Demona „Speaking with Devil”

demona

 

Wydawca: Infernö Records

Dawno nic u nas nie było od Infernö Records. Myślałem nawet, że się obrazili na nas, bo za mało im kadzimy i za niskie oceny dajemy. I jak tak sobie pomyślałem, to nagle pstryk i już mam co od nich recenzować. Przypadek?

Sprawa z Infernö Records jest prosta. Nie zdarza im się wydawać – przynajmniej z mojej perspektywy – płyt słabych, albo takich, które po jednym przesłuchaniu zasilą półkę „oddam Caritasowi”. Infernö R. idzie przy doborze kapel, dawno wytyczoną ścieżką i nie wykazuje chęci do wychylania się w prawo, czy lewo. Skutkiem tego, kiedy dostaje nowy album do recenzji, mogę się wygodnie rozsiąść i smakować, to co mi zaserwowali. Będę jadł oczywiście to samo co zwykle, ale niespecjalnie mi to przeszkadza. Wiem poza tym, że się nie zawiodę. Tak właśnie jest w przypadku Demona. Projekt prosto z zaprzyjaźnionego Chile w którym trzech młodzieniaszków łoi na instrumentach, a niejaka Tanza zdziera gardło. „Speaking with Devil” to ich drugi album. Zespół powstał co prawda w 2007 roku, ale swoje korzenie umiejscowił ot tak na początku lat 80 ubiegłego wieku. Zdecydowanie religią muzyków Demona jest speed metal. To słychać, widać i oczywiście czuć. „Speaking with Devil”, to płyta na której bez problemu znajdziecie parę kawałków do potrząchania dyniakiem. Zdecydowanie trudniej będzie wysupłać fragment na romantyczną kolację, połączoną ze śniadaniem. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to angielski wokalistki. Chociaż po kilkunastu przesłuchaniach, staje się to w zasadzie przyswajalne, a nawet ma swój czar. Po hiszpańsku za to, brzmi to całkiem znośnie. Bez wątpienia koncertowym hitem jest „Dirty speed metal”. Najsłabsze dla mnie jest „Mercanerio”, który to kawałek ciągnie się jak przemówienia Castro. Pozbyłbym się też intro i outro. Tym sposobem zostałoby 33 minuty metalowej jazdy bez trzymanki pod łychę, czystą, albo piwo. Ot, typowy, polski wieczór w typowym, polskim domu.

Nie wróżę im jakieś wielkiej popularności, chociaż być może na rynku lokalnym jakieś tam poważanie mają. Z drugiej nie widzę problemu w poświęceniu tych 45 minut na ich muzykę.

Ocena: 7/10

Tracklist:

01. Introduction
02. Malvenidos
03. Dirty Speed Metal
04. Traitors
05. Bad Boy
06. Speaking with the Devil
07. Demona
08. Stronger Than the Hardest Stone
09. Mercenario
10. The Sorceror’s Escapade
11. Outro

Autor

3827 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *