Skip to main content

Wydawca: Iron Bonehead Productions

Czy już kiedyś pisałem, że kurewsko wielbię indyjską scenę? To może inaczej: czy już kiedyś pisałem, że kurewsko wielbię każdy zespół z Kalkuty? Nie? To spieszę z odpowiedzią: kurewsko lubię wszystko, co wychodzi spod szyldu Kolkata Inner Order Propaganda! I kurewsko wielbię Kaal Nagini.

I mógłbym w tym momencie opisać “Refracted Lights Of A Blind God” tylko dwoma słowami, zamykając jednocześnie tę recenzję: pierdolona dewastacja. Tak jest, dobrze czytacie: pierdolona dewastacja. Wyobraźcie sobie, że jesteście wciągani do potężnej, czarnej jak skurwysyn, dziury w której istnieje próżnia otwierająca portal do kosmicznej otchłani piekła w której króluje sama bogini Kali. I w tym kosmicznym piekle czujecie, jak potężne ciśnienie zgniata wam wszystkie kości wraz z wnętrznościami, po czym zostaje po was tylko kupa gówna spływająca do kosmicznego szamba, którym płyną takie ścierwa jak wasze… I tak właśnie wygląda debiut Kaal Nagini, który jest niezwykle gęsty jak palona smoła i dewastujący jak uderzenia stukilowego, nuklearnego młota.

Tutaj nie ma dosłownie miejsca i czasu na chwilę oddechu. Ciśnienie jest tu tak potężne, że rozrywa płuca w ułamku sekundy, z mózgu robi się kisiel, a z oczu pozostaje miazga. Ta groteska, ta makabra która tutaj przetacza się przez szesnaście minut to istny festiwal zniszczenia i kosmicznego chaosu. Potężne nuklearne blasty i werble rozlewające się na wszystkie strony, opętane gitary przeszywające każde napotkane ciała na wylot, a w środku tego wszystkiego, zatopiony głęboko w otchłani i brzmiący jak poezja śmierci, grindujący wokal…

Za pierwszym razem nie mogłem się przekonać. Wszak nie od dziś wiadomo, że od dłuższego czasu wielbię wszystko to, co jest zatopione w war / harsh / noise formie. I choć Kaal Nagini odstaje od tych elementów, to w dziedzinie skutecznego, sonicznego death / black metalowego mordu, na chwilę obecną nie ma sobie równych. Cholernie duża w tym zasługa brzmienia które, choć pozbawione tych pierwiastków, jest tu niezwykle gęste, wręcz lepkie, a przez to potężne ale i zarazem selektywne i jednocześnie rozrywające na strzępy.

Więc promujący krążek “Refracted Lights Of A Blind God” to tak naprawdę tylko ułamek tego, na co stać tych typów, bowiem “Double Tongued Serpent Of Kú” to czysta esencja debiutu indyjsko-tajskiego tria, która nie tylko jest zakończeniem ale i jednocześnie portalem do początku (czytaj: do “Nameless Archetype From Pantheonless Antiquity”) tego pierdolonego zniszczenia.

Wierzcie mi: “Refracted Lights Of A Blind God”, to kawał naprawdę zajebistego grania, które fani Tetragrammacide czy też Necrodeity łykną z marszu. Hail KIOP !

Ocena: 9/10

Lista utworów:

  1. Nameless Archetype From Pantheonless Antiquity
  2. Refracted Lights Of A Blind God
  3. Lord Of The Two Doors And The Seven Portals
  4. Double Tongued Serpent Of Kú
Łysy
805 tekstów

Grafoman. Koneser i nałogowy degustator Browaru Zakładowego. Fan śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii...

Newsy

Spectral Voice debiutuje

OracleOracle31 sierpnia 2017

Skomentuj