Wydawca: Ashen Productions
O ile mi się wydaje, to jakieś przeboje mieli z wydaniem tego krążka, bo zapowiedzi o nim słyszałem pewnie już gdzieś rok albo dwa przed premierą. Ale nareszcie się ukazał a ja Wam mogę przekazać, co o nim sądzę.
Mówię tu o Paganus Doctrina z Kostaryki, którzy nareszcie uraczyli nas albumem o nazwie „Omnipotense Aeternae Diabolous”. Znajdziemy na nim czterdzieści pięć minut muzyki, którą z grubsza można określić black metalem z wpływami death i thrash metalu. Jednak to czarna sztuka wiedzie prym na tym krążku. Co szczególnie dobre – trudno wskazać, na jakich zespołach konkretnie Kostarykanie oparli swoją muzykę. Gdzie nie gdzie słychać Dissection, komuś może się to skojarzyć z Watain, może nawet ktoś wpadnie na pomysł, że brzmi to jak Behemoth, jak również takie klasyki jak Emperor w jakimś sensie też są tu obecne. W kilku momentach można tu odczuć mrok cechujący debiut Samael. Sami widzicie, że skojarzeń mam mnóstwo, a każde z nich ktoś inny mógłby łatwo wyśmiać lub poprzeć, bowiem wpływów i inspiracji tu dostatek. Zresztą znam U.Xeresa i wiem, że jego muzyczne zainteresowania są naprawdę szerokie. Dlatego też na „Omnipotense Aeternae Diabolous” posępne melodie przeplatają się z rozmachem i agresją – tej ostatniej jest tutaj naprawdę sporo, czuć ją w huraganwych riffach, mocarnym wokalu, dudniącej perkusji. Przy czym utwory są rozbudowane, dochodzą nawet do dziewięciu minut, ale dzięki zmysłowi kompozycyjnemu nie czuć w ogóle tej długości. Z drugiej strony odbija się to na odbiorze całości w pozytywny sposób, ponieważ debiut Paganus Doctrina brzmi cholernie monolitycznie, posągowo. No i sound jest też w porządku, mocny, potężny, ale z odpowiednią dozą brudu. Podoba się.
Bardzo przyzwoicie zagrany black metal, stający w kontrze do sporej części średnio – kiepskich zespołów z Ameryki Łacińskiej. Polecam.
Ocena: 8/10
Tracklist:




