Wydawca: My Kingdom Music
Mam coś ostatnio szczęście do kapel z Meksyku. Choć nie wiem czy słowo „szczęcie” jest w tym przypadku na miejscu, bo Majestic Downfall to kolejna kapela, która (muszę to z przykrością stwierdzić) nie broni honoru sceny metalowej w tym kraju.
Ich najnowsze wydawnictwo zatytułowane „The Blood Dance” napsuło mi trochę krwi, ale nie dałem za wygraną i zabrałem się do tej płyty jak należy. Przesłuchań było sporo, podejść jeszcze więcej, ale w końcu uzyskałem jakiś obraz tego materiału. Meksykańce albo dokładniej jeden Meksykanin sam określa swoją muzykę, jako mieszankę Death i Doom Metalu, z czym dość ciężko mi się zgodzić, bo dla mnie to jest jakaś forma melodyjnego Death Metalu zagrana nieco wolniej i bardziej rozwlekle. Jak dla mnie takie granie jest niespecjalnie pociągające i raczej ciężkie do słuchania. A w przypadku „The Blood Dance” jakby jeszcze było komuś mało, to kawałki są dość długie i całość trwa ponad godzinę… Dzięki takiemu stanowi rzeczy odbiór tej muzyki staje się jeszcze trudniejszy i przesłuchanie płyty za jednym zamachem staje się wręcz niemożliwe. Nie wiem, co autor miał na myśli i dlaczego te kawałki tyle trwają… Może chciał żeby jakiś recenzent napisała, że są to: „niesamowicie rozbudowane, wielowarstwowe utwory”. No może jakiś tak napisze, ale to nie będę ja, bo moimi zdaniem może i ta muzyka zawiera w sobie jakaś mądrości, może i są tam ciekawe motywy, ale co z tego jak się można przy jej słuchaniu zanudzić na śmierć albo przynajmniej zasnąć snem twardym jak kamień.
Jak ktoś się jednak zdecyduje na odsłuch to lepiej naparzyć sobie mocnej kawy albo kupić parę puszek Red Bulla, bo inaczej ciężko dobrnąć do końca.
Ocena: 3.5/10
Tracklist:
| 1. | The Blood Dance | ||
| 2. | From Black to Dead | ||
| 3. | Majestic Embrace | ||
| 4. | Dimension Plague | ||
| 5. | Army of Salvation | ||
| 6. | An Untravelled Road | ||
| 7. | Cronos | ||
| 8. | On Silent Wings |




