Skip to main content

Wydawca: Thrashing Madness Productions

Kolejna wspominkowa kompilacja wypuszczona przez Thrashing Madness tym razem zaprowadziła nas do Rybnika. Bowiem z Rybnika właśnie pochodzi Necrophobic, a na niniejszej płycie zamieszczono ich dwa ostatnie materiały.

W końcu ktoś wpadł na to, by zamieścić je chronologicznie. Bardzo dobrze. Tak więc – mamy tutaj do czynienia z drugim pełnowymiarowym krążkiem zespołu, „Fears” oraz kolejną po nim demówką „When You Die”, będącą zarazem epitafium dla kapeli. Co grało Necrophobic? Thrash metal, dość mocno połamany, ale też z odpowiednią dozą bujania i groove’u. Młodsi może nie kojarzą, ale gros kapel uderzyło w Polsce w taką właśnie thrashowo – groove’ową manierę. Oczywiście pierwsze skrzypce pełni tutaj thrash grany mocno pod amerykańską szkołę zespołów w stylu Sacred Reich, M.O.D., może gdzieś tam pobrzmiewało Suicidal Tendencies… I pewnie jakieś echa Pantery też tutaj można usłyszeć. W niektórych utworach odjeżdżali wręcz w funkujące rejony („We Are Free Men”). A o tym, że swoją muzykę traktowali z przymrużeniem oka świadczyć może taki numer jak „Beastie Boys” z debilnym tekstem (Przemek Gulda zszedłby na zawał gdyby go usłyszał). Demóweczka w zasadzie muzycznie niewiele się różni od „Fears”. To wciąż ten sam thrash metal z mocno wyczuwalną nutą groove’u. Te dwa materiały łączy też nie najlepszy wokal – w czystych partiach słychać niestety bardzo jak słowiański jest ten angielski, hehe… No ale taki urok lat dziewięćdziesiątych. O tym, że w środku mamy teksty, stare zdjęcia, skany oryginalnych taśm i tak dalej nadmieniam tylko z karawaniarskiego obowiązku.

Zasadniczo pada pytanie czy czekałem na tę reedycję? Nie. Czy fajnie że jest? No pewnie fajnie, choć ja bym bez niej przeżył. Może członkowie i przyjaciele Necrophobic zareagują na nią bardziej entuzjastycznie. Ja ze swojej strony podpowiem, że czekam na wznowienia Amazeroth, Dark Opera czy Acrimony…

Oracle
17138 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj