Despizer „Jöyride of Despair”

despizerDespizer to kapela muzyków związanych z Persecutor. A co mogą grać w swoim ubocznym projekcie ci panowie?

Jeśli ktoś z Was wykrzyknął do monitora „crust!”, to po pierwsze powinien się leczyć, bo jego odruchy są co najmniej dziwne, a po drugie – mimo wszystko miał rację. Despizer właśnie w brudnym crust’owym graniu bardzo mocno podszytym punkiem znalazł ujście swojego wkurwienia. Od razu powiem, że ta muzyka nie podoba mi się aż tak, jak macierzysta kapela chłopaków, ale i tutaj nie jest źle. Zwłaszcza, że czasem człowiek ma potrzebę przyjebania sobie takim właśnie muzycznym kombo. Bezsprzecznie czuć tu agresję i gniew, czyli jak dla mnie czynnikiem sine qua non zarówno crustu jak i punka. Jest rytm, szybkość, brud i ciężar, głowa rytmicznie skacze, choć przyznam, że te utwory nie siedzą długo w pamięci, a trochę szkoda – bo poza wkurwieniem lubię w tej muzyce jednak pewną dozę melodii, która pozwala na zapadnięcie w pamięć tego czy tamtego numeru. A kilka razy „Jöyride of Despair” obróciłem w odtwarzaczu. Jednak słucha się tego dobrze i w zasadzie swoją rolę Despizer spełnia – mianowicie nakurwia, powoduje szybsze bicie serca i nakurwianie łbem w rytm beatu. Zwłaszcza, że są tu naprawdę niezłe, jak „Real Freedom”, „Gambling is for Fools” czy „Socjopata” – tutaj to już tylko soniczny wpierdol i tumany kurzu w powietrzu.

Ci z Was, którzy lubią proste, crustowe granie na pewno już od bardzo dawna mają rękę na pulsie i wiedzą o tym tworze. A kto jeszcze nie słyszał – niech poszuka „Jöyride of Despair” zanim mu wykupią.

Ocena: 7/10

Autor

11610 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *