Hedfirst „44”

Tak mi się przypomniało hasło z pewnej starej wesołej piosenki w której produkował się między innymi pewien chudy wtedy i pryszczaty chłopak co jeszcze nie miał szacunku ludzi ulicy: „hardcorowe gówno, a gangsterski rap, to dwie odmienne kurwa sprawy”. Otóż nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, bo dla mnie było, jest i będzie to wsio rawno.

 

Nie lubię takiej muzyki i nigdy jej nie lubiłem. Toleruję jedynie Blood For Blood. Nie przeszkadza mi to jednak w uznaniu, że muzyka prezentowana przez Hedfrist jest całkiem sprawną i strawną mieszanką w której moim zdaniem prym wiedzie core, trochę melodyjnej odmiany defu plus szczypta obecnego pojmowania muzyki gitarowej zwanej przez niektórych – nie wiadomo dlaczego – metalem, lub groove metalem, lub chuj wie co metalem. Podobać mogą się dość proste riffy, których głównym zadaniem jest okładanie zebranych wokół zespołu po ryjach. Wywiązują się z tego zadania doskonale. Dodatkowo perkusja, która charakteryzuje naszego pałkera jako człowieka szalonego, ale świadomego swoich umiejętności. Wokal jest taki jaki ma być, przynajmniej na moje pojmowanie takiej muzyki. Plus za odwagę – teksty po polsku, nawet całkiem sensownie brzmią,a to tak oczywiste w naszej polskiej muzyce nie jest. Krążek Hedfirst należy do grupy tych, które to włącza się na full i napierdala się ciałem w bliżej nieskoordynowany sposób, aby w ten to właśnie całkiem prosty sposób wyrzucić z siebie wszelkie frustracje. Ciężko mi jest w zasadzie się do czegoś przypierdolić. Może jedynie – najdłuższy na płycie  kawałek- „Ulice kłamstw” wieje dla mnie nudą. Zaczyna się spokojnie, by potem obudzić nieco energii w muzykach. Tylko, że dla mnie ten utwór od strony muzycznej bardzo przewidywalny. Natomiast kawałek ratuje wokal. Najlepsze na płycie – wałek numer 11 i bezapelacyjnie „Armia żywych trupów”.

 

Swoją stroną na uwagę zasługuje także brzmienie – dodaje tej wewnętrznej „kurwy” bez której formacja parająca się tego typu muzyką, po prostu nie istnieje. Płyta wydana całkiem zgrzebnie i przyjemnie dla oka. To ponoć 4 płyta Hedfirst. To znaczy że chcą grać i mają pewnie dla kogo. Ja im w tym przeszkadzał nie będę.

Ocena: 8/10

Tracklist:

01. 44
02. Wierny swoim demonom
03. Ogniu krocz ze mną
04. Sens istnienia
05. Jestem diabłem
06. Czas zmartwychwstania
07. Armia żywych trupów
08. Symfonia walki
09. Zabijać w imię…
10. Ulice kłamstw
11. … Od milionów lat

 

Autor

3505 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *