Either Way „Behind the Light”

either wayO Either Way wcześniej nie słyszałem, ot po prostu wylosowałem w ciemno ich promówkę z masy innych, jaka do mnie dotarła. I zastanawiam się, kto w tym ma więcej szczęścia, a kto tego szczęścia nie ma?

Nie powiem, początek mnie zaintrygował – „Behind the Light” zaczyna się w stylu nowych dokonań Samael. Umówmy się, że nie jest to jakoś wybitnie często przemierzana ścieżka. Czyli chwytliwie, sporo syntezatorów, ale jakoś to tam brzmiało. Niestety, im dalej w las tym więcej kup, jak to mówią turyści. Z czasem album Either Way zaczyna wypełniać coraz więcej i więcej klawiszy, które są po prostu kiepskie i tyle. A gdy do tego dochodzą czyste, delikatne zaśpiewy to przepraszam, ale brzmi to dla mnie strasznie zniewieściale. Nie powiem, niektóre melodie na tym krążku po prostu mogą się podobać, gdyby brzmiało to trochę inaczej. Można by z tego zrobić jakiś w miarę ciekawy… hmm, no właśnie, co…? Electro/industrial? Za mało tej elektroniki. Melodic death metal? Jedynie chwilami. Rock? Za mocne mimo wszystko… Do tego nie wiem dlaczego ubzdurali sobie, że w każdym numerze położą takie delikatne fortepianowe klawisze – muzyka gra sobie powiedzmy taki melodyjny wałek jak „Faces” a na to cały czas słychać takie brzdękanie w tle. Nawet sprawdziłem, czy to nie u mnie gdzieś się nie włączyło przypadkiem. Nie, to po prostu głupi pomysł. W ogóle ten krążek to taki zlepek wszystkiego co może lubić metalowa młodzież. Wraz z każdym kawałkiem odchodzi mi coraz bardziej ochota na dłuższe wałkowanie Either Way. Całość brzmi jakbyście w jeden worek wrzucili Samael, metalcore i melodic za przeproszeniem death metal, power metal (ach te solóweczki i śmiganie paluszkami) i do wszystkiego dodali brzdękanie na fortepianie. Już Wam mdle?

No niestety, nie popisali się Francuzi (albo francuskojęzyczni). Ja tam się cieszę, że zrecenzowałem i nie wrócę już do „Behind the Light”. Bo nie ma do czego.

Ocena: 3/10

Autor

10574 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *