Dziś gościnnie na naszych łamach Joseph z „7 Gates” Magazine. Odpytuje Guilherme, czyli wokalistę i gitarzystę brazylijskiego Krow, a od pewenego czasu również wspierającego na żywca Entombed A.D. Poczytajcie więc co ma do powiedzenia na temat polskiej sceny, szwedzkiej sceny i brazylijskich kobiet.

krowJoseph: Hej Guilherme, co słychać?! Zaczniemy z bez zbędnego pieprzenia kiedy nowa pełna płyta Krow? Ile mamy czekać?

Guilherme:  Hahahahahahahah świetne pytanie! Nie wiem ilu ludzi już mnie o to pytało. No myślę, że to będzie przynajmniej rok zanim coś wydamy, ponieważ wszyscy jesteśmy dosyć zajęci innymi rzeczami naszym życiu, projekty i tak dalej. Mam jakieś piosenki, w sumie to napisana jest połowa albumu, miejmy nadzieję, że ta płyta powstanie całkiem niedługo.

J.: Czy przerwa jest związana z tym, że The Carcass nie jest już waszym gitarzystą? Jak to się stało, że już nie gracie razem?

G.: Nie nie, to nie chodzi o niego. Łatwo byłoby obwiniać kolesia, który już nie jest w kapeli. Właściwie, to oczywiste, kiedy zmienia się line up, musisz przyzwyczaić się do nowego członka zespołu, i ograć z nim stare piosenki od nowa.To spowolniło u mnie proces pisania nowego albumu. Stało się z KroW to samo co z 99% zespołów, które zmieniły skład. Mieliśmy różne punkty widzenia I niemożliwym było abyśmy kontynuowali współpracę dalej, i nie uznaję tego za jakoś bardzo znaczące, to była najlepsza decyzja jaką mogłem podjąć, więc wywaliłem go z kapeli.

J.: Minęło już kilka lat od „Relentless Disease”. Jaki był odzew na tą płytę? Jak dla mnie te dwa kawałki to istna petarda, ale dlaczego tylko dwa?

G.: Yeah, “Relentless Disease” ma już dwa lata! SZALEŃSTWO !!! Mieliśmy nagrać dwa utwory z naszym kolegą Ronniem Björnstromem w Szwecji, tylko po to by się dobrze bawić i pić piwo. Ale pod koniec dnia te piosenki brzmiały zajebiście, więc zdecydowałem by je wypuścić, a reakcja na nie była też bardzo pozytywna w związku z czym dużo zagraliśmy kilka tras i festiwali i tak poszło.

krow2J.: Promowaliście ostatnie EP dosyć intensywnie, nawet trasą po europie. Jak pamiętacie tą trasę?

G.: To było świetne! Mamy bardzo dużo miłych wspomnień. Z drugiej strony to były ciężkie czasy z prywatnego punktu widzenia. Zbyt dużo czasu spędziliśmy w trasie I moje życie prywatne było jedną wielką katastrofą. Czasami nie widzimy, że takie rzeczy się dzieją, ale miałem wtedy zbyt dużo na głowie i to strasznie mnie to wtedy wykańczało.

J.: Sami kiedyś powiedzieliście, że na brazylijskiej scenie jesteście najbardziej porównywani do polskiego Vadera. Jak to jest z tą inspiracją polską sceną?

G.: Oczywiście. Wiesz stary, kiedy byłem nastolatkiem polska scena zaczęła być dobrze znana na całym świecie i taki styl grania pasował mi idealnie. Chodzi mi o to, że chodziłem na koncert Vader od czasu, kiedy po raz pierwszy byli w Brazylii, byli OGROMNĄ inspiracją, byłem ich fanatykiem. I oczywiście Behemoth też, znałem ich muzykę od 1999 od płyty „Satanica” a kiedy wypuścili „Thelema.6” pomyślałem, „jasna cholera, to jest to!!!” – pamiętam, miałem 15 lat, kiedy śpiewałem ich piosenki w swoim pokoju całymi dniami. Ojciec myślał, że jestem upośledzony hahahaah. Pamiętam też, że śpiewałem „Epitaph” z płyty „Revelations” codziennie. To był ciężki czas dla mojego sąsiada hahahah.

J.: Poza polskim death metalem, jesteście tez związani z firmą Laboga. Pytanie czy chodzi o Laboga Amps czy o DL? No i jak się zgadaliście z tą firmą?

