Wydawca: Personal Records

Nieznany mi wcześniej fiński Ligation za kilka dni wypuści swój debiutancki krążek – „After Gods”. Jako, że w moim osobistym odtwarzaczu płyta kręci się już któryś tydzień, czuję się na siłach, by skreślić o niej kilka słów.

Ligation na„After Gods” postawiło na konglomerat stylów z nurtu „odrażających”. I tak też pięć kompozycji, stanowiących osnowę tego wydawnictwa ma death metalowo – doom metalowy kościec. Ale równocześnie zespół bogato okrasza tę muzykę death/gore’owymi patentami. I nie chodzi tu o ich szybkość – raczej o patenty, na przykład w kwestii wokalu, które kojarzą się z wczesnym Carcass. Czyli bulgocząco – obrzydliwe growle. A z drugiej strony, sąsiadują one z doom/death metalowymi fragmentami, których nie powstydziłaby się Anathema czy nieco późniejsze Sentenced. By po chwili wjechały niemal typowo doom metalowe podjazdy a’la Cathedral. Niekiedy to te wszystkie elementy są wręcz naprzemienne – dlatego też nie do końca mogę się przekonać do Ligation, gdyż umyka mi klimat tych nagrań. Gdy już zagłębię się na przykład w doom/death metalowe fragmenty, lub wręcz doom’owe – nagle niczym obuchem w łeb dostaję bulgotliwym growlem i muzyką w stylu Pungent Stench czy rzeczony Carcass. Lub na odwrót – wciągnę się w tę rąbankę i ni stąd ni zowąd przychodzą spokojniejsze nutki. Jakby Finowie jeszcze nie do końca znaleźli na siebie pomysł. Lub po prostu pomysł, który dla Ligation znaleźli nie wypalił do końca.

Dlatego też „After Gods” raczej mnie męczyło podczas odsłuchów. Sytuacji nie ratował fakt, że na tym krążku jako bonus znajdują się też trzy kompozycje pochodzące z dwóch wcześniejszych splitów zespołu. Różnice w brzmieniu są zauważalne, podobnie jak w samych kompozycjach (odnoszę wrażenie, że wcześniej u Ligation było więcej morderczego doom/death metalu, ale też na przykład kurwa trąbki) – wszystko to odbija się na spójności tego wydawnictwa. Z jednej strony spoko, bo macie wszystko co Ligation dotychczas nagrało. Z drugiej – trochę się to nie klei. I z taką informacją Was zostawiam.

Muzycznie nie jest to zły krążek, jest po prostu zbyt niespójny. A też w moim odczuciu zbyt mało jest tu fragmentów, które naprawdę by mi się spodobały. Stan na początek roku 2026 jest więc taki, że Ligation wypuściło krążek przeciętny i przekombinowany.

http://www.personal-records.com/

https://ligation.bandcamp.com/music

Oracle
19337 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

Skomentuj