To drugi – po Sorgelig – materiał z tego labelu, który ma szansę gościć na Kejosie. Jest dobrze, średnio, czy gównoniemożebne? Zaraz się przekonamy.

Szczerze powiedziawszy, to chwilę zastanawiałem się, jak się w ogóle zabrać do pisania tej recenzji. Nie dlatego, że materiał jest tak zawikłany, wielopłaszczyznowy i przepełniony symboliką, której zrozumienie wymaga żmudnego, wielogodzinnego wertowania ksiąg. Nie. To po prostu 80932894832983984394 krążek hołdujący (zżynający znaczy) black metalowi spod znaku drugiej fali. A mam takowych przesyt. To po pierwsze. Po drugie – chwilowy brak pomysłów na pisanie w kółko o tym samym, tylko innymi słowami. Żeby jeszcze od tych krążków wiało chłodem i nienawiścią. I były autentycznie wkurwione. A od nich w większości wieje nudą i stagnacją. I tak naprawdę cały ten przydługi wstęp jest po to, aby wskazać materiał Aura Mortis jak ten, który się ponadto to wybija. Może jeszcze niezbyt wysoko, ale jest szansa, że na kolejnych krążkach zespół będzie prezentował się dużo lepiej. Nie ma tutaj żadnych spektakularnych nowinek, klasyczne „wszystko już kurwa było”, ale czuć, że jest to szczere. To black metal nie pozbawiony melodii, niezbyt skomplikowany w konstrukcji (chociaż mam wrażenie, że dwaj młodzieńcy odpowiedzialny za Aura Mortis będą w przyszłości bardziej kombinować w tej materii, bo zdradzają takie ciągoty), ale przede wszystkim z mocno wyczuwalnym mrocznym klimatem. Jakkolwiek to banalnie brzmi. Całości dopełnia siła wokalu. I mamy niespełna 18 minut materiału, który nie jest arcydziełem, ale myślę, że jeśli jesteście zagorzałymi fanami blacku, to powinniście chociaż raz na niego rzucić uchem. W przerwie między klasyką.

Materiał jest wydany na kasecie, będzie wersja CD (aczkolwiek na razie jest jakieś opóźnienie). Można też ogarnąć w formacie digital. Co kto woli.

Ocena: 6.5/10

Tracklist:

01.Tartarus Rising (Intro) / Proclamation of the Sardonic Flame
02.In Being Engraved