Skip to main content

Wydawca: Reprise Records

Wow, tego to się po Mastodon nie spodziewałem. Nie żebym ich nie doceniał czy coś, wręcz przeciwnie. Wszystkie 3 długograje Amerykanów uważam za płyty niezwykle udane, zwłaszcza ‘Blood Mountain’, który jest dla mnie najlepszym albumem 2006 roku. Oczekiwałem kolejnego ‘jedynie’ bardzo dobrego krążka a tu taki psikus. Bo ‘Crack The Skye’ to najzwyczajniej w świecie płyta wybitna.

Wybitna, a także znacznie różniąca się od swych znakomitych poprzedniczek. Przede wszystkim jest lżej. Oczywiście cały czas słychać z kim mamy do czynienia, jednakże mocniejszych wstawek, których nie brakowało na poprzednich krążkach, na ‘Crack The Skye’ jest jak na lekarstwo. Łagodniejsze są też wokale. Inna sprawa, że są one jednym z najmocniejszych punktów płyty. Jest w nich coś niesamowitego, czego tak naprawdę nie potrafię wytłumaczyć. Mastodon nigdy wcześniej nie stworzył materiału tak wciągającego i klimatycznego. Biorąc pod uwagę nastroje jakie towarzyszyły muzykom, trudno się dziwić. Jakie to nastroje? – po odpowiedź odsyłam do dołączonego do płyty DVD. A skoro już o DVD mowa – jest to kolejny duży plus dla ‘Crack The Skye’. Dużo fajnego materiału, a cena płyty bez zmian (tylko trzeba się sprężyć z zakupem, bo ponoć to wersja limitowana, hehe). Tak trzymać. Wracając do muzyki, da się tu wyczuć pewne inspiracje latami 70 i całym tym zajebistym rockiem wtedy powstałym. Posłuchajcie chociażby takiego ‘The Czar’ czy zamykającego krążek ‘The Last Baron’, to zrozumiecie co mam na myśli (swoją drogą są to dla mnie zdecydowanie najmocniejsze punkty albumu).  Zaznaczyć muszę, że płyta to niełatwa. Dopiero po kilku przesłuchaniach w pełni doceniłem jej geniusz, co więcej, ciągle odkrywam w niej coś nowego.

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że mamy do czynienia z najlepszą płytą roku 2009. Tak, wiem że za nami dopiero 4 miesiące, ale ‘Crack The Skye’ to dzieło niesamowite, niezwykle dojrzałe, perfekcyjne. Ciężko będzie komukolwiek je przebić (no chyba że Slayer zrealizuje swe plany wydawnicze, hehe). Wciąga i uzależnia. Do sklepu marsz. Warto jak cholera.

Ocena: 10/10

Tracklist:

01. Oblivion
02. Divinations
03. Quintessence
04. The Czar
05. Ghost of Karelia
06. Crack the Skye
07. The Last Baron
Il Principe
4 tekstów

Recenzje

Aethyrick „Praxis”

PathologistPathologist23 stycznia 2019

Skomentuj