Wydawca: Pagan Records

No i nie trzeba było czekać długo na następcę doskonałej EPki jaką było „And Our Hearts Slow Down”. I doskonale – a jako, że o Mord’A’Stigmata ostatnimi czasy dużo się pisze, pozwólcie, że pominę wstęp i od razu przejdę do rzeczy.

„Hope” – jak zwykle w przypadku tego zespołu mamy do czynienia z czymś innym, a zarazem mającym charakterystyczny kościec. Niemniej jednak ośmielę się rzec, że o ile każde ich wydawnictwo to był stylistyczny krok naprzód, o tyle w przypadku „Hope” jest to już nie krok a skok. Static i drużyna wskoczyli bowiem w głęboką i gęstą toń smutku. Wiadomo, wcześniejsze płyty to nie był radosny temat, ale na „Hope” to już spory negatywny ładunek – zaś muzyka w połączeniu z tytułem nabiera znamion ponurej ironii. Jeszcze na żadnym wydawnictwie Mord’A’Stigmata nie były tak słyszalne wpływy Katatonii czy Secrets of the Moon, a nawet Fäulnis (ale nie wiem, czy to skojarzenie, czy chłopaki faktycznie znają twórczość Niemców). O ile wcześniejsze dokonania śmiało można było nazwać post black metalem (jakkolwiek jest to szerokie pojęcie) o tyle „Hope” z jednej strony znów wymknęło się klasyfikacji, z drugiej – jakby wskazanie tychże wpływów jest jakby odrobinę prostsze (jakoś w przypadku ostatniej EPki, „Ansii” czy nawet „Antimatter” nie zdarzło mi się wskazywanie stricte zespołów, z którymi kojarzy mi się muzyka zespołu). Oczywiście nie chcę żebyście myśleli, że nagle, po tylu latach Mord’A’Stigmata poszła na łatwiznę i nagrała krążek „a tribute to…”, hehe… Spokojnie. To wciąż jest doskonała i oryginalna muzyka na światowym poziomie. Tyle, że riffy są jeszcze smutniejsze, wpleciono w utwory melodie, od których człowiek sobie myśli, jak chujowe jest życie… Do tego Ion zrobił najlepsze wokale w swojej karierze, natomiast DQ ułożył takie partie bębnów, że zdecydowana większość black metalowych pałkerów może mu pałkę nosić. A nawet dwie. Serio, powtarzam to już od wielu, wielu (kurwa, właśnie sobie uświadomiłem, że od dziesięciu) lat – Mord’A’Stigmata to ewenement nie tylko na skalę polską, ale biorąc pod uwagę scenę międzynarodową (światową brzmi napuszenie).

Poza tym o tej muzyce można by pisać i pisać, ale nie chcę Was zanudzać – przecież lepiej poświęcić te trzy kwadranse i samemu się przekonać. Założę się, że na jednym odsłuchu się nie skończy.

Ocena: 10/10

Tracklist:

1. Hope  
2. The Tomb from Fear and Doubt  
3. To Keep the Blood  
4. In Less than No Time
Oracle
19419 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026
प्रलय (Pralaya) „Inferno”Recenzje

प्रलय (Pralaya) „Inferno”

BartBart13 października 2026

One Comment

  • pawełabigail pisze:

    A mi się kojarzy momentami ze starym paradise lost tak z okolic gothic/shades of god i starym tiamatem tak z okolic wildhoney/clouds co nie zmienia faktu że 10/10 i na razie klimatyczna płyta roku.

Skomentuj