Horn of the Rhino „Summoning Deliverance”

Horn of the Rhino  Summoning DeliveranceWydawca: Doomentia Records

Nazwa Horn of the Rhino plątała mi się po głowie i byłem nie-święcie przekonany, że już kiedyś recenzowałem ten zespół. No ale nic takiego na Chaos Vault nie widzę, więc pewnie znów coś mi się pojebało.

A w sumie z drugiej strony, przy dość oryginalnej mieszance, jaką znajdujemy na „Summoning Deliverance” powinienem zapamiętać ten fakt. Hiszpanie (a konkretnie Baskowie z samego serca Kraju – Bilbao) na czwartym już albumie wymieszali ze sobą bowiem thrash metal oraz death/sludge. I niekoniecznie jest to takie dziwne – tego thrashu jest tu niewiele, do tego opakowany jest w masywne brzmienie, a całość tak naprawdę przytłoczona jest przez ciężar i formę death/sludge’owych fragmentów. Szczerze żałuję, że nie ma ich jeszcze więcej – w zasadzie to te szybsze wstawki wyrugowałbym bez żalu. Czy może nie szybsze – te faktycznie bardziej thrashmetalowe (przy czym chcę zauważyć, że ten thrash to bardziej się kojarzyć może z nowszym wcieleniem Sepultury, niż z jakimiś dzikusami z Niemiec). Bo są momenty, gdy Horn of the Rhino przyspiesza, ale i intensyfikuje walcowanie, jak w „High Priest”, a do tego chwilami mocno mieszają gitarami, które przypominają stado wkurwionych pszczół („Their Tombs”). Co i tak zostaje zgniecione ciężarem, o którym już tutaj wspominałem. Nie wspominałem zaś o wokalu, który jest na tyle różnorodny, żeby zapadać w pamięć – zwłaszcza w „Deliverance Prayer”, gdzie Javier śpiewa w naprawdę świetny sposób. Tak oto wygląda ta płyta…

A czy się podoba? Podoba. Nie jest to może coś, co będę wałkował bez ustanku, dzień i noc, wkoło Pathologiście. Ale od czasu do czasu na pewno.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Awaiting the Scourge  
2. Exvenhstench  
3. Onward Through Domination  
4. High Priest  
5. Their Tombs  
6. Deliverance Prayer  
7. Drogg Öm Thraal  
8. Grim Foreigners  
9. Builder of Carrion Effigies  
10. An Excess of Faith

 

Autor

11975 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *