Wydawca: Dark Descent Records
Morbo. Znacie? Nie? No to poznacie. Bo jest czego posłuchać.
Wszyscy ględzą dookoła, iż old schoolowy death metal jest obecnie modny i ich to strasznie wkurwia. A wiecie co? Mnie bardziej wkurwiało, gdy modny był metalcore i wszyscy mieli melodyjne refreny i rwane riffy, smutne teksty i piękne teledyski. Tysiąc razy bardziej wolę takie „mody” jak ta obecna. Po zawsze to człowiek posłucha takiego „Eternal City of the Dead” i gęba mi się cieszy. Niby nic, death metal w stylu Abscess, Autopsy czy inne takie podłe ścierwa, a jednak wprowadza w moje życie tak potrzebną stęchliznę z piwnicy i odór z na wpół zgniłych zwłok. Na przemian – szybkie łupanie i mozolne ciągnące się riffy. Jakaś tak lepka jest ta muzyka, no na pewno nie spodoba się Wam, jeśli z death metalem utożsamiacie wesolutkie granie z logiem In Flames. Morbo dumnie podąża brudną ścieżką death metalowej sztuki tak w muzyce jak i w tekstach. I dobrze, death metal kurwa ma być właśnie taki jak proponuje nam Morbo. Włosi po prostu czują o co w tym wszystkim chodzi, co bardzo mi się podoba.
Cóż, po tak udanym demo pozostaje mi tylko czekać na następne materiały. Grób rozkopany, czas go więc wypełnić, hehe.
Ocena: 8/10
Angielskojęzyczna wersja recenzji na Old Death Metal Webzine, czyli tutaj.
Tracklist:
| 1. | Horrorday Awakening | ||
| 2. | Into the Guts of a Rotten Planet | ||
| 3. | Destined to Walk the Path of Desecration |