G.: Dobre pytanie. Używam wzmacniacza Laboga Mr. Hectot, naprawdę dobre I ostre brzmienie. Zajebiście mi się podoba. Używam też kabli i głośników DL (David Laboga), właściwie zacząłem ich używać ponieważ ich dystrybutor w USA, Maciej z Mind Music jest moim dobrym przyjacielem . I kiedy zacząłem ich używać zdałem sobie sprawy z tej współzależności. Świat jest cholernie mały. Zawsze jestem jakoś związany z Polską. Tak po prostu musi być.

krow3J.: Poprzednie płyty Krow, pokazywały mocno „brazylijski” styl grania death metalu, zwłaszcza „Traces of the Trade”. „Relentless…” już troszkę odbiega od tej stylistyki. Jaką drogą podąży Krow w najbliższym czasie?

G.: Stary ja nie wiem. Właściwie, to czasami masz coś w głowie I wtedy to nagrywasz, to samo tak brzmi. Dajesz początek czemuś, czego tak naprawdę nie jesteś w stanie przez większość czasu kontrolować. Na “Traces of the Trade” all wszystkie teksty I koncepcja albumu has były oparte na pewnym wycinku Brazylijskiej historii I tworzenia się tego całego społeczeństwa, które odbija to cym ten kraj jest w dwudziestym pierwszym wieku. Ale nie wiem, czy chciałbym to powtórzyć. Myślę, że “Traces” jest specjalnym albumem I dla nas jest czymś unikatowym. Nie mam zamiaru powielać tego brzmienia czy tej koncepcji. Wolę iść do przodu, ale zobaczmy co się stanie.

J.: Rebaelliun się reaktywowało, jak wy się zapatrujecie na powrót tej brazylijskiej legendy? Jak dla nie to nie Rebaelliun, ale kolejna płyta The Ordher.

G.: Dla mnie to dzisiejszy Rebaellium. Brzmi tak samo mocarnie jak zawsze. Fabiano jest wspaniałym człowiekiem, ten facet jest niesamowitym gitarzystą I producentem, on wie wszystko. Oczywiście niektóre riffy I brzmienie gitar może przypominać The Ordher, to przecież ten sam gitarzysta. To naturalny proces. Zobaczyłem ich na żywo podczas koncertów w Europie tego lata i były niesamowite!!!

J.: Jak teraz wygląda brazylijska scena death metalowa? Kiedyś byliście światową potęgą. Co i kiedy poszło nie tak?

G.: Nic nie poszło źle. Nadal jest tu mnóstwo kapel. Wszystko jest ok. Brazylia nadal ma mnóstwo zespołów, które grają, jeżdżą w trasy I robią to co do nich należy. Myślę, że to świetny moment dla metalowej sceny, dzieciaki zaczynają słuchać metalu, starzy wyjadacze nadal są na scenie i jest dzięki temu dużo koncertów.

krow4J.: Czy jest w Brazylii jakiś zespół, który na lokalnej scenie jest najbardziej znienawidzonym lub wyszydzanym zespołem? Wiesz, żebranie w Internecie o pieniądze na nagranie płyty, pierdolenie wszędzie jacy to nie są zajebiści etc?

G.: Tego gówno jest wszędzie za dużo. Wolę raczej robić swoje rzeczy niż siedzieć w Internetach czy gdziekolwiek indziej i marudzić czy pieprzyć głupoty. Jeśli bardzie skupisz się na swoim rozwoju a mniej na tym co robią inni, prawdopodobnie coś w końcu osiągniesz.

J.: Od jakiegoś czasu jesteś live gitarzystą Entombed A.D. Nie przeszkadza to w funkcjonowaniu Krow?

G.: Tak, oczywiście, że koliduje. Po pierwsze, ze względu na to, że jestem ciągle w trasie z Entombed AD które popchnęło mnie do odstawienia KroW na boczny tor na chwilę. Jednak KroW musi wydać ten jebany nowy album czy musi się coś stać aby zespół znowu wyszedł z letargu. Więc w tej chwili wszystko jest na właściwym miejscu.

J.: Po pierwsze jak to się stało, że zacząłeś tam grać? A po drugie jak się zapatrujesz na istnienie takiej kapeli, bo jak by nie patrzeć, poza L.G. nikt z tego składu nie tworzył legendy Etombed, ba L.G. jako wokalista z tworzeniem muzyki w Entombed miał chuja do czynienia..

G.: KroW supportowało Entombed ad w Ameryce Południowej. Była między nami dobra chemia na trasie I oni powiedzieli, że chcieli by jeszcze jednego gitarzystę na trasę. Od razu im powiedziałem, że mogę to zrobić, gram na gitarze, mam umiejętności i wiem jak je wykorzystać. Pojechałem do USA by zagrać trasę z Deicide i tak już zostałem. Jeśli chodzi o istnienie Entombed ad, to jest Entombed. Chodzi mi o to, że reszta chłopaków odeszła z zespołu lata temu. To jak z Motorhead. Raz zobaczyłem jak Lemmy powiedział w wywiadzie, że Mikey Dee i Phill Campbell zagrali więcej piosenek Motorhead na trasach i nagrali więcej nowych kawałków niż starzy członkowie razem wzięci. I to samo stało się z nami. Reszta chłopaków jak Nico i Olle, są już tyle lat w kapeli, ile poprzedni członkowie, czy może nawet już dłużej. Poza tym pozostali członkowie podjęli decyzje by opuścić zespół. Jeździmy i gramy dużo, odzew jest świetny, takiego ten zespół nie miał od wielu lat. Jeśli ludzie słuchają „Dead Dawn”, który jest świetnym albumem, a koncerty kopią dupsko, my jesteśmy z tego zajebiście zadowoleni.

J.: Pojeździłeś trochę po świecie. Jakie są Twoim zdaniem różnice między graniem w Ameryce południowej, Europie zachodniej, Skandynawii a Polsce? Ludzie są aż tak bardzo różni?

krow5G.: Na koniec dnia “metalheadswannaheadbang” I chca się dobrze bawić. Tak samo jest wszędzie ale z tym osobliwym dotykiem kulturowych różnic dla każdego kraju. Wszystko zależy od tego, czy ludzie lubią twoją kapelę i twoja muzykę. Jeśli im się podoba a kapela im da te bodźce, których chcą, to robi się dziko niezależnie od tego czy jest to Ameryka, Skandynawia czy Azja.

J.: Jak to jest z tym thrashem w waszym death metalu? Bo ja go tam zbytnio nie słyszę. A Metal Archives mówi swoje.

G.: Nie wiem. Jako gitarzysta robię swoje riffy. Kiedy nagrywaliśmy pierwsze demo, myślałem, że brzmimy nowocześnie. Po tym wszystkie recenzje pisały, że gramy old school Death Metal. I uwielbiam to, w tym jest cała magia metalu. Zmieniasz się w coś zupełnie innego, o czym nawet nie myślałeś podczas pisania swojej gównianej hałaśliwej muzyki.

J.: Pierwsze EP nagrywaliście, kiedy wraz z Jhoka mieliście 19 lat. Szybko, choć zdarzali się młodsi. Jak postrzegasz tamte czasy teraz, dziesięć lat później?

G.: Jedyne co się zmieniło, to to, że się trochę zestarzeliśmy! To trochę straszne, no już dekada. Dobrze jest być młodym , ale dobrze jest też być doświadczonym. Dziesięć lat temu, w naszym rodzinnym mieście pracowaliśmy bardzo ciężko, włożyliśmy dużo poświęcenia ducha i pasji w to. Jestem dumny ze wszystkiego, co do tej pory osiągnęliśmy. Jestem gotowy na kolejne 20 lat!

krow6J.: Dlaczego nie bierzecie ze sobą koleżanek na trasę?! Wiecie ilu ludzi więcej by przyszło, gdyby zobaczyli taką siostrę waszego basisty pod sceną?

G.: Hahahahahahahaahah siostra Cauê podniosła by ilość naszych słuchaczy, to na pewno!!! Hahahahahahah!

J.: Dzięki za wywiad. Ostatnie słowo należy do Ciebie.

G.: Nie bądź chujem! Hahahaahahahah pij piwo I czcij szatana!

Joseph
7 tekstów

Rites of Regress „Uważam, że jako ludzkość jesteśmy pasożytem(…)”.Wywiady

Rites of Regress „Uważam, że jako ludzkość jesteśmy pasożytem(…)”.

BartBart7 września 2026
Hekatomb „Samo stwierdzenie, że „sekty to zło”, to straszny banał…”Wywiady

Hekatomb „Samo stwierdzenie, że „sekty to zło”, to straszny banał…”

WojtuśWojtuś31 sierpnia 2026
Teufelsberg: „…uszanowanie Diabła jest kluczowe w tej muzyce.”Wywiady

Teufelsberg: „…uszanowanie Diabła jest kluczowe w tej muzyce.”

OracleOracle22 czerwca 2026

Skomentuj