Banisher „Scarcity”

Banisher

 

Kontakt: Banisher

Poznałem  ja Ci ten zespół, gdy był jeszcze pacholęciem. Pamiętam, jak chłopcy, jeszcze chyba bez matury w plecaku, biegali po rzeszowskim Rejsie, szukając akceptacji starszych kolegów metalowców. Dawne to czasy były. Teraz pewnie za nimi biegają.

 

W sumie to miałem bardzo długą przerwę w kontakcie z tym zespołem i szczerze powiedziawszy gówno mnie obchodziło, czy coś nagrywają i czy w ogóle żyją. Owszem co jakiś czas dochodziły mnie ploty „kto z kim i dlaczego go nie lubią”, ale nic poza tym. W sumie zawsze to się fajnie pośmiać z innych, więc łasy byłem na te plotki. Końcem jednak bieżącego roku, miałem dwie okazje w krótkim odstępie na kontakt z Banisherem. Pierwszy z nich miał miejsce w koncercie, które dane mi było ostatnio oglądać w Rzeszowie. Drugi kontakt, to najnowsza – druga pełnowymiarowa – płyta zespołu. Powiem tak. Nie wiem czy to wypadek przy pracy, ale Banisher na tę chwilę jest dla mnie bardziej zespołem studyjnym, niż koncertowym. W Rzeszowie wypadł blado, a jedyne co wzbudziło moje zainteresowanie (czy raczej uśmiech politowania), to gesty sceniczne głównodowodzącego, który kojarzyły mi się z takim „patrzcie, jaki kurwa jestem zajebisty”. Nie był. Wróćmy jednak do płyty. Banisher wyraża swoje „ja” w większości poprzez połamany, brutalny w swoim wydźwięku death metal. Mamy też i naleciałości grind. Panowie grają szybko i nie boją się częstych zmian tempa. W gruncie rzeczy, to całkiem poukładany materiał. Chociaż są miejsca, kiedy z wytęsknieniem wyczekiwałem końca. Ciekawe są dwa kawałki, odstające od pozostałych. Mowa tutaj o miniaturach „Vanity” i „Incentives”. Płyta kończy się coverem „Yakety Sax” (Randolph i Rich), a nie jak chce zespół „Benny Hillem”, he he. Szczerze? Nie drygnął mi.

 

Muzyka prezentowana obecnie przez Banisher nie leży kompletnie w moim kręgu zainteresowań. Obiektywnie jednak rzecz biorąc, myślę, że wyznawców znajdzie.

Ocena: 6,5/10

Tracklist:
01. War on Drugs
02. Scarcity
03. Vanity
04. Dystopia
05. Black Blood
06. Incentives
07. Paradigm Shift
08. Exceptionalism
09. Corporatocracy
10. Benny Hill

 

Autor

3748 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

16 komentarzy

  • ”Muzyka prezentowana obecnie przez Banisher nie leży kompletnie w moim kręgu zainteresowań” – to po chuj pisać recenzję płyty której zawartość stylistyczna wisi ”redaktorowi” bardzo niskim kalafiorem ? To właśnie mnie tak wkurwia w polskich ”piszących o muzyce” że biorą się za gatunki muzyki które chuja ich obchodzą robiąc krzywdę muzykom , wydawcom przy okazji masturbują się swą redaktorską megalomanią. Bo łatwiej jest napisać parę zdań nie zastanawiając się jakie przyniosą konsekwencje dla artysty niż skomponować i nagrać płytę. Nawet tak przeciętną jak recenzowana powyżej.

  • Odpowiem, chociaż przez swoją redaktorską megalomanię, powinien puścić to bokiem;] Widzisz, wbrew pozorom nie kryje się za tym chęć dopierdolenia komuś na siłę. Ja wiem, tak to w sumie łatwo wytłumaczyć i pasuje. Wysilić też specjalnie się nie trzeba.
    Zostaliśmy poproszeni o recenzję materiału. W zasadzie dwóch. Jeden wziąłem ja, drugi Oracle. I tyle. Owszem, mogłem olać. Tylko, że wtedy nie nakarmiłbym raka swojej egocentryzmu. Prawda? Moglibyśmy robić płyty, które lofciamy i przed którymi klękami, tylko byłoby wtedy nudno. I dopierdolić by się człowiek nie mógł. Chociaż nie. Przecież nie o to chodzi;]

    A tak nawiasem. Kolega zespołu, czy sam zainteresowany? A argument „łatwiej napisać, niż nagrać” jakże celny. Chylę czoła przed taką szermierką słowną i intelektualną.

  • Typ z zespołu się melduje. Ja nie narzekam, dzięki wielkie za reckę i doceniam szczerość Pana Redaktora 😉

  • Na wszelki wypadek wyjaśnię, żeby nie było: Nikt z nas nie ma w zwyczaju używać takiej argumentacji jak „łatwiej napisać niż nagrać” (jest idiotyczna) ani tak bronić swojego materiału 😀

  • Jak koleś, który docenia gunwo pokroju Slav, Outre czy innych podludzi ma oceniać muzyke w której ludzie umieją rzeczywiście grać na instrumentach ?

  • @Jajebie Prawda? Dobrze, że nie lustrujemy tego czego słucham dla przyjemności, bo dopiero by mi taki argument w pięty poszedł ;]

    @Tytus, już nawet nie chciało mi się tego komentować. A szczerze to „W gruncie rzeczy, to całkiem poukładany materiał.” – to jest z tego dla Was najważniejsze;]

  • ej chuiu typie masz bęcki nie ma takiego recenzowania. długo cie znajde? nie wychodz z domu elo.

  • Ef też ma kolegów, wyciskamy razem, nie ma lipy!

    A tak na marginesie, to argumenty typu „weź nagraj lepszy krążek, chuju” są z dupy. Jak Kałużyński jeździł po Wajdzie – czy to znaczyło, że sam nakręciłby taki „Popiół i Diament” lepiej? Nie mówiąc już o każdym ślepiącym na mecz opoju, co drze japę „Jak kurwo grasz?!”… Nikt nie mówi, że Banisher źle gra na instrumentach. Tylko, że gra tak, iż redaktorom z zasranego CHV nie podoba się tak jak Venom. Proste.

  • uważam że Banisher skończył sie po Sorrow of Death

  • Bardzo chujowa recenzja dość chujowego materiału. Najlepsze były dwie demóweczki. Mimo ewidentnych niedostatków miały klimat i kopa. Co do obecnego Banisher, to za mało w tym muzyki, a za dużo wymuszonej wirtuozerii i napierdalania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *