muzyki, w którego obrębie zespół będzie się stale poruszał. Tyle i aż tyle o Naszych. Co o Szwajcarach? To, że rano wpierdalają croissanty z whisky nie ulega wątpliwości he he… Już sam wokal zaskakuje, zaś muzyka to nieźle zaplanowane, matematyczne granie nastawione na kosmiczny efekt. Dobra, przesadziłem. Nie mniej Kehlvin nie jest spieszno do rozwiązywania sporów filozoficznych czy metafizycznych, tylko raczej do spokojnej eksploracji gatunku oscylującego w rejonach sludge oraz post (tytułowy “To Deny Everything That’s Mundane”) . Pod względem budowania klimatu (“Fistful of Coins”) Kehlvin wypada nieco bardziej żywiołowo niż  nasi krajanie. Ta konfrontacja oczywiście nie niszczy spójności całego splitu, raczej wskazuje dwie różne interpretacje tematu, w którym oba zespoły się poruszają. Nadmienić jeszcze tylko można, że całość zmasterował sam Magnus Lindberg z Cult of Luna co oczywiście dla wprawnego słuchacza lubującego się w bardzo dobrym brzmieniu będzie plusem.

Ogólnie kooperacja szwajcarsko-polska wypada pozytywnie. Czekam jednak z niecierpliwością na pełny materiał Fleshworld, który chyba nie może się wyrwać ze szponów zależności (czytaj: splitów), choć sam potrafi sobie radzić bardzo dobrze.

Ocena: Polacy 7/10, Szwajcarzy 8/10

Trackilsta:
1. Kehlvin – Perspective & Growth
2. Fleshworld – Moiré
3. Kehlvin – Fistful of Coins
4. Fleshworld – Wrecking Constructs
5. Kehlvin – To Deny Everything That’s Mundane

Autor

333 tekstów dla Chaos Vault

M. Grafoman, pies karawaniarski... Koneser i nałogowy degustator 40%. Fan zarówno śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *